Powiedzmy sobie szczerze – wszyscy ponosimy porażki. To zdanie otwiera niepozorną, specyficznie wydaną książkę Ale Wtopa! Erika Kesselsa. Co Erik wie o porażkach? Jak do nich podchodzi i czym jego zdaniem są porażki? I w ogóle, po co sięgać po kolejną książkę opowiadającą o tym, jak zmienić błędy w idee?

Zacznijmy może od tego, że faktycznie każdy z nas ponosi porażki. Mniejsze, większe, niepowodzenia i katastrofy. Nieliczni potrafią się do nich przyznać, niewielu potrafi wyciągnąć z nich wnioski, a jeszcze mniej osób umie obrócić je w żart.

Tą książką Erik próbuje pokazać, że drobna wpadka może być zarówno sromotną porażką, jak i epicką katastrofą. Robi to z tak dużym przymrużeniem oka, że momentami naprawdę trudno jest traktować to wszystko, co napisał w Ale Wtopa! na serio.

A to jest już jeden z powodów, dla których pięć poradników motywacyjnych powinniście zamienić na tę jedną książkę.

Kessels to człowiek orkiestra. Uwielbia fotografię, sztukę, ma własną agencję reklamową, uwielbia pisać i przede wszystkim, uwielbia z absurdów tworzyć coś istotnego. A to jest już sztuka sama w sobie, bo dostrzec w niedoskonałości otoczenia punkt wyjścia to dowód na to, że Erik ma czas to otoczenia podglądać, obserwować i analizować.

Ja w tej książkę dostrzegam dwie cechy charakterystyczne Kesselsa – anarchista i człowiek od reklamy. Pierwszą cechę dostrzeżecie jeszcze przed rozpoczęciem czytania książki, a później tylko się w tym utwierdzicie. I to wcale nie jest coś negatywnego, wręcz przeciwnie. W końcu w skomercjalizowanym świecie zwyczajna reklama to przeżytek.

W Ale wtopa! nic nie jest takie, jak być powinno. Wszystko jest odwrotnie, łącznie z łamaniem zasady czytania, do jakiej przyzwyczaiło nas życie. Tylna okładka jest przednią, przednia tylną. Dobrze, że chociaż czytanie od lewej do prawej się uchowało!

Nic przecież tak nie dodaje rozgłosu, jak celowo spieprzenie czegoś, żeby tylko nas zauważono.

Zawsze fascynowali mnie ludzie, który świadodnie, z wszelką premedytacją robili z siebie publicznie ciamajdy tylko po to, żeby zabłysnąć. Bo chyba nie wierzycie, że wyjście w miejsce publiczne bez stanika i majtek to skleroza? Smutna prawda jest niestety taka, że o ile paradowanie po ściankach bez bielizny uważane jest za żenadę i szybko odchodzi w zapomnienie, o tyle w codziennym życiu ciche stanie z boku nie niesie ze sobą korzyści. Szare myszki są tutaj bez szans.

Dążenie do perfekcji to coś, czym zajmują się wszyscy wokół. Twoim celem powinna być niedoskonałość.

I chociaż nie wiem, jak bardzo chcielibyście powiedzieć, że tak nie jest, to życie pewnie nie pokazało Wam, że wszelka forma wyróżnienia się z tłumu daje więcej niż schowanie się w tym tłumie. Trzeba tylko umieć wyróżnić się tak, żeby się nie zbłaźnić. Kessels twierdzi, że zasady trzeba niszczyć, deptać, a wyobraźnię przeprojektować tak, żeby nie była kopią wyobraźni kogoś innego.

Może brzmieć to górnolotnie, jak wydziw i kolejne gadanie po próżnicy kogoś, kto ma czas do zmarnowania i dużo pieniędzy do wydania. Może, ale Erik ma na to konkretne przykłady, przezabawne zdjęcia udowadniające sens jego teorii.

Sukces polega na tym, by iść od porażki do porażki, nie tracąc entuzjazmu.

Akurat to zdanie wypowiedział premier Wielkiej Brytanii, Winston Churchill, ale nadawałoby się na podsumowanie Ale wtopa!, gdzie zamiarem autora jest przekonanie mnie, Ciebie, jego samego, że w każdej porażce czai się sukces. Niczym Mały Głód gotowy, by zaatakować!

Cała książka napisana jest z jajem i dystansem, to naprawdę przyjemna próba pokazania, że porażką można się zainspirować i wcale nie musi nią być coś o naprawdę wielkiej wadze.

Porażką może być źle nałożony makijaż, skarpetki niedoprane do koloru butów, przegapienie szansy na udział w fajnym koncercie, a dopiero na końcu niezrealizowanie projektu, nad którym pracowało się intensywnie przez długi czas, czy nieudany związek.

Moją wczorajszo-dzisiejszą porażką jest pójście spać o 3 nad ranem, choć nie było ku temu żadnego racjonalnego powodu, a rano nie mogłam wygrzebać się z łóżka. A jak u Was?


Wspólnie z Wydawnictwem Insignis przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym możecie wygrać Ale wtopa! Erika Kesselsa. Zasady są proste! Wystarczy polubić Medleyland.pl na Facebooku i odpowiedzieć na konkursowe pytanie. Wchodzicie w to?

KONKURS

Aby wygrać wystarczy odpowiedzieć na pytanie:

Co Ci dziś nie wyszło? Jaka jest Twoja dzisiejsza malutka porażka? 

ZAKOŃCZONY

  • Patrycja Fornal

    Porażką był mój cały dzisiejszy dzień. Od początku: Zarwałam nockę, bo WYJĄTKOWO, RAZ W ŻYCIU położyłam się po 22-giej…Już wiedziałam, że nowy dzień rozpocznie się wspaniale (po niespełna 3 przespanych godzinach). Dalszy ciąg wyglądał tak: po wyjściu z domu dorwała mnie mega ulewa więc całe spodnie, buty mialam mokre i brudne. Biegłam, wpadając na każdą kałużę po kolei jak wariatka, by zdążyć na busa, który i tak się spóźnił, przez co ja spóźniłam się na drugiego busa (dojazdzam z przesiadkami) i musiałam wyjechać z 30-minutowym opóźnieniem. I co? Spóźniłam się na połowę wykładu… Na koniec dopadł mnie ból brzucha na uczelni, czego skutkiem było umieranie przez pół dnia ;> Ale chyba mogło być gorzej, co?

    • Zawsze może byc gorzej 😀 Napiszesz do mnie na Facebooku blogowym wiadomość prywatną z adresem, na jaki wysłać książkę? 🙂