Z nowym albumem Adele jest jak z kosmitami. Wielu chciałoby ich zobaczyć, wielu wołałoby tego uniknąć, a jeszcze inni nie wiedzą, o co tyle zamieszania. Brytyjka ma na swoim koncie gigantyczne przeboje, gigantyczne zarobki, gigantyczną sławę i dwuletnią przerwę o muzycznej działalności. Swoje życie prywatne trzyma pod kluczem, swoją karierę pod kontrolą.

Co pewien czas do mediów przedostają się informacje na temat postępów prac nad trzecim studyjnym krążkiem Adele. Za każdym razem są to strzępki informacji, fałszywe nadzieje, ale też potwierdzenie, że dla mediów, mimo upływu lat, pozostaje ona tematem wartym uwagi. Mimo że wszystko, co z Adele związane, przekazywane jest tylko przez doniesienia osób trzecich.

Rodem z Hollywood

Najnowsze informacje sugerują, że dwadzieścia utworów nagranych na nowy album Adele jest w finalnej fazie produkcji w jednym z hollywoodzkich studiów nagraniowych. Sugerując się tymi doniesieniami można przypuszczać, że pierwszy singiel ukaże się w najbliższych miesiącach, potencjalnie tej jesieni, ale nie jest to pierwszy raz, gdy podobne informacje podsycają muzyczny świat.

Już z początkiem 2013 roku Adele wspominała, że jest we wstępnej fazie prac nad nowymi kompozycjami, a później napomknęła o możliwej ponownej współpracy z producentem Paulem Epworthem. Od tamtego czasu do opinii publicznej zdążyły przedostać się kolejne nazwiska osób, które swój talent umoczyły w nowym albumie. Na dość długiej liście znalazł się np. James Ford, Phil Collins i Wiz Khalifa. Nowy materiał doczekał się też pochwał od przyjaciół Adele z branży muzycznej, Ryan Tedder zachwalał nowe brzmienia jeszcze w październiku 2013 roku.

Z zaskoczenia

Po tym, jak w grudniu 2013 roku, bez wcześniejszych zapowiedzi, promocji czy setek wywiadów w mediach, Beyoncé wydała piąty studyjny krążek, wypuszczanie płyt z zaskoczenia okazało się możliwe i bardzo opłacalne. Od tamtego czasu, co kilka miesięcy, media rozpływają się nad tym, jak to Adele miałaby iść w ślady Beyoncé. Te rewelacje skutecznie rozwiewało XL Recordings, które od momentu zakończenia promocji płyty 21 powtarza, że świat nie powinien nastawiać się na szybki muzyczny powrót Adele.

Z jednej strony taki krok wydawał się dużym zaskoczeniem – przecież Adele to maszynka do zarabiania pieniędzy. Z drugiej strony stało się jasne, że dwoma albumami udało jej się wypracować na rynku tak silną pozycję, że nie musi ścigać się na ilość wydanych płyt i singli. Sytuacja bardzo komfortowa, a przy tym bardzo odmienna od tej, jaką praktykuje się w XXI wieku.

Ciąża piosenkarki w naturalny sposób spowolniła prace nad wydawnictwem i odciągnęła ją od myślenia o koncertowaniu, czy pojawianiu się w mediach. Ale teraz, gdy chłopczyk ma już prawie trzy latka, Adele być może zdecyduje się na wydanie czegoś nowego.

Wszystko w swoim czasie

Adele w bardzo szybko została okrzyknięta artystką wybitną i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki potrafiła sprzedać zawrotną liczbę płyt. Jej powrót będzie z całą pewnością szeroko komentowany, a debiut na listach sprzedaży bacznie analizowany. Od co najmniej dwóch lat trafia na listy najbardziej wyczekiwanych albumów na kolejny rok.

Ostatnie doniesienia sugerują, że następca krążka 21 może ukazać się jeszcze w tym roku, ale nic nie zostało przesądzone. Z pewnością wypuszczenie albumu w okolicach Święta Dziękczynienia to bardzo dobry sposób na podniesienie sprzedaży. Pytanie, czy Adele uda się powrócić w wielkim muzycznym stylu i czy ludzie rzeczywiście o niej nie zapomnieli. W ostatnim czasie to Taylor Swift wyznacza nowe standardy promocji wydawnictw muzycznych, a Adele zdecydowanie stoi z dala od tych oferowanych przez Swift.

 

AF

Podobne Posty