Po sukcesie na rynku w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Wielkiej Brytanii oraz dofinansowaniu przez środowisko muzyczne serwis TIDAL debiutuje na rynku międzynarodowym. Platforma pierwotnie należąca do szwedzkiego Aspiro od teraz jest własnością elity światowej sceny muzycznej, czego potwierdzeniem miała być zorganizowana pod koniec marca w Nowym Jorku konferencja prasowa.

Dla własnego dobra

Z początkiem 2015 roku Jay Z kupił Tidal za 56 milionów dolarów i bardzo szybko przystąpił do przekonywania przyjaciół z branży, że to idealne miejsce do prezentowania twórczości. Postulował, że dzięki niemu artyści wreszcie będą mieli prawo do decydowania o sposobie dystrybuowania swojej muzyki. W spółkę z raperem weszła nie tylko jego żona, Beyoncé, ale także Alicia Keys, Rihanna, Usher, Kanye West i Nicki Minaj. Wszyscy w trakcie nowojorskiej konferencji podpisali specjalne umowy. Na oczach milionów widzów przed monitorami komputerów Keys zapewniała, że wraz z przejęciem przez Jay’a Z platformy narodził się pierwszy w historii serwis z muzyką, którego właścicielem jest muzyk. A to sprawi, że oblicze muzyki cyfrowej bardzo się zmieni – dla słuchaczy i samych artystów, którzy mają otrzymywać odpowiednie pieniądze za udostępnianie utworów i materiałów video.

Jakość perfekcji

Klucze do światowego sukcesu Tidal są dwa – dostęp do wysokiej jakości nagrań audio i video oraz ekskluzywne materiały działające na zasadzie wyłączności na z góry określony czas. Wzorując się na przejętej przez siebie platformie WiMP, Tidal pragnie dostarczać słuchaczom dostęp do muzyki w formacie FLAC 1411 kbps. Za ten luksus trzeba jednak zapłacić. Koszt dostępu do wersji Premium to 19,99zł, za wersję Hi-Fi trzeba zapłacić 39,99zł, a na próbę można się bawić przez miesiąc i słuchać utworów, których maksymalna jakość to AAC 320 kbps. Wideoklipy są oczywiście dostępne w HD. Tym samym stali użytkownicy WiMP nie odczują dużej różnicy w korzystaniu z nowej platformy, chociaż na początku trudno się przyzwyczaić do ciemnych kolorów i braku deskopowej aplikacji.

Gotowy do walki

Jay Z nie ukrywa, że w przyszłości widzi Tidal obok takich gigantów, jak Spotify, iTunes i YouTube. W jednym z wywiadów przyznał, że jego celem jest stworzenie platformy dzięki której twórcy będą mogli zarabiać dobre pieniądze na swojej muzyce, nawet jeśli on sam zarobi na tym mniej. To ostatnie raczej się nie wydarzy, bo przecież sam będzie publikował na Tidal, ale faktem jest, że coraz więcej artystów otwarcie nosi się z zamiarem wycofania muzyki ze Spotify. Kilka miesięcy temu na ten krok zdecydowała się Taylor Swift. Popularność jej muzyki wcale na tym nie ucierpiała, a wizerunek, przynajmniej w oczach kolegów z branży, znacznie podniósł swoją wartość. Od teraz jej płyty można słuchać właśnie na platformie Jay’a Z. Pozostaje obserwować i sprawdzać, kto jeszcze zdecyduje się wyrwać ze szponów krwiożerczego Spotify i zawita na Tidal.

Giganci w gotowości

Do końca 2014 roku platforma Tidal zgromadziła 55 tysięcy użytkowników, którzy płacili za usługi, podczas gdy Spotify może pochwalić się ponad 15 milionami płatnych kont i aż 45 milionami użytkowników korzystających z ich darmowej oferty. Zaś sama oferta Spotify tak naprawdę niewiele różni się od tego, co ma do zaoferowania Tidla. Wielu z nas, słuchając muzyki na tanich głośnikach czy słuchawkach dołączanych do smartfonów i tak nie jest w stanie docenić walorów formatu FLAC, a materiały na wyłączność Spotify pozyskał m.in. od Metalliki, iTunes od U2, a Google Play Store od Take That. Mimo, że platforma Jay’a Z to na razie malutki konkurent, Apple już zapowiedział, że przed końcem 2015 roku Beats Music będzie dostępne na całym świecie. Teraz mogą z niej korzystać Amerykanie. Jakie będą kolejne kroki Jay’a Z? Obiecał dostęp do specjalnych materiałów, które dzień po światowym debiucie Tidla rozczarowały. Jego asem w rękawie są z pewnością dwie kobiety – Beyoncé i Rihanna, których nowe płyty mogą przyciągnąć na Tidal miliony słuchaczy. Jay Z już się postarał, aby nowy singiel Rihanny ukazał się na moment przed huczną premierą jego platformy.

Podobne Posty