Z braku laku dobre i one, Wojenne dziewczyny

W niedziele wyemitowano ostatni odcinek pierwszego sezonu serialu Wojennego dziewczyny, tak tego, który pierwotnie miał nosić tytuł Morowe Panny. Okazało się, że zaliczam się do grona tych 2,59 mln Polaków, którzy regularne oglądali ten serial w TVP. To dane z marca i kwietnia, ale przypuszczam, że wielu wytrwało do przedostatniego odcinka. Z braku laku dobre i one.

Taką nową narodową modą stało się krytykowanie TVP za wszystko, co robi. Od serwisów informacyjnych, po ofertę rozrywkowo-serialową. Jak jest, każdy widzi. Jeśli ktoś nie widzi to dobrze dla niego, bo niektóre rzeczy chciałoby się odzobaczyć lub odusłyszeć, ale niestety się nie da.

Po premierze pierwszego odcinka Wojennych dziewczyn polała się fala krytyki. Chodziło o to, że serial nie jest dokumentalnie wierny historii, że stroje nie są żywcem wyjęte z wojennych czasów, że język nietamtejszy i ogólnie szkoda zachodu na produkowanie takiego serialu. Krótko wspomniałam o tym pisząc o książce Hanni Münzer. Napisałam wtedy, że nikt nie obiecywał, że serial Wojenne dziewczyny będzie brutalnie wierny faktom, brutalnie realistyczny i kręcony z hollywoodzkim budżetem. Chyba, że coś mi umknęło?

Zawsze siadając do pisania o jakimś serialu, albo filmie, czytam komentarze widzów. Nigdy nie robię tego przed, żeby się nie sugerować, ale lubię wiedzieć, czy moje odczucia pokrywają się z odczuciami innych. W przypadku tego serialu jest różnie.

Wiele osób nie zostawia na nim suchej nitki porównując scenariusz, grę aktorską do Czasu honoru.

Jak się okazuje Czas honoru, jako ostatni serial fabularny z historią w tle na mapie polskiej serialografii, stał się wyznacznikiem jakości. Świetnie się składa, bo to jeden z moich ulubionych polskich seriali! Tak, to ten wojennych serial dla ludzi z mojej epoki, nasza wersja pancernych i psa. Jako jego wierna widzka, która w jedne wakacje obejrzała wszystkie odcinki od nowa, muszę zauważyć, że nasz krajowy wyznacznik jakości początki też miał takie sobie. Żeby nie powiedzieć, że drętwe i bez rozmachu. Idąc tym tropem, i wiedząc, że nie wiem, czy Wojenne dziewczyny rozkręcą się tak świetnie, jak udało się to w przypadku Czasu honoru, uznaję, że warto dać im szansę.

Dlaczego warto?

Jednym z atutów tego serialu są nowe aktorskie twarze. Nagle okazuje się, że młodych Polaków mogą grać aktorzy niewyskakujący z każdego serialu, na każdej stacji. Przyznaje, że do postaci Ewki, którą gra Vanessa Aleksander trzeba się przyzwyczaić, ale trzeba Vanessie oddać, że granie nieco postrzelonej Ewki wychodzi jej rewelacyjnie.

Ja najdłużej przyzwyczajałam się jednak do niego marginalnej roli Danuty Stenki, bo liczyłam, że będzie ona taką doktor Marią z Czasu honoru. Tymczasem na razie częściej chowa się za stertą prania. Od początku polubiłam natomiast jej córkę i wydawało mi się, że to będzie moja ulubiona postać. Teraz stawiam na Ewkę.

Inny plus to po prostu nowe spojrzenie na wojenny czas. Perspektywa młodych dziewczyn jest zdecydowanie inna niż ta twardych, dumnych, odgrażających się oficerów Wojska Polskiego. Tutaj zgrabnie się tej męskości unika. Uśmiercono już czterech (!) mężczyzn, których wątki wydawały się interesujące i warte rozwinięcia. Byłam w szoku, że dwóch (tak, tych blisko związanych z głównymi bohaterkami) skreślono tak szybko.

Trzeci to ten tytułowy – z braku laku dobre i one. Smutna prawda polskiej telewizji jest taka, że w gąszczu seriali trudno trafić na taki, który nie byłby telenowelą. Nasze krajowe tasiemce, czyli Klan, M Jak Miłość, Barwy Szczęścia, Pierwsza Miłość i Na Wspólnej, uznajemy już za coś tak oczywistego w ramówce, że ich powrót w każdej kolejnej nikogo nie dziwi.

Ja tymczasem dzielnie wyczekuje dnia, w którym takimi małym tasiemcem stanie się, jakiś nowy serial bazujący na wydarzeniach historycznych i dobry serial kryminalny. Wbrew tej całej nagonce na TVP odnoszę wrażenie, że tylko oni są w stanie pociągnąć Wojenne dziewczyny przez kilka lat. Choćby z powodu tej swojej statutowej misji. A temu serialowi może to naprawdę wyjść na dobre, tak jak stało się z Czasem honoru.

Tak, wniosek jest taki, że czekam na drugi sezon. Na dalszy ciąg losów szalonej Ewki, jej przyjaciółek i uratowanych w ostatnim odcinku Żydów. W końcu nie samą miłością, romansami i przyjaciółkami człowiek żyje 🙂 Ostatni odcinek pierwszego sezonu w niedzielę, 28 maja.