Tak wczesna zapowiedź DiRT 4 od Codemasters była niemałym zaskoczeniem. Nie tylko nie minął jeszcze nawet rok od konsolowej premiery ostatniego tytułu w serii – DiRT Rally, ale też data premiery jest zaskakująco rychła: czerwiec 2017!

Niespodzianką był także fakt, że studio zdecydowało się na powrót do „kanonu” i pełnoprawną odsłonę. Zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę narzekania graczy na bardzo zręcznościowego DiRT 3 i ciepłe przyjęcie symulacyjnego DiRT Rally. Mimo iście hardkorowego poziomu trudności, bardzo przypadła mi do gustu wyrafinowana fizyka jazdy w tym ostatnim tytule, dzięki czemu stała się jedną z moich ulubionych gier 2016 roku.

Chociaż podobały mi się pierwsze trzy, zręcznościowe odsłony DiRT (a nawet pewnego rodzaju „spin-off”, jakim był DiRT Showdowngoszczący jakiś czas temu w Games with Gold), początkowo z pewnym niepokojem przyjąłem informację o „czwórce”, martwiąc się, czy nie będzie brakować mi wysmakowanej symulacyjności z DiRT Rally. Codemasters uspokaja jednak – do wyboru będą dwa zupełnie różne modele jazdy. Jeśli będziemy mieli ochotę na niezobowiązującą zabawę, wybierzemy tryb zręcznościowy, który przypadnie do gustu tym, którym podobały się pierwsze trzy odsłony. Na profesjonalistów czeka za to tryb symulacyjny, za którym kryje się udoskonalony model jazdy z DiRT Rally. Zadbano nawet o to, by oba tryby miały osobne leaderboardy!

Drugą dużą nowością jest technologia, którą Codies dumnie nazwali Your Stage. Jest to proceduralny generator tras, który pozwoli m.in. za pośrednictwem kilku suwaków wygenerować teoretycznie nieograniczoną liczbę różnych tras. Jest to odpowiedź twórców na zarzuty graczy, jakoby poprzednie części obfitowały w małą ich ilość. Nie jestem jednak pewien, czy to właściwy kierunek – proceduralnie generowane plansze zawsze będą ustępowały finezją tym pieczołowicie wypracowanym ludzką ręką. Zasada ta tyczy się nawet otwartych światów, dlatego zawsze wolałem mniejszą, ale o wiele ciekawszą mapę w Forza Horizon 2/3, niż gigantyczny i nieco „kwadratowy” świat w The Crew.

Ze starszych części DiRTa powróci także tryb Landrush, w ramach którego na terenowych trasach zmierzą się pojazdy typu buggy i półciężarówki. Nigdy nie byłem fanem tych zawodów, ale ciekaw jestem, jak tutaj sprawdzi się symulacyjny model jazdy. Ponadto powróci tryb Joyride, czyli jazda po otwartym terenie z różnymi wyzwaniami, jak zbijanie tablic, czy kręcenie bączków. Nie będzie jednak żadnej gymkhany czy innego Kena Blocka!

Mimo wątpliwości co do zasadności implementacji systemu Your Stage, czekam na DiRT 4 z zapartym tchem. Lubię jeździć zarówno zręcznościowo, jak i symulacyjnie. Cieszy mnie, że Codemasters dają mi wybór i jeśli będę zmęczony, czeka mnie niezobowiązująca jazda dla casuala, a jeśli będę miał siłę na prawdziwe wyzwanie, spróbuję swych sił jako profesjonalista. Do czerwca pozostało już niewiele czasu, pora więc zadbać, by w portfelu/na koncie starczyło pieniędzy!

Gra ukaże się na Xbox One, Playstation 4 i PC.

Podobne Posty