W przypływie adrenaliny po wczorajszym meczu Polska – Iran odkopałam z archiwum mój stary tekst na temat dokumentu Drużyna, który trafił do polskich kin na dwa tygodnie przed rozpoczęciem Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn 2014. Tekst doczekał się kilku aktualizacji, ale główna myśl, na szczęście, pozostała niezmieniona.

Mistrzostwa Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn 2014, turniej siatkarski, który prawie przez miesiąc odbywał się w Polsce to takie UEFA Euro 2012, ale z tą malutką różnicą, że siatkówka to naprawdę nasz sport narodowy. Sukcesy polskich siatkarzy (i siatkarek, chociaż akurat nie o Panie tutaj chodzi) możemy obserwować bardzo regularnie, od niemal 10 lat pozostajemy w czołówce tych najlepszych. Oczywiście są wzloty i upadki, ale z pewnością łatwiej wymienić zacne trofea siatkarzy niż ostatni sukces Reprezentacji Polski w Piłce Nożnej – dobra, wygraliśmy z Niemcami, ale to wciąż za mało, bo jedno zwycięstwo wiosny nie czyni. Ale jest jeden punkt, który w ostatnim czasie połączył tych reprezentantów Polski, którzy piłkę kopią i odbijają – film o kulisach ich pracy i życiowej pasji.

„Drużyna” to dokument Michała Bielawskiego, który w sierpniu 2014 trafił do polskich kin. Nie przez przypadek stało się to na dwa tygodnie przez rozpoczęciem Mistrzostw. Bielawski postanowił odświeżyć ostatnie zwycięstwa i porażki sportowców, pokazać jak wyglądają tygodniowe zgrupowania i zadać retoryczne pytanie: Czy podczas Mistrzostw w Polsce uda im się zwyciężyć? Odpowiedź na to pytanie już znamy, pora na kolejne – jak wypadł dokument?

Dla mnie o wiele pozytywniej niż dokument „Będziesz legendą człowieku,” który w 2012 roku wypuścił Marcin Koszałka próbując pokazać kulisy Euro 2012 z punktu widzenia piłkarzy. Tamten dokument skupiał się dwóch postaciach – Damienie Perquisie i Marcinie Wasilewskim. Chodziło chyba o to, aby pokazując zapłakanych sportowców, ich zapłakane rodziny i wielką miłość do Polski, pokazać te zakątki polskich stadionów i wypasionych hoteli, o których zwykły śmiertelnik nie wiedział, a zagorzały fan zawsze chciał do nich trafić. O ile dokument Koszałki, w moim odczuciu, opowiedział mi historię Perquisa, który niby jest Polakiem, ale tylko na papierze i pokazał, że Wasilewski mocny charakter ma, o tyle Bielawskiemu udało się skupić uwagę na siatkówce i zawodnikach. Nie jest patetycznie, nie jest ckliwie.

Oczywiście można powiedzieć, że człowiek myślący nie musi pójść do kina, aby usłyszeć, że siatkówka to sport drużynowy, a treningi są wycieńczające i mogą skończyć się kontuzjami, czy kalectwem. Można też zarzucić, że 70-minutowa produkcja to taki zlepek faktów, bo nie od dziś wiadomo, że zawodowe uprawianie sportu to wyrzeczenia, rozłąka z rodziną i takie tam. Pewnie, ale mam wrażenie, że w tym dokumencie chodziło o coś innego. O przybliżenie ludziom siatkarzy, których przecież nie znamy medialnie tak dobrze, jak choćby Lewandowskiego czy Błaszczykowskiego. A przy tym pominięcie wątków rodzinnych, pokazywania rodzin i życia w luksusie. Ośrodek treningowy, w którym siatkarze spędzają większą część swojego sportowego-kadrowego-życia to nie Hilton, nie Sheraton. To taki raczej ośrodek na kolonie dla gimnazjalistów, tylko z dłuższymi łóżkami i lepszym zestawem sportowych gadżetów.

Drużyna daje możliwość poznania niemal wszystkich czołowych reprezentantów Polski i… nie tylko Bartosza Kurka. On wydaje mi się najbardziej znanym polskim siatkarzem i on w dokumencie występuje, nawet czasem się wypowie, ale nie ma go tam tak dużo, jak można byłoby się spodziewać. I świetnie! Poznajemy historie z dzieciństwa, oczywiście te związane z siatkówką, z początków w reprezentacji i zabawne anegdoty związane z życiem w ośrodku treningowym. Mamy szansę posłuchać słów trenerów – byłego i obecnego, – komentarzy założyciela Oficjalnego Fan Clubu naszej krajowej reprezentacji, a nawet dowiedzieć się, jak przed meczami czuje się Pan, który na stadionach zachęca ludzi do okrzyków, zabawy i puszcza te wszystkie śmieszne piosenki, które czasami słyszymy oglądając transmisje. Aaa, są też czirliderki, a więc mamy pełen obraz tej całej wielkiej machiny.

A przy tym nie ma ani cienia poczucia, że coś jest przekłamane, że o czym zapomniano bądź nie chciano powiedzieć. Nie ma narzekania i obwiniania kogoś za swoje niepowodzenia. „Drużyna” pokazuje drużynę. Nie ma tam słowa o konfliktach, ale jest miła, zabawna atmosfera i sceny, które kilkakrotnie wprawiły widownię w śmiech. To dokument o Reprezentantach Polski w Piłce Siatkowej, o siatkówce jako sporcie i siatkówce, jako pasji. Pasji świadomej. Ludzi świadomych tego, że nie zawsze będą wygrywać, że kiedyś ta przygoda się skończy i że pewnego dnia mogą do końca życia fizycznie cierpieć za te kilka(naście) lat spędzonych na treningach i boiskach. A siatkarzy to naprawdę bardzo sympatyczni, normalni ludzie, którzy czują się dumni z granią w reprezentacji… Brzmi to banalnie, każdy sportowiec tak mówi, ale oni mają do tego prawo, bo na potwierdzenie swoich słów zdobywają najwyższe miejsca!

Część bohaterów tego dokumentu, tuż po zwycięstwie w Mistrzostwach, pożegnała się z narodową kadrą. Nie pomogły namowy społeczeństwa, wygrał zdrowy rozsądek i chęć odejścia z drużyny po wielkim triumfie. Powrócił Bartosz Kurek i sądząc po jego grze w ostatnich spotkaniach – rozłąka z kadrą była mu potrzebna. Wrócił z błyskiem w oku i w świetnej formie. Pojawiła się też nowa bardzo obiecująca twarz, Mateusz Bieniek. Na razie idzie świetnie. Rio de Janeiro czeka…