E3 trwa w najlepsze, a po przeglądzie najciekawszych moim zdaniem wydarzeń z pierwszego dnia konferencji pokazano sporo ciekawych rzeczy i ujawniono kolejne wielkie niespodzianki. Siłą rzeczy, jako posiadacza Xboksa, konferencja Sony interesowała mnie mniej niż konferencja Microsoftu, nie sposób jednak nie być pod wrażeniem tego, co się na niej zaprezentowano. Uszczęśliwiono bowiem wielu, naprawdę wielu graczy. (Wrażenia z dnia pierwszego – zapraszam)

Poniżej zatem znajduje się bardzo wybiórczy i subiektywny przegląd tego, co pokazano w nocy z poniedziałku na wtorek (polskiego czasu), następnie we wtorek i częściowo o tym, co umknęło mojej uwadze wcześniej.

Pierwszą wielką niespodzianką konferencji Sony była ponowna zapowiedź The Last Guardian. Grę pierwotnie zapowiedziano na E3 w 2009 roku jako tytuł ekskluzywny dla PS3. Prace nad nimi trwały od 2007, potem jednak po licznych perturbacjach gra się nie ukazała i wszystko wskazywało na to, że projekt został anulowany. Gracze jednak nie tracili nadziei i oto w tym roku ponownie zapowiedziano grę jako tytuł ekskluzywny dla PS4 z premierą w 2016. Znam osobiście osoby, które bardzo czekały na ten tytuł, a jego ponowne ujawnienie przyjęły ze łzami wzruszenia.

Kolejną wielką niespodzianką była zapowiedź Shenmue III. Cały gamingowy świat dosłownie eksplodował. Gra została zapowiedziana jako kampania na Kickstarterze, a podstawowy cel 2 milionów dolarów osiągnięto w zaledwie 8 godzin, pobijając wszelkie rekordy. Co ciekawe, gra ma powstać pierwotnie na PC i PS4, podczas gdy Shenmue II ukazało się w latach 2001-2002 na Dreamcasta i pierwszego Xboksa.

Podobają mi się materiały z Shadow Warrior 2. Tak się robi staroszkolną rzeźnię FPP w nowoczesnej oprawie. Nowy Doom mógłby sporo się nauczyć od Shadow Warriora. Oczywiście obie gry utrzymane są w zupełnie różnej konwencji i innym klimacie, ale sam sama dynamika akcji, jej krwistość, a zarazem dystans twórców do swojego własnego dzieła, który czuć na każdym kroku. Mamy do czynienia z pastiszem i nikt nie próbuje udawać, że jest inaczej, chodzi przede wszystkim o dobrą zabawę i czystą, nieskrępowaną radochę z siania demolki. Będę grał!

Na konferencji Ubisoftu, zainteresowała mnie zapowiedź rozszerzenia do The Crew zatytułowana Wild Run. Z krótkiego zwiastuna można wyczytać, że inspiracją w dużej mierze była Forza Horizon, bo klimat jest zdecydowanie „festiwalowy”, ale nowe typy pojazdów i zawodów są czymś, czego próżno szukać w większości współczesnych gier wyścigowych: monster trucki, motocykle, wyścigi drag i zawody driftowe. The Crew było grą która wzbudziła we mnie bardzo mieszane uczucia, wiele rzeczy zrobione w niej znakomicie, a wiele bardzo słabo. Myślę, że dam temu rozszerzeniu szansę, tym bardziej, że w jego ramach gra ma otrzymać „całkowite graficzne odświeżenie”, cokolwiek to znaczy!

Kolejną miłą niespodzianką konferencji Ubisoftu była Trackmania Turbo, pierwsza odsłona gry, która zmierza na Xbox One i PS4 (a także na PC). Wciąż pamiętam, jak zagrywałem się w pierwszą Trackmanię wieki temu na PC. Z chęcią wrócę do tej jedynej w swoim rodzaju, zwariowanej samochodówki w której samochodziki spędzają chyba więcej czasu w powietrzu, niż na torze. A gdy już są na torze, to osiągają zawrotne prędkości!

Kto nie zagrywał się na przełomie dwóch poprzednich dekad w pierwsze części Tony Hawk’s Pro Skater, niech rzuci kamieniem. Na E3 po raz pierwszy pokazano gameplay i niestety, wygląda to na razie bardzo topornie. Wygląda to momentami nie lepiej niż druga część, która była świetna w swoim czasie, ale dziś tego typu wizualia są już mocno przestarzałe.

Hitman Absolution przez wielu był uważany za grę niegodną legendarnej marki Hitman. Ja się przy niej bawiłem całkiem nieźle i jestem niezmiernie ciekaw co też twórcy szykują w najnowszej odsłonie, nazwanej po prostu… Hitman. Wizualnie gra nie wygląda póki co specjalnie porywająco, ale do grudnia tego roku jeszcze zostało trochę czasu. Twórcy zapowiadają tę odsłonę jako największy i najbardziej ambitną odsłonę, ale czy ta wielkość grze nie zaszkodzi, przekonamy się po premierze.

I na koniec, wracamy do Microsoftu z kolejnym sporym niusem, który firma pominęła podczas pierwszego dnia konferencji. Pod koniec roku Xbox One otrzyma zupełnie nowy dashboard. Zdaję sobie sprawę, że na ten obecny wielu ludzi narzeka, ale szczerze mówiąc ja nie mam z nim żadnych problemów, a ten nowy nie podoba mi się. Jedyną zaletą w tej chwili zdaje się być fakt, że nowy dashboard ma działać znacznie szybciej, niż ten obecny. Niestety cała reszta prezentuje się w moim odczuciu gorzej – wszystko jest rozwlekłe, mniej intuicyjne i nie opiera się już na estetycznych, kolorowych graficznych kafelkach.

To by chyba było na tyle po drugim (w sumie, to tak naprawdę pierwszym „oficjalnym”) dniu E3. Kompletnie nie interesują mnie zapowiedzi dwusetnej odsłony tasiemców takich jak Call of Duty czy Assassin’s Creed… Nawet pomimo to, że najnowsza odsłona tego ostatniego ma się rozgrywać w Londynie, ta gra nadal wygląda prawie identycznie jak Unity, które mnie bardzo zmęczyło. Zdecydowanie poszukuję teraz w gamingu innych doświadczeń i część z tych wymienionych powyżej ma spore szanse mi ich dostarczyć.

Podobne Posty