E3 w tym roku jest delikatnie ujmując intensywne. Branża nie zwalnia, a wręcz przeciwnie – nabiera rozpędu w samym środku obecnej generacji sprzętu. Za rogiem VR i nowy sprzęt, co nie oznacza, że nie czeka nas cała masa ciekawie zapowiadających się gier do ogrania na obecnych platformach. Póki co rozpisałem się na temat konferencji Electronic Arts, która nieco rozczarowała, i Microsoftu, która w pozytywny sposób podniosła ciśnienie. Swoje konferencje miały także m.in. Bethesda, Ubisoft i oczywiście Sony, zobaczmy zatem czy poza kilkoma oczywistymi tytułami były jakieś prawdziwe niespodzianki.

Bethesda jak dla mnie wiedzie prym jeśli chodzi o FPS-y. Wydane przez nich Wolfenstein: The New Order, Wolfenstein: The Old Blood i Doom to najlepsze nowe-stare shootery w jakie grałem od lat. Dlatego najbardziej czekałem na zwiastun nowego Wolfensteina, o którym wiemy na razie tylko na pewno, że w powstaje – a to dlatego że nasza ziomalka Alicja Bachleda-Curuś wygadała się „niechcący” w polskim programie śniadaniowym. Piszę słowo „niechcący” w cudzysłowie bo nie wierzę że pomyślała, że cały świat nie domyśli się do sequela jakiej gry podkłada głos. W każdym razie, Wolfensteina zabrakło, chociaż spostrzegawczy wypatrzyli w materiale pokazanym na konferencji jego tytuł. Nowa gra będzie najprawdopodobniej nazywać się Wolfenstein: New Colossus. Dobre i to, chociaż najwyraźniej gra jest jeszcze w zbyt wczesnej fazie produkcji i nie było co pokazywać. A może chcieli zachować coś na Gamescom? Dopiero co ukazał się Doom i jemu także poświęcono nieco czasu, ujawniając pierwsze szczegóły nadchodzących DLC, zarówno darmowych aktualizacji jak i płatnych dodatków do trybu multiplayer.

Ponadto Doom dostanie jakąś formę wsparcia dla VR, podobnie jak Fallout 4. Zapowiedziano wsparcie dla HTC Vive (w 2017), ale o Falloucie w wersji VR wspomniano także przy zapowiedzi Xbox Scorpio, a ten najprawdopodobniej będzie wspierał Oculusa. Było też o nowych DLC do Fallouta 4, specjalnej edycji Skyrima na XBO, PS4 i PC (czy już nie wystarczy tych remasterów?) i parę słów o Elder Scrolls. Ale tak naprawdę ciekawe były 3 rzeczy:

Quake Champions

Po genialnych Wolfensteinie i Doomie naturalną decyzją wydawało się wskrzeszenie Quake’a. To była w końcu nie mniejsza rewolucja, oferując po raz pierwszy pełne 3D w świecie pierwszoosobowych shooterów (nazywanych wówczas nadal grami „doomopodobnymi”). Kolejne części znacząco różniły się od pierwszej, a trzecia nawet nie miała kampanii dla pojedynczego gracza. I to chyba właśnie z arenowym online’owym shooterem większość graczy kojarzy markę Quake. Można by więc rzec, nic dziwnego, że świeżo zapowiedziane Quake Champions będzie właśnie taką grą. A jednak mocno się rozczarowałem, bo Id Software przygotowało fantastyczną, soczystą kampanię w nowym Doomie i mogliby pójść za ciosem i zrobić współczesną wersję pierwszego, gotyckiego Quake’a. Ale może innym razem. Póki co mamy arenowego shootera na pecety i tylko jakoś te zaprezentowane w zwiastunie postaci zupełnie mi do Quake’a nie pasują. Ale sukces wydanego niedawno Overwatcha mógł być dodatkową motywacją dla twórców, by pójść w tym kierunku.

Prey

Na marce Prey krąży jakaś klątwa. Najpierw pierwsza gra ukazywała się przez sto lat, zmieniało się w niej przez ten czas wszystko, a gdy się wreszcie ukazała, spotkała się z różnorodnym przyjęciem. Sto lat później zapowiedziano dwójkę, w której znów wszystko zmieniano sto razy, aż w końcu anulowano projekt. Dlatego sporym zaskoczeniem było pokazanie po raz pierwszy światu zwiastuna… Prey, przygotowywanego przez Arkane Austin. Jest to zupełnie nowa gra, a po zwiastunie możemy spodziewać się fabuły z pogranicza thrillera psychologicznego, ale też solidnej dawki intensywnej pierwszoosobowej akcji. Bethesda nie wydaje gier z kiepską narracją fabularną, warto więc mieć oko na ten tytuł. Premiera w 2017 roku na XBO, PS4 i PC.

Dishonored 2

Sequel Dishonored coraz bliżej. Pierwsza część urzekła mnie sugestywną atmosferą przedstawionego świata i złożoną mechaniką dającą autentyczną swobodę w podejmowaniu decyzji odnośnie tego, jak chcemy grać, jakich mocy chcemy używać i przede wszystkim – czy chcemy przejść przez grę cicho i bezszelestnie, czy gnać na złamanie karku z gnatem w ręku. Druga część nie pozbawi nas tej wolności, udostępniając dwie grywalne postaci i całą masę nowych umiejętności i zabawek. Do tego ten sugestywny świat – klimat wylewa się z nowego zwiastuna całymi wiadrami. Gra zachowała swój specyficzny styl artystyczny, a jednocześnie wygląda bardziej realistycznie i zachwyca nowoczesnym oświetleniem i szczegółowością świata. Powinno być dobrze!