Wszystkie konferencje tegorocznego E3 już za nami. Rozpisałem się wcześniej na temat prezentacji Electronic Arts, Bethesdy i Microsoftu. Ostatnią konferencją, która przyniosła interesującą mnie treść, była ta od Ubisoftu. Poprowadziła ją piąty rok z rzędu Aisha Tyler, do której mam ciepłe usposobienie za sprawą małej roli w pewnym popularnym sitcomie. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się u nich niczego, co by mnie miało powalić na kolana, ale na pewno warto zwrócić uwagę co najmniej na trzy gry pokazane na konferencji.

Trials of the Blood Dragon

Co mają wspólnego Trials, gra o ekstremalnej jeździe na motorze i Blood Dragon, samodzielne rozszerzenie do FPS-a Far Cry 3, pełne nawiązań do popkultury lat 80-tych i gier ery 16-bitowej? Do czasu tegorocznej konferencji Ubisoftu nic, ale w jej trakcie zapowiedziano mieszankę, której nikt się nie spodziewał. Trials of the Blood Dragon zapewni dokładnie to, czego można spodziewać się po tytule tego typu: tony absurdalnego humoru, groteskowej akcji i nawiązań, które docenią Ci mający ok. 30 lat na karku lub więcej. Grę zapowiedziano świetnym trailerem, który zaczyna się niczym wyjęta z lat 80-tych telewizyjna reklama amerykańskich zabawek. Najlepsze jest to, że na grę nie trzeba czekać… w ogóle, bo została opublikowana natychmiast po konferencji na XBO, PS4 i PC.

Watch Dogs 2

Przyznam, że nie nastawiałem się na konferencję Ubisoftu głównie dlatego, że zdążyłem się już przejeść ich sygnaturowymi grami z otwartym światem. Ostatnie części serii takich jak Assassin’s Creed i Far Cry nie były złymi grami, ale absurdalna ilość ikonek na ich gigantycznych mapach potrafi doprowadzić do płaczu każdego, kto zwykł przechodzić gry w 100%. Dlatego postanowiłem zrobić sobie przerwę od ich gier i los ten nie ominął także pierwszej części Watch Dogs. Nie pomogło nawet Chicago, miasto w którym mieszkał legendarny Al Bundy. Wszystko wskazuje na to, że sequel sprawi, że znów zatopię się w gęstwinie aktywności otwartego świata stworzonego przez Ubi. Ale zanim wykonam jakąkolwiek misję, przez kilka godzin będę zwiedzał genialnie odwzorowane moje ulubione amerykańskie miasto – San Francisco. W tej sytuacji nie przeszkadza mi nawet, że główny bohater jest pretensjonalnym hakerem-hipsterem.

Steep

Konferencja zakończyła się prezentacją zupełnie nowej gry, Steep. A jest to gra, której prędzej spodziewałem się na konferencji EA, bo teoretycznie nad czymś być może trochę podobnym pracuje Criterion. W Steep będziemy mogli zrealizować fantazje o zimowych sportach ekstremalnych, bez strachu o to że połamiemy sobie wszystkie możliwe kończyny i kręgosłup próbując utrzymać równowagę na nartach. Pierwszoosobowy tryb imitujący nagrania z kamerek GoPro zamieszczonych na czubku głowy, fizyka deformacji śniegu która zadebiutowała dawno temu w Sega Rally Revo i nikt jeszcze nie zrobił z niej należytego użytku i rzadko eksplorowane w grach uczucie obcowania z górami w pełnej krasie. Zapowiada się fajnie.

Oczywiście było więcej: Just Dance 2017 zareklamowane przez bandę tancerzy-klaunów (ziew), nowe materiały z Ghost Recon Wildlands (no, to w sumie zapowiada się dosyć spektakularnie), nowy South Park: The Fractured But Whole (powinno być śmiesznie), nowe DLC do The Division (zieew), kilka gier pod VR, w tym Star Trek (zieeew), Grow Up (robocik to nie Yarny) i film Assassin’s Creed (zieeeew. Chociaż gra w nim Marion Cotillard).

To tyle jeśli chodzi o najciekawsze rzeczy z samych konferencji. Oczywiście nie każdy wydawca organizuje konferencję, a gry pokazuje znacznie więcej firm, zatem warto przyjrzeć się i tym, które nie miały okazji zadebiutować na „wielkich scenach”. Ale o tym – następnym razem.