W ostatnim już tekście poświęconym tegorocznym targom E3 (wcześniej przyglądałem się konferencjom Electronic Arts, Microsoftu, Bethesdy i Ubisoftu) przygotowałem listę najbardziej interesujących gier zapowiedzianych na konferencji Sony, a także tych wydawców, którzy nie mieli swoich prezentacji scenicznych, ale z okazji imprezy przygotowali nowe zwiastuny nadchodzących produkcji.

Shadow of the Colossus (Sony)

Sony wie jak grać na sentymentach swoich graczy, ale ponieważ w tym roku nie mieli do pokazania nic nowego z Shenmue III, zapowiedzieli remake jednej z najbardziej kultowych gier na platformie – Shadow of the Colossus. Mimo, że gra ma ukazać się dopiero w przyszłym roku, wygląda niesamowicie już na zwiastunie. Mimo, że to odgrzewane kotlety, branża potrzebuje więcej takich gier, które nie są kolejnymi kalkami najpopularniejszych produkcji.

Spider-Man (Sony)

Nadal nie mogę pogodzić się z tym, że zapowiedziany rok temu Spider-Man jest tytułem ekskluzywnym na PS4. Insomniac dało Microsoftowi niesamowite Sunset Overdrive i są absolutnie idealnym studiem do przygotowania gry, na jaką ten marvelowski bohater zasługuje. Ale dlaczego muszą ją dawać Sony na wyłączność, ech. Liczę na to, że coś w tej materii się zmieni i gra w późniejszym czasie ukaże się także na innych platformach, bo prezentuje się naprawdę świetnie.

Ace Combat 7: Skies Unknown (Bandai Namco)

Bandai Namco przygotowuje wielki powrót najpopularniejszej chyba podniebnej strzelanki – Ace Combat. Pamiętam, że Ace Combat 6 był jedną z pierwszych gier, jakie ogrywałem, gdy kupiłem sobie mojego pierwszego Xboksa 360 i zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Fenomenalna grafika, wartka akcja, świetna płynność gry i do tego przystępność pozwalająca nawet amatorom lotnictwa poczuć się, jak asy przestworzy. Będę grał.

Vampyr (Focus Home Interactive)

Studio Dontnod, autorzy fantastycznego Life Is Strange, powierzyli przygotowanie prequela innemu studiu, a jego zwiastun zobaczyliśmy po raz pierwszy na konferencji Microsoftu. Tymczasem Dontnod wytrwale pracuje nad zupełnie inną grą – tytułem będącym hybrydą gry akcji i RPG, w której wcielimy się w wampira, a terenem zmagań będzie częściowo otwarty Londyn roku 1918. Zmiana tematyki u dewelopera jest dramatyczna, ale po poprzedniej grze mają u mnie olbrzymi kredyt zaufania.

Wreckfest (THQ Nordic)

I wreszcie, na koniec, jedna z najlepszych wiadomości targów: Wreckfest znalazł wreszcie wydawcę i nakładem THQ Nordic ma wreszcie ukazać się na PC pod koniec 2017 roku i na konsolach w 2018. Dla tych, którzy nie wiedzą, Wreckfest to prawdziwy duchowy spadkobierca kultowej w pewnych kręgach serii FlatOut, do której prawa Bugbear niefortunnie sprzedało, co zaowocowało hańbiącymi tę nazwę fatalnymi częściami 3 i 4. Wreckfest to prawdziwy FlatOut 3, na jakiego czekają fani. Sam FlatOut to zaś spadkobierca Destruction Derby – czyli samochodówki, w której najważniejsze są kolizje pojazdów i wyrafinowany model zniszczeń. Czekam z zamarciem.

Na tym kończymy tegoroczną serię tekstów o największym wydarzeniu roku świata gier. To było dobre E3, chociaż z pewnością nie najlepsze w historii. Oczywiście gier było dużo więcej, nie sposób wspomnieć o wszystkich. Starałem się wybrać te tytuły, które mnie najbardziej zainteresowały, a jednocześnie nie te najbardziej oczywiste.

Jako wielki fan samochodówek jestem szczególnie zadowolony – Forza Motorsport 7 nie rozczarowuje, a czekam także na Need for Speed: Payback, The Crew 2, Project CARS 2, do tego Sony ma swoje Gran Turismo Sport, które wygląda również bardzo przyzwoicie. Poza tym, najciekawszą grą zapowiedzianą na targach i pokazaną po raz pierwszy, jest dla mnie Wolfenstein: The New Colossus.