Z Comic Conem za pasem i ciekawymi trailerami zwiastującymi jesienne produkcje amerykańskich stacji telewizyjnych, w piątek ogłoszono nominowanych do najważniejszych telewizyjnych nagród tamtejszej telewizji. 67-ma gala rozdania Emmy Awards odbędzie się 20 września i poprowadzi ją komik oraz zdobywca statuetek Emmy, Andy Samberg.

Zaskoczenia? Zdziwienia? Rozczarowania? Obyło się bez większych, bo faworyci zgarnęli tak pokaźną ilość nominacji, że w zasadzie producenci mogą przechwalać się liczbami, a kilka (a często kilkanaście) statuetek już mają w kieszeni.

Kim są faworyci? Między kim stoczona zostanie największa walka?

Na czelnie stanęli, naprawdę bez zaskoczenia, Gra o Tron, Mad Men i House of Cards. To właśnie te trzy produkcje powalczą o nagrody w głównych kategoriach, m.in. za najlepszy dramat obyczajowy oraz dla najlepszych aktorów pierwszoplanowych. Pełną listę nominowanych, we wszystkich kategoriach także tych mniejszych i dla przeciętnego widza małoznaczących można znaleźć tutaj.

Przechodząc do moich bardzo prywatnych radości nominacyjnych powiem, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona nominacjami dla serialu Homeland, bo po ostatnim sezonie miałam wrażenie, że format, delikatnie mówiąc, się przejadł. A tym czasem zgarnął pięć nominacji i razem z Grą o Tron, Mad Menem i House of Cards powalczy o nagrody w głównych kategoriach oraz nagrodę dla najlepszego reżysera. Bardzo mnie to cieszy i jeszcze bardziej rozbudza emocje przed premierą nowego sezonu, który liczę, że przywróci moją wiarę w ten serial.

Z zaskoczeń, które odbiły się całkiem głośnym echem w mediach jest nominacja dla Katy Perry. Piosenkarka, chociaż chyba należałoby powiedzieć, ze jej występ na Super Bowl został doceniony w kategorii najlepszy mini występ telewizyjny. Piętnastominutowe show, które zebrało pochlebne opinie telewidzów, może przynieść Perry bardzo ważną statuetkę i jeśli stałoby się to faktem to w pewnym sensie byłaby to najważniejsza nagroda w jej karierze. Grammy Award jak na razie, pomimo ponad dziesięciu szans, nie zdobyła. A Emmy jest na wyciągnięcie ręki.

Komediowo i zabawowo

Nie skomentuje nominacji za seriale komediowe, bo to nie moja bajka i żadnego z nich nigdy nie widziałam i na razie nie planuję nadrabiania tych zaległości. Sądząc po nominacjach to walka tam nie jest aż tak wyrównana, jak w mojej ulubionej kategorii telewizyjnej. Pominę też rozważania na temat nominacji dla najlepszych programów telewizyjnych typu talent show, czy talk-showów, które w amerykańskiej telewizji jakoś mnie nie interesują. Z wyjątkiem tych odcinków, w których występuje artysta, którego lubię.

 

Po tegorocznych nominacjach na moją listę must-watchów chyba powinna wreszcie trafić Gra o Tron obok której dotychczas przechodziłam obojętnie. Nie pociąga mnie ten serial, żadne zdjęcie, które z niego widziałam nie przekonało mnie, że warto zwrócić na niego uwagę. Może czas to zmienić? Zwrócę też uwagę na Orange Is the New Black, który w przeciwieństwie do Mad Men, kusi mnie już od dłuższego czasu i Downton Abbey. Sporo oglądania przede mną, ale do jesieni mam sporo czasu na nadganianie sezonów.

AF