Tworząc rozszerzenia do Forza Horizon 4, twórcy z Playground Games podążają ścieżką wyjeżdżoną przez Forza Horizon 3. Pierwsze rozszerzenie skupiło się na nowej mapie i ekstremalnych warunkach pogodowych, a drugie – na przywołaniu wspomnień z dzieciństwa. Z czasów, w których żeby zaspokoić potrzebę obcowania z motoryzacją, trzeba było uciekać się do pradawnych rozwiązań – zabawy prawdziwymi zabawkami.

Forza Horizon 3 dała możliwość pobawienia się „resorakami” marki Hot Wheels. Pomysł wydawał się początkowo świeży i zaskakujący, ale w praktyce rozrywka szybko robiła się nieco zbyt powtarzalna. Ile bowiem można jeździć po pomarańczowo-niebieskich pętlach? Do tego w połowie zręcznościowy, a w połowie symulacyjny model jazdy średnio sprawdzał się w takim zupełnie odrealnionym kontekście wyścigów „do góry kołami”. Nie mówiąc już o tym, że znacznie bliższe memu chłopięcemu sercu są „resoraki” marki Matchbox.

Najnowsze rozszerzenie do Forza Horizon 4 przenosi nas za kierownice pojazdów zbudowanych z klocków Lego. Jest ich niestety znikoma ilość, bo zaledwie auta przygotowano w klockowych wersjach: Mini Coopera S, Ferrari F40 Competizione i McLarena Sennę. Ale za to zostały zaprojektowane z uwzględnieniem prawdziwych klocków, co widać szczególnie efektownie w modelu zniszczeń: z pojazdu odpadają zewnętrzne klocki, ujawniając te, z których zbudowany jest ich środek. Taka dbałość o szczegóły ucieszy zwłaszcza tych, którzy pamiętają zabawę w konstrukcję własnych pojazdów z wykorzystaniem klocków Lego.

Jest też zupełnie nowa mapa – dolina Lego, zbudowana częściowo z klocków, a częściowo z „materiałów”, które wykorzystano przy tworzeniu głównej mapy z FH4, a nawet z poprzedniej odsłony. Na mapie znalazł się bowiem teren pustynno-skałkowy, który wygląda bardzo podobnie do regionu Outback z Australii. Poza tym jest plaża z Lego statkami piratów, lotnisko z Lego samolotami, rasowy tor wyścigowy (po raz pierwszy w serii Forza Horizon!) a nawet miasteczko zbudowane w całości z klocków. Na mapie oczywiście rozsiano mnóstwo aktywności, a obok tych już znanych, typu wyścigi, mistrzostwa i popisy kaskaderskie, znalazło się także miejsce dla nowych, wiążących się najczęściej z szukaniem znajdziek. Wykonując różne zadania zarabiamy także w nowej walucie – klockach, za które „budujemy” Lego dom i odblokowujemy dostęp do kolejnego Lego pojazdu.

Zabawa klockami w rozszerzeniu jest przesympatyczna i łatwo ulec złudzeniu, że to całkowicie nowa gra. Jedynym elementem, który wzbudza we mnie lekki dysonans, jest fakt, że tutaj wszystko, co zbudowane z klocków – zarówno pojazdy, dekoracje, jak i ludziki – są tych samych rozmiarów, co rzeczywisty świat, którego klocki są jedynie częścią. Tak więc klockowe kwiatki rosną na prawdziwej glebie, wszystkie domki są zbudowane z klocków, ale już na przykład tylko część drzew jest z klocków, a większość dróg jest normalna. Wyjątkiem jest tutaj wspomniane miasto, które całe zbudowane jest z klocków, wliczając w to Lego plansze z drogami. Lego pojazdy zaś ścigają się w zawodach z rzeczywistymi pojazdami.

Wolałbym, żeby dolina Lego była w 100% zbudowana z klocków i żeby był to „miniaturowy świat” a’la Legoland – ale to wymagałoby nakładów pracy porównywalnych z przygotowaniem osobnej, pełnoprawnej gry. A biorąc pod uwagę bardzo krytyczne przyjęcie tego dodatku przez znaczną część graczy, raczej się na takową nie zanosi. A szkoda, bo Forza Horizon 4: Lego Speed Champions dostarcza mnóstwo lekkiej, wesołej zabawy, która znakomicie komponuje się z luźną atmosferą festiwalu Horizon.

Podobne Posty