O tym, że Forza Horizon 4 skradnie kolejne setki godzin mojego wolnego czasu wiedziałem zaraz po zapowiedzi na tegorocznym E3. Ale o tym, że dzięki niej odnajdę nową pasję jako zmotoryzowany pastuszek już nie. Kto by pomyślał, że ganianie owieczek po pastwisku może być tak uzależniające. I to w 60 klatkach na sekundę!

Ogranie wszech i wzdłuż świeżo udostępnionej wersji demonstracyjnej Forza Horizon 4 utwierdziło mnie w przekonaniu, że pozostałe do premiery niecałe 3 tygodnie będą mijały powoli. Wielka Brytania, którą wybrano na teatr wyścigowych zmagań, może wydawać się mało egzotyczna na tle Australii czy Lazurowego Wybrzeża, znanych z poprzednich odsłon. Playground Games udało się jednak stworzyć najbardziej wiarygodny otwarty świat w historii samochodówek. Znajomość tematu „od podszewki” pozwoliła Brytyjczykom na niespotykane dotąd przywiązanie do szczegółów, które dramatycznie wpływają na immersję gracza.

Agroturystyka dla elegantów

Zachwyca przede wszystkim tętniąca życiem natura. Gry z cyklu Forza zawsze miały drobne problemy z roślinnością. W Forza Horizon 4 wygląda ona powalająco i bez skrępowania zawstydza wycięte z kartonu drzewa na trasie Mapple Valley w Forza Motorsport 7. Nie bez znaczenia jest tu niezwykle dokładna reprezentacja zmiennych pór roku – rzecz, na której oparto cały marketing gry. Całkowicie słusznie. Demo daje nam szansę skosztować wszystkich czterech poprzez wzięcie udziału w składający się z czterech osobnych wyścigów event znany już z prezentacji gry na E3. To naprawdę robi wrażenie. Jesień po raz kolejny wypada kolosalnie w starciu z tą w Mapple Valley. Zima przypomina trochę Blizzard Mountain, ale dzięki usprawnionemu oświetleniu śnieg wygląda jeszcze lepiej. Wiosna jest mokra i błotnista, a samo błoto nie wyglądało tak apetycznie od czasu Sega Rally Revo. Lato to pora „domyślna” dla festiwalu Horizon, ale ta oszałamiająca, w pełni rozkwitła roślinność zachwyca bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

Dopełnieniem bujnej flory jest silnie reprezentowana fauna. Przebłyski obecności czworonogów i innych dziwnych stworzeń można było dostrzec już w Australii, ale w praktyce ciężko było zetknąć się z nimi podczas swobodnej eksploracji świata gry. Tutaj jest inaczej. Brytyjska wieś to obszar gęsto zamieszkały przez wspomniane owieczki, a także zajączki, kury i inne kreatury, które chyba pracują na nocną zmianę w cyrku, bo są bardzo zwinne i na nic zdadzą się próby doprowadzenia do kolizji z prowadzonym przez nas pojazdem. Wiem, bo próbowałem. Wiele razy. Długo. To nie Carmageddon.

Uroki życia na wyspie

Gra pozwoli też wyładować osobiste frustracje związane z urokami życia na zielonych wyspach. Nareszcie bez konsekwencji można wyżyć się na kamiennych murkach, budkach telefonicznych, oznakowaniu remontów drogowych i – przede wszystkim – kubłach na śmieci. Jako osobie, której zdarzyło się zasmakować życia zarówno na brytyjskiej prowincji, jak i w tamtejszym obszarze zurbanizowanym, możliwość realizacji tego typu fantazji jest nie do przecenienia. W pełnej wersji będzie można wybrać się na wycieczkę po jednym z najpiękniejszych miast historycznej Wielkiej Brytanii – stolicy Szkocji, Edynburgu. Osoby pamiętające Project Gotham Racing 2 zapewne uronią łezkę ze wzruszenia.

Oczywiście ta cała malownicza, tętniąca życiem, pełna szczegółów Wielka Brytania to zaledwie tło do ekscytujących zmagań czterokołowców. Na tych jednak skupię się w recenzji pełnej wersji. Demo pozwoliło zaledwie liznąć gigantycznych, różnorodnych możliwości, jakie oferuje w tym zakresie Forza Horizon 4. Wspomnę tylko, że pozostały do premiery czas poświęcę na próbę podjęcia niezwykle istotnej decyzji. Grać w trybie 4K i 30 klatek na sekundę, czy w 1080p i 60 klatkach na sekundę? Do samego końca nie dowierzałem, że to drugie uda się twórcom. Playground Games to jednak prawdziwi magicy.

Problemy pierwszego świata

Forza Horizon 4 obsługuje tryb priorytetyzujący płynność rozgrywki. Wówczas gra działa w niemal doskonale stabilnych, płynnych 60 klatkach na sekundę. Z rzadka zdarzają się pojedyncze utraty klatek – praktycznie niedostrzegalne gołym okiem. Pozwala to na obniżenie czasu reakcji i lepsze poczucie kontroli nad pojazdem. Z drugiej strony, tryb 4K to nie tylko wyższa rozdzielczość, ale też wzbogacone efekty wizualne, np. dynamiczne cienie, które wyglądają obłędnie podczas nocnych wyścigów. Zaś dzięki supersamplingowi, obraz wygląda znacznie lepiej nawet na ekranach nie obsługujących tak wysokich rozdzielczości. Wielkie brawa dla Playground za to, że udało im się nie tylko osiągnąć stabilne 60 klatek w grze z tak niebywale szczegółowym otwartym światem, ale że dają posiadaczom konsol Xbox One X możliwość wyboru. A mówią, że od przybytku głowa nie boli…

Ja o swoim wyborze poinformuję, gdy będę spisywał wrażenia z pełnej wersji. Premiera tejże już 2 października, także w ramach usługi Xbox Game Pass.

Podobne Posty