Gdy jednego dnia, w odstępie zaledwie kilku godzin, świat obiega informacja o śmierci dwóch ważnych dla świata literatury ludzi, człowiek momentalnie zaczyna liczyć, ilu wybitnych jeszcze zostało. W piątek odeszła amerykańska pisarka Harper Lee i włoski pisarz Umberto Eco. On w Polsce bardzo dobrze znany, ona w Ameryce uważana za jedną z najważniejszych pisarek XX wieku. Oboje wnieśli do literatury bardzo wiele, choć Eco jakby więcej.

Chciałoby się powiedzieć, że będąc o krok od dziewięćdziesiątki śmierć nie powinna zaskakiwać. Nie chodzi jednak o pogrążanie się w żałobie, a uświadomienie sobie, jak wielu autorów, których czytamy, lubimy, podziwiamy i do których chętnie wracamy, żegna się z tym światem. Mówiąc wprost – jest już stara i dzieje się to, co nazywamy procesem naturalnym. I tutaj od razu nasuwa się pytanie, kto ich zastąpi i czy ktokolwiek to zrobi. W sensie jak najbardziej niedosłownym rzecz jasna.

Umberto Eco był przez wszystkich wychwalany. Ceniono jego styl, narrację, zaczytywano się w esejach i powieściach. Cytowano, jako filozofa i polecano książki, które jak sam przyznawał, pisał dla ludzi, którzy poznają go długo po jego śmierci. Pozostawił po sobie dzieła ponadczasowe i tysiące ważnych cytatów. Z całą pewnością można powiedzieć, że jego nazwisko szybko nie zostanie zapomniane, a nawet zaryzykować stwierdzenie, że zapomniane nie zostanie nigdy. W przypadku Harper Lee nie jest to już takie pewne.

Za życia opublikowała zaledwie dwie książki, z czego ta druga ukazała się w lipcu 2015 roku. Nie stała się jednak tak ważna, jak jej poprzedniczka. Za opublikowaną w 1960 roku powieść „Zabić drozda” Lee otrzymała Nagrodę Pulitzera i dzięki niej wpisała się na listę amerykańskich lektur obowiązkowych. A wszystko to za sprawą odważnego, interesującego i kontrowersyjnego pomysłu napisania książki o sześciolatce, która obserwuje świat dorosłych – podzielony w myśl zasady, że biały jest panem, a czarny sługą. W kulturze amerykańskiej Lee wciąż pozostaje postacią znaczącą, a jej pierwsza książka jest lekturą obowiązkową. W Europie informacja o jej śmierci została przyćmiona przez wiadomość o odejściu Eco, zdecydowanie ważniejszego twórcy na naszym kontynencie.

Przypuszczam, że każdy zetknął się w życiu z choćby jednym esejem lub książką Umberto Eco, dlatego nie ma chyba sensu zachęcać do dalszej lektury. Bo jeśli czytało się cokolwiek jego autorstwa ma się nie tylko świadomość jego stylu, ale także wiedzę o własnych możliwościach przyswojenia tego, o czym pisał. Nie jestem natomiast przekonana, jak bardzo postać Harper Lee jest w Polsce znana. A „Zabić drozda” warto, trzeba i powinno się przeczytać. Relacje międzyludzkie, uprzedzenia i dystans do inności są obecnie nie tylko w Ameryce, są obecnie wszędzie, a współcześnie jeszcze bardziej powinniśmy inwestować nasz czas w pogłębianie tych tematów.

AF

Podobne Posty