Fenomenu jakichkolwiek uczuć skierowanych w stronę trylogii 50 twarzy Greya do dziś nie udało mi się zrozumieć. Tyczy się to zarówno tych wychwalających książki, jak i tych z książek szydzących i drwiących. W zrozumieniu nie pomógł mi także film, który po prostu powstał, jest i kończy się zanim się rozpocznie.

Jestem natomiast w stanie zrozumieć zasadę żyły złota i idącą za nią lawinę wydawnictw – bo przecież nową książkę Grey: Fifty Shades of Grey as told by Christian (pol. Grey) zakupią i ci rozochoceni i ci parskający śmiechem na sam dźwięk słowa grej.

Kując żelazo póki gorące E L James, autorka historii, pokusiła się o napisanie historii Christiana i Anastasii z innej perspektywy. Perspektywy Greya. Światowy debiut książki miał miejsce w ubiegłym tygodniu, 18 czerwca i jest to chyba wytłumaczeniem niezliczonej ilości nośników DVD z ekranizacją pierwszej części trylogii dodawanych do wszystkich możliwych czasopism w naszym kraju. Choć u nas, przełożona na język polski książka trafi do księgarni we wrześniu. Wprost idealna lektura na pierwsze dni roku szkolnego!

Krytycy nie zostawili na Greyu suchej nitki. Zarzucili E L James, że przepisała swoją pierwszą powieść i zmieniła kilka fragmentów tak, żeby perspektywa Greya została ukazana. Przeciwne podejście mają natomiast fani tej historii, którzy w tygodniu premiery zakupili milion egzemplarzy.

  • excellencee

    Czyste szaleństwo 😀