Czasem myślę, że nic mnie już nie zdziwi. A później otwieram komputer, włączam smartfona i już wiem, że to nie jest prawda. Od wczoraj można kupić książkę autorstwa jednej z moich ulubionych Instagramowiczek. Molly Prottas napisała książkę o swoim… króliku.

O profilu Wally and Molly pisałam prezentując 6 kont na Instagramie, które powinniście śledzić. Wally jest królikiem, który królika nie przypomina. Na pierwszy rzut oka zdaje się być psem, lub ewentualnie dziwną odmianą kota. W rzeczywistości to tzw. „angora rabbit” z długimi, sterczącymi uszami, puchatymi łapkami i 327 tysiącami obserwatorów na Instagramie. Jak widać jest naprawdę niezwykły!

Od wczoraj jest także bohaterem książki Wally. The life of a punny bunny, w której jego właścicielka przedstawia jego sympatyczne, królicze życie. Pełno tam zdjęć Walliego, całość jest napisana z jego perspektywy. Molly ogólnie lubi udawać, że wie, co dokładnie myśli i co dokładnie powiedziałby Wally. Ma to swój urok, w książce z pewnością też.

 

Na bank nie jest to książka pasjonująca, wciągająca i intrygująca, ale to idealny przykład na to, że z wszystkiego, co nas otacza można stworzyć… książkę właśnie. Śledząc profil Wally and Molly domyślam się, że książka musi być momentami bardzo zabawna, przepełniona anegdotkami i śmiesznymi obserwacjami królika, ale i tak nie mogę się pozbyć wrażenia, że biedne te drzewa, na których wydrukowano te wszystkie egzemplarze…

I zawsze zastanawia mnie, kto jest adresatem takich książek, kto je kupuje, kto wydaje na nie pieniądze? Czy kupilibyście książkę o życiu psa, którego zdjęcia oglądacie w sieci? Albo właśnie, o życiu królika? Najwidoczniej ponad 300 tysięcy obserwatorów to wystarczająca liczba, żeby opłacało się podpisywać umowy i pisać takie książki. A ja przecież nie muszę wszystkiego rozumieć, prawda?

Podobne Posty

  • Paulina

    Nieprawda piszemy łącznie 🙂