Znam zaledwie dwie polskie komedie romantyczne, które jestem skłonna obejrzeć więcej niż raz. Dla porównanie nie ma żadnej, wyprodukowanej w ostatniej dekadzie, polskiej komedii, którą chciałabym obejrzeć chociaż raz. Z innymi gatunkami jest już lepiej, ale zostawmy ten wątek. Wolnym krokiem zmierzam do tego, że za miesiąc na nasze krajowe wielkie ekrany wejdzie druga część jednego z najbardziej uroczych świątecznych filmów, jakie widziałam z udziałem polskich aktorów.

Listy do M. 2 w reżyserii Marcina Dejczera to, jak nazwa wskazuje, kontynuacja filmu z 2011 roku. Główni bohaterowie, i grający ich aktorzy, pozostali niezmienieni. Zmienił się reżyser, scenarzyści, kilku aktorów się postarzało, a kilku nowych dołączyło do obsady. Jaki będzie efekt?

Prywatnie liczę na film równie rodzinny, ciepły i przepełniony magiczną, świąteczną atmosferą, jaki udało się stworzyć w 2011 roku. I trzymam kciuki, aby zabawne żarty z pierwszego scenariusza, i w drugim trzymały poziom. W trailerze nie zapowiadają się najgorzej, więc jest nadzieja!

Za granicą sezonowych produkcji, z kultowym Kevinem na czele, jest sporo, ale tak po ludzku fajnie jest zobaczyć, że i polskie święta potrafią w filmie wyglądać pięknie. Tylko nie wiem, czy to nie jest przypadkiem film, który lepiej ogląda się przed telewizorem, pod kocem, z choinką u boku i kubkiem kakao w ręku… W kinach od 13 listopada.

 

AF

Podobne Posty