Żyjemy w czasach, w których potentaci medialni prześcigają się w kupowaniu scenariuszy i tworzeniu własnych serwisów z filmami i serialami dostępnymi w dowolnym momencie. Pamiętam pierwsze zapowiedzi HBO Max, nowej platformy od WarnerMedia Entertainment, które tradycyjnie już sugerowały, że oto na rynek wchodzi potężny gracz, który będzie kosił konkurencję genialnymi tytułami. Postanowiłam to sprawdzić oglądając jeden z premierowych tytułów – serial Love Life z Anną Kendrick w roli głównej.

Chciałam obejrzeć serial lekki – w porównaniu do W głębi lasu, Homeland czy Znaki 2, który nie będzie miał godzinnych odcinków, ale będzie pełen ładnych ludzi, wnętrz i pozytywnego przekazu. Częściowo mi się to udało, zwłaszcza w tym pierwszym aspekcie, bo jeden odcinek Love Life ma średnio pół godziny. Po pięciu odcinkach z dziesięciu byłam na nie. Love Life zupełnie do mnie nie przemawiało i wydawało się tak banalne, jak na komedię, z definicji romantyczną, przystało. Od szóstego odcinka nieco się zmieniło, udało mi się też polubić główną bohaterkę, Darby.

Po obejrzeniu pierwszego sezonu myślę, że właściciele innych serwisów tego typu mogą spać spokojnie. Love Life to zdecydowanie nie jest serial, który przyciągnie do HBO Max miliony widzów, a już na pewno nie jest to produkcja, dla której miliony zrezygnują z subskrybowania innych serwisów.

Serial opowiada o drodze od pierwszej miłości do tej ostatniej oraz o tym, w jaki sposób ludzie, których spotykamy na swojej drodze wpływają na to, jacy jesteśmy, kiedy w końcu decydujemy się zostać z kimś na zawsze. To świeże spojrzenie na komedię romantyczną w formie serialowej antologii. W każdym sezonie produkcja śledzić będzie poszukiwania miłości innego głównego bohatera, a każdy z półgodzinnych odcinków przedstawi historię jednego ze związków – opis dystrybutora z oferty nc+.

HBO Max dostarczyło idealny serial do wytchnienie po męczącym dniu. Jeden z tych, które odpalacie trzymając w jednej ręce lampkę wina a drugą upewnianie się, że na wyświetlaczu telefonu nie pojawiło się żadne nowe powiadomienie, telefon macie wyciszony a dzień uznajecie za zakończony. Love Life bardzo zresztą zachęca do oglądania z czymś alkoholowym w pobliżu. Herbata też jest spoko – przetestowałam ten wariant.

Lubię Annę Kendrick, bo wydaje mi się takim aktorskim synonimem dziewczyny z sąsiedztwa. Jest sympatyczna, ma miłą barwę głosu i lubi grać nieco zwariowane postaci, kobiety które nie wiodą spokojnego i monotonnego życia. Darby, postać w jaką wciela się w Love Life właśnie taka jest – przyjacielska, ma ładne mieszkanie, całkiem spore grono bliskich przyjaciół, nieprzepracowane traumy z dzieciństwa i czasów nastoletnich, lubi spokój, ale chętnie wychodzi na miasto poszaleć z paczką znajomych. Wydaje się nieco nieprzewidywalna, a jednocześnie przewidywalna aż do przesady. Darby to takie wyobrażenie współczesnego 40, 50 i 60 latka na temat młodych ludzi.

W tym serialu komedia miesza się z tragedią, nie chodzi tylko o rozstania z mężczyznami, ale różne wydarzenia dziejące się po drodze. Nie zawsze jest kolorowo, im bliżej finału, tym więcej łez. A mimo to niewiele wydaje się mieć cokolwiek wspólnego z rzeczywistością – Darby zawsze żyje wygodnie, zawsze ma z kim porozmawiać o swoich rozterkach, a jej jedyny problem to brak idealnego partnera, z którym mogłaby iść przez życie. Nawet, gdy pojawiają się większe problemy (uzależnienia, ataki paniki) to szybko okazuje się, że da się to łatwo i bezboleśnie rozwiązać.

Obejrzałam, zrelaksowałam się, ale przypuszczam, że do czasu premiery drugiego sezonu zdążę zapomnieć, że poznałam bohaterów Love Life. Podoba mi się ogólny pomysł na scenariusz – w większości odcinków poznajemy różne etapy życia Darby przez pryzmat relacji z mężczyznami i czekamy, aż do pierwszej miłości dojdzie do tej ostatniej, po drodze potykając się i wątpiąc. Niestety całość wyszła bardziej filmowo i bajkowo niż realistycznie. Za dużo wyidealizowanego obrazu rzeczywistości. Choć może to tylko moje wrażenie, bo niewielkie mam doświadczenie w oglądaniu serialowych komedii romantycznych.

HBO Max zapowiedziało już, że powstaną kolejne sezony. Darby będzie w nich postacią drugoplanową, a nowe sezony mają się skupiać na relacjach nowych bohaterów. Anna Kendrick jest producentką wykonawczą tytułu.