Materiały prasowe

Maraton z serialami TVN. Część 3: Nieobecni

Ostatnia część mojego maratonu z serialami TVN to kilka godzin spędzonych wspólnie z bohaterami serialu Nieobecni. Z recenzowanej przeze mnie trójki – Żywioły Saszy i Chyłka: Inwigilacja – to jedyna historia, której scenariusz nie powstał na motywach powieści. Inspiracją miały być historie zaginionych w tajemniczych okolicznościach ludzi, a w jednej z faz promocji serialu stworzono kampanię społeczną, która zwracała uwagę na problem. Siadając do Nieobecnych miałam więc w głowie pewne wyobrażenie tej historii i oczekiwania. Co dostałam? Dziwny scenariusz, ale doskonale zagraną główną rolę!

Nieustannie brakuje mi w polskich produkcjach – filmowych i serialowych – nowych twarzy. Nasz światek filmowy może i nie jest potężny, ale co pewien czas okazuje się, że w teatrach, w mieszkaniach lub gdziekolwiek, czekają utalentowane osoby, które mogłyby wprowadzić sporo świeżości. Jej powiewem jest Justyna Wasilewska, mająca na koncie role w dobrze przyjętych przez polskich widzów produkcjach, ale bez rozpoznawalnej roli głównej. Ciut mniejszym powiewem jest Tomasz Włosok, o którym pisałam ostatnio recenzując film Polot. Tomek pojawia się na małym i dużym ekranie częściej od Justyny, ale jeszcze nie trafił na rolę, która pozwoliłaby mu dać się zapamiętać polskiej widowni. Tą również tego nie zrobi, ale niezmiennie dobrze się go ogląda, jest niezwykle charyzmatyczny.

Po długiej nieobecności Mila Gajda, ceniona i znana perfomerka oraz tancerka, przyjeżdża do rodzinnego Kasprowa na święta Bożego Narodzenia. To tutaj, w małym miasteczku mieszkają jej najbliżsi – Marcin, Dorota i Olek Gajdowie. Szanowana i lubiana przez wszystkich rodzina… Kiedy Mila dociera do domu, zastaje okruszki na talerzach, zimną herbatę w kubkach, karpia pływającego w wannie i rozpoczęte przygotowania do świąt. Brakuje jednak najważniejszego – rodziców i brata! Godziny mijają, a bliscy nie wracają i nie dają znaku życia. Kobieta rozpoczyna dramatyczne poszukiwania, nieustannie zadając sobie pytanie: „Gdzie oni są?!” Jak to możliwe, że w małej miejscowości, w której wszyscy wszystko o sobie wiedzą, nikt nic nie widział i nic nie słyszał? W tym trudnym momencie Mila poznaje Filipa Zacharę, bardzo osobliwego – mającego zespół Aspergera, a przy tym niezwykle bystrego – podkomisarza z Centrum Osób Zaginionych. Już pierwsze spotkanie Mili i Filipa doprowadza do starcia dwóch bardzo silnych, ale równie skrajnych osobowości, które są jak ogień i woda!

Opis TVN Series/YouTube

Mam mieszane uczucia, bo część mnie ma ochotę napisać, że serial był rozczarowaniem, niespełnioną obietnicą, a druga część przypomina, że przyjemnie spędziłam czas i od niepamiętnych czasów cieszyłam się grą mniej znanych aktorów. W niespełnieniu obietnicy chodzi o to, że Nieobecni błyskawicznie przestają być serialem o zaginionych ludziach, a zaczynają być kryminałem, w którym nawarstwiające się intrygi, kłamstwa i problemy doprowadzają do ucieczek. Liczba mnoga nie jest przypadkowa. Zachęcona zwiastunem myślałam, że będzie to opowieść o zaginionej rodzinie, której główna bohaterka będzie mozolnie szukać dziesięć odcinków. Tak jednak nie było, więc scenariuszem zachwycać się nie będę, chociaż wiem, że mogłam źle zinterpretować zwiastun i wyciągnąć mylne wnioski.

Zachwyciła mnie natomiast Justyna Wasilewska, która zagrała wkurzającą, zapatrzoną w siebie, opiekuńczą, troskliwą i artystyczną dusze. Mila Gajda to wulkan emocji, postać jakiej można nie lubić, która ma denerwować i z czasem wzbudzać pozytywne emocje. Nie jest przez to oczywista i przez cały serial taka sama. Pierwsze sceny Justyny i Piotra Głowackiego grającego Filipa Zacharę wyszły tak naturalnie i zabawnie, że chyba uznam je za najlepsze w całym serialu. O ile akrobatki Piotr chyba już mnie niczym nie zaskoczy, Justyna miała okazje pokazać nie tylko warsztat aktorski, ale też pochwalić się umiejętnościami tanecznymi i performerskimi.

Scena zamykająca serial była bardzo dobra, ładnie zwieńczyła historię i nie zastawiała miejsca na dopowiedzenia. Bardzo to doceniam, zwłaszcza po finale Chyłka: Inwigilacja, gdzie zakończenie wyglądało tak, jakby ktoś zapomniał o nakręceniu dwóch dodatkowych ujęć. Nie znam Justyny jako osoby, więc to stwierdzenie może być błędne, ale rola Mili wydaje się być skrojona pod nią. Może to właśnie jedna z tych ról, na które aktor czeka czasami pół zawodowego życia, żeby po jej zagraniu moc odpisać wrotki i wyjechać na autostradę, lub przynajmniej drogę szybkiego ruchu, dobrych propozycji?

W całym maratonie z trzema serialami TVN szukałam jednego, który zrobiłby na mnie jakieś wrażenie. Scenariusz Nieobecnych zawiódł, ale dobór aktorów nieco to wynagrodził. Anna Dymna, Danuta Stenka, Izabela Kuna to są nazwiska z czołówki, a ostatnimi czasy nawet te dwa ostatnie jakby mniej obecnie na małym ekranie. Dobrze jest sobie przypomnieć, że polskie seriale mogą mieć w obsadzie kogoś innego niż Arkadiusz Jakóbik – z całym uwielbieniem do jego gry, Maja Ostaszewska czy właśnie Piotr Głowacki, który w Nieobecnych gra, ale przyćmiewa go Justyna.