Nie ufam książkom pisanym przez ludzi wszechstronnie utalentowanych. W środę do sprzedaży trafią Antydepresanty napisane przez Marikę. Kobietę, która najpierw śpiewała, później prowadziła muzyczne show w telewizji publicznej, a od nadchodzącego tygodnia będzie mogła pochwalić się własną książką.

Zignorowałabym tę publikację zupełnie, bo przecież prywatne życie Mariki zupełnie mnie nie interesuje, a czytanie biografii nie należy do moich ulubionych czynności, ale Antydepresanty mają tak wiele wspólnego z albumem Marta Kosakowska, że mnie zainteresowały. Wspominałam już, że przegapiłam premierę tej płytybo brzmienie, z którym od zawsze kojarzyła mi się muzyczna twórczość Mariki jakoś nie jest mi bliskie. Na poznańskim Spring Breaku przekonałam się, jak bardzo Marta potrafi mnie zaskoczyć i jak inna od jej poprzednich płyt jest ta, którą nazwała swoim imieniem i nazwiskiem. Książkę Antydepresanty można, chyba nawet wypadałoby, potraktować, jako uzupełnienie płyty.

Jest to zbiór 30 tekstów piosenek, podzielonych na rozdziały, poprzedzonych opowiadaniami. Właśnie w tych ostatnich Marika przybliża historie z tekstów piosenek, opowiada o sobie, swoim sposobie patrzenia na świat, o rodzinie, przyjaciołach i innych sprawach, które są dla niej ważne. Brzmi to dość zwyczajnie, ale taka forma uzupełnienia albumu byłaby fenomenalnym rarytasem dla wszystkich fanów wielkich światowych gwiazd. A przy okazji Marika zabawiła się w książkę multimedialną i nagrała kilka filmików, które jeszcze bardziej pokazują ją w tej książce.

Tak, jak mówiłam – biografia Mariki nie za bardzo mnie interesuje, ale bardzo podoba mi się pomysł takiej formy uzupełnienia historii opowiadanych na albumie. Zwłaszcza, gdy piosenki opowiadają o uczuciach, emocjach, a nie są tworzone, jako podkładka pod udaną imprezę.

Rzućcie okiem, jak zobaczycie na półce w księgarni.

Podobne Posty