Miłośników polskiego kina z dawnych lat można podzielić na tych, którzy uwielbiają Misia i na takich, dla których Seksmisja to rewelacyjny film. Nigdy nie ukrywałam, że należę do grona, które świetnie spędza czas oglądając Kogel-Mogel. To jedna z nielicznych polskich produkcji filmowych, które widziałam kilkakrotnie i oglądam za każdym razem, gdy trafię na nią w telewizji. Wolę pierwszą część od drugiej i wiedziałam, że obejrzę trzecią bez względu na to, jak krytyczne recenzje otrzyma. Nie zakładałam, że Miszmasz, czyli kogel-mogel 3 zdobędzie uznanie krytyków i wiedziałam, że fani najlepszych polskich filmów ostatnich lat też nie będą nim zachwyceni. Ale wiecie co? Miszmasz, czyli kogel-mogel 3 to wcale nie jest zły film!

Na tle wielu polskich komedii z ostatnich lat, głównie tych z definicji romantycznych, Miszmasz, czyli kogel-mogel 3 wypada barwniej i ciekawiej. Piszę to wiedząc, jak powtarzalne i banalne są filmy Kobieta sukcesu i Podatek od miłości. Czy błędem było wrócenie do tej historii? Nie, bo Kogel-Mogel sprzed 30 lat jest tutaj tłem do opowiedzenia nowej historii, nowego pokolenia. Choć z przyjemnymi powrotami do przeszłości.

Główna bohaterka Kasia (Grażyna Błęcka-Kolska) nadal mieszka we wsi Brzózki i walczy z niechcianym zalotnikiem Staszkiem Kolasą. Do Polski wraca niespodziewanie jej syn Marcin (Nikodem Rozbicki) i od razu wpada w kłopoty. Chłopak ma pomysł na niecodzienny biznes… W tym czasie w Warszawie w rodzinie Wolańskich wybucha kryzys. Wolańska (Ewa Kasprzyk) – celebrytka i słynna sekstrenerka – wydaje kontrowersyjną książkę. Jej bliscy – mąż (Zdzisław Wardejn) i córka Agnieszka (Aleksandra Hamkało) – buntują się i uciekają z domu. Postanawiają najpierw odwiedzić Piotrusia (Maciej Zakościelny), który dziś wiedzie wygodne życie u boku żony Marleny (Katarzyna Skrzynecka). Następnie ruszają w nieznane, a finał tej wycieczki znów przejdzie do legendy! – opis dystrybutora.

Podjęcie się napisania scenariusza do filmu, którego pierwszą część wyemitowano trzydzieści lat temu to duże wyzwanie. W ostatnich latach przeżywamy boom na powrót do lat 90. i 00., wskrzeszanie kultowych seriali z tamtego okresu i wykupowanie praw do dawno zapomnianych programów rozrywkowych. Gdy po razy pierwszy przeczytałam o pomyśle na nakręcenie trzeciej części Kogla-Mogla wiedziałam, że spotka się on z krytyką ze strony osób, które uważają, że tego rodzaju „odradzanie” historii szkodzi dobremu imieniu pierwszych części filmu.

Czy słusznie? Nie sądzę, bo Kogel-Mogel to nie jest najbardziej kultowa polska produkcja wszech czasów, a nawet gdyby nią była to na takie powroty po latach zawsze spogląda się z przekonaniem, że pierwsze części były lepsze. W tym przypadku warto zadać sobie pytanie, czy Kogel-mogel z 1988 roku i jego kontynuacja z 1989 roku, Galimatias, czyli kogel-mogel II to rzeczywiście filmy wybitnie dobre. Z pewnością są zabawne, z pewnością pokazują kontrast między miastem a wsią i z pewnością opowiadają o marzeniach młodych ludzi, którzy chcą żyć inaczej i nowocześniej. Wówczas dla głównej bohaterki oznaczało to wyjazd na studia i ich ukończenie.

Z perspektywy czasu, dla osób oglądających ten film teraz, przygody Kasi są zabawne chyba przede wszystkim dlatego, że osadzone są w realiach, których nie pamiętamy. Spotkałam się z wieloma opiniami, w których krytykowano Miszmasz, czyli kogel-mogel 3, za to, że główni bohaterowie pierwszych dwóch części stali się postaciami drugiego planu oraz za to, że ten film nie jest śmieszny, bo dzieje się tu i teraz. Autorom tego drugiego poglądu chcę powiedzieć, że za 30 lat ten film będzie bawił ludzi, którzy nie znają Polski 2019 roku.

Jak twórcy poradzili sobie z 30-letnią przerwą i wymaganiami współczesnego, dopieszczonego widza?

Wszystkie części Kogel-Mogel łączy ten sam humor, to samo podejście do opowiadania historii. Jest zwariowanie, jest zabawnie, są sceny kuriozalne i ckliwe momenty. Są chwile, w których widz nie może powstrzymać śmiechu i takie, które uważa za przesadzone i dalekie od rzeczywistości.

Ilona Łepkowska całkiem szybko napisała scenariusz do Miszmasz, czyli kogel-mogel 3, ale pewnie pomógł jej fakt, że pisała też scenariusze do dwóch pierwszych filmów, więc doskonale znała bohaterów. I to widać! Bardzo mnie urzekło wspomnienie o trzech ważnych postaciach filmów z 1988 i 1989 roku, które grane były przez już nieżyjących aktorów. Te wspomnienia nie były rozwleczone i sentymentalne, pojawiły się naturalnie. Ciekawe, jak przedstawiono by losy Kasi, głównej bohaterki, gdyby aktor grający jej męża jeszcze żył. Pewnie ta historia byłaby zupełnie inna…

W dialogach nawiązywano do zdarzeń sprzed trzydziestu lat a do obsady udało się zaangażować kilku aktorów drugoplanowych, którzy grali w pierwszych dwóch częściach. Tak naprawdę zadbano o to, żeby w filmie pojawiły się wszystkie ważne postaci, w które wcielali się aktorzy, którzy jeszcze żyją. Doceniam to, bo przynajmniej nie muszę się zastanawiać, co robi niedoszły mąż Kasi.

Całość skupia się jednak na nowych bohaterach, synu Kasi i córce Profesora.

To ich historia łączy po latach dwie rodziny, a odżyłe wspomnienia sprawiają, że mamy okazję zobaczyć, z jak ciepłymi uczuciami Piotruś i Pan Profesor wspominają czas spędzony z Kasią. Nie ma w tym cienia miłości romantycznej, seksualnych zapędów czy fascynacji. Jest wspomnienie lat, w których czuli, że ktoś się o nich troszczy, komuś na nich zależy. No, może ta miłość romantyczna jest gdzieś głęboko ukryta w sercu Profesora i w sercu Kasi, ale ujawnia się dopiero po czasie, gdy oboje się gotowi na nowe związki i zostawienie przeszłości za sobą.

O ile Piotrusia jest w tym filmie bardzo niewiele, to jego siostra Agnieszka przejęła pałeczkę i wspólnie z Marcinem prowadzą nas przez całą opowieść. Poznajemy współczesną, zmodernizowaną polską wieś, która pozbyła się już historycznego Ursusa, ale zaopatrzyła się w smartfony i wie, co znaczy zbierać lajki w mediach społecznościowych. Jednocześnie kwitnie podglądactwo, wścibstwo i zazdrość.

Mnóstwo jest w tym filmie humoru i mrugania oczkiem, ale bywają też momenty męczące wynikające z tego, że trochę jednak za dużo tej współczesności. Media społecznościowe, związki homoseksualne, uprawa konopi, seksmasterka, wielka dyskoteka i nie zawsze subtelny product placement. Do tego wszystko niebywale kolorowo. Tutaj przyznaję rację tym, którzy krytykują ten film – z kilku wątków pobocznych można było zrezygnować.

Wracając do jednego z pierwszych zdań tego tekstu – Miszmasz, czyli kogel-mogel 3 to wcale nie jest zły film. Kręcimy w Polsce dużo gorsze filmy, z naprawdę beznadziejnymi scenariuszami i historiami. Ten film nie jest perełką i najlepszym filmem tego roku, ale nie bez powodu znalazł duże grono odbiorców. I myślę, że w mniejszości są to osoby, które poszły na ten film oglądając zwiastun. Ten, niestety, to kolejny przykład zapowiedzi, która niszczy wyobrażenie o filmie i działa na niekorzyść produkcji.

Miszmasz, czyli kogel-mogel 3 spodoba się osobom, które lubią lekkie, zabawne produkcje pozwalające się zrelaksować. Spodoba się też tym, którzy pamiętają czasy premiery Kogla-Mogla i chętnie wrócą do bohaterów sprzed 30 lat. Znajdzie uznanie w oczach osób takich jak ja, które nie poszły do kina na wybitny film na miarę Cichej Nocy, a chciały się przekonać, jak wyglądają dalsze losy Kasi Solskiej.