Przeglądanie kolorowych czasopism to jedna z milszych rozrywek w trakcie koniecznych zakupów spożywczych. Rzadko takie gazety kupuję, ale chętnie patrzę, kto akurat wylądował na okładce i jak bardzo przypomina na niej siebie samego. Ostatnio wpadł mi w ręce nowy numer pewnego polskiego czasopisma i przez moment, dopóki w bujnej grafice nie wypatrzyłam imienia i nazwiska, zastanawiałam się, kto to jest? Okazało się, że to Monika Kuszyńska, była wokalistka Varius Manx.

Okładkowe zdjęcie prezentuje się lepiej w internecie niż na samej okładce, ale fakt jest faktem – nie rozpoznałam, kto na nim jest. Przeglądająć gazetę, szukając innych zdjęć z sesji, doszłam do informacji, że Monika zdecydowała się opublikować książkę. Nosi tytuł Drugie życie i jest wspólnym dziełem z Katarzyną Przybyszewską.

Nie przepadam za biografiami. Wiem, że są ludzie, którzy kolekcjonują tego typu wydawnictwa i zaczytują się w historiach znanych, bogatych, spełnionych albo, jak w przypadku pani Moniki, dzielnych i walecznych ludzi. Z nich czerpią inspirację, chcą być tacy, jak oni i wierzą, że góry można przenosić. Ja wolę pisać swoją biografię, w przenośni, niż wczytywać się w cudze. Może to kwestia wieku, doświadczeń, bądź ich braku, albo egocentryzmu. Jakby tego nie nazwać, biografie i autobiografie są mi raczej obojętne. Ale ta mnie zainteresowała.

Poszperałam trochę na jej temat i już wiem, że Drugie życie to poniekąd biografia, poniekąd książka motywacyjna, trochę nawet wywiad rzeka. To historia kobiety, której świat w chwilę stanął na głowie, jej życie wywróciło się do góry nogami, a mimo to się nie poddała i wciąż spełnia swoje marzenia. Czytając różne zapowiedzi doszłam też do wniosku, że jest to spisanie wszystkiego tego, co od pięciu lat próbują, na różny sposób i z różnym skutkiem, mówić media w Polsce. Tylko w książce emocje się silniejsze, zdania bardziej refleksyjne, przebija przez nie dojrzałość i świadomość.

Skoro więc ten wypadek się wydarzył i nie było odwrotu, postanowiłam potraktować go jako szansę na nowe, może lepsze życie.

Media od dłuższego czasu wyciągają do pani Moniki rękę, angażują ją do udziału w programach telewizyjnych, przypominają o niej ludziom  starają się pomóc w tym powrocie do normalnego, zawodowego życia. Efekt jest raczej mizerny, bo po Konkursie Piosenki Eurowizji prawie każdy Polak wiedział kim jest Monika Kuszyńska, i dlaczego jeździ na wózku, ale jednocześnie niewiele osób szczerze polubiło jej eurowizyjny utwór i jeszcze mniej zdecydowałoby się kupić jej płytę.

Wynika to z tego, że ludzi bardziej interesuje jej smutna historia niż muzyczne możliwości. Z tego pierwszego powodu książka powinna się nieźle sprzedać, ale myślę, że Drugie życie to bardziej forma terapii dla bohaterki i ewentualny motywator dla ludzi, którym przydarzyła się podobna tragedia, a nie lektura dla moli książkowych.

Ciężko mi mówić, jakie oczekiwania po wydaniu tej książki ma pani Monika, ale życzę jej, aby ten dzień był zamknięciem pewnego rozdziału i otwarciem nowego. Nowego, w którym na pierwszym miejscu w mediach będzie jej nowa muzyka, o ile jeszcze chce ją tworzyć, a nie ciągłe rozważania związane z wypadkiem, niepełnosprawnością i nieustającą chęcią powrotu do pełnej sprawności.

 

AF