Monthly na kwiecień 2019 powinno być bardzo serialowe, bo ogłoszono powroty kilku produkcji wartych uwagi. Pomyślałam jednak, że mogę napisać na ten temat osobny tekst, a w Monthly skupić się na innych wydarzeniach z mijającego miesiąca. Po dość smutnym marcu kwiecień upłynął przede wszystkim pod znakiem zapowiedzi, dla mnie też kilku koncertowych wyjazdów.

W Monthly na kwiecień jest więc o podróżach małych i większych, zapowiedziach trzech seriali, planach koncertowych na jesień, czwartych urodzinach bloga i pewnym wakacyjnym spotkaniu w Warszawie. Zaczynamy!

Michał Żurawski w kolejnym serialu Canal+!

Ucieszyłam się, choć nie czytałam tej książki i pewnie zrobię to dopiero na chwilę przed premierą serialu. Lubię oglądać Michała w mocnych, niekiczowatych rolach i znów będzie ku temu okazja. Wcieli się w głównego bohatera serialu Król, który na podstawie książki Szczepana Twardocha realizuje Canal+ Polska.

O tym, że stacja wykupiła prawa do ekranizacji pisano już naprawdę dawno temu. Na tyle, że wydawało się, że serial trafi na małe ekrany w ubiegłym roku. Tak się nie stało, za pracę na planie zabrano się teraz, ale doświadczenie pokazuje, że może mieć to zbawienny wpływ na scenariusz. Reżyserią zajmuje się Jan P. Matuszyński, a Twardoch zamieścił na swoim profilu na Facebooku wpis mówiący, że droga do pierwszego klapsa na planie była naprawdę długa – wpis tutaj.

Tak naprawdę na produkcjach Canal+ Polska, tych z ostatnich lat, nigdy się nie zawiodłam, choć rozczarowałam Nielegalnymi. Myślę, że w takim gangsterskim świecie spiszą się lepiej. Udowodnili już zresztą, że takie seriale dobrze im wychodzą.

Miley Cyrus zagra w Polsce!

I to jest kurczę news! Sam fakt, że Miley koncertuje to wielka sprawa, a wizyta w Polsce brzmi surrealistycznie. Ta dziewczyna ma niesamowity głos, genialną barwę której jej zazdroszczę i nietuzinkową osobowość, którą można albo pokochać, albo nie zrozumieć. Nie byłam dziewczynką, która oglądała Hannah Montanę, ale gdybym tylko mogła, miała czas, pojechałabym na Orange Warsaw Festival obejrzeć ten koncert.

Tegoroczny line-up Orange Warsaw Festivalu już teraz jest chyba najciekawszym line-upem festiwalu z mainstreamową muzyką. To, że koncert Miley odbywa się w miejsce odwołanego koncertu Cardi B, która jednak nie dotrze do Polski, w moich oczach tylko ulepsza tegoroczne portfolio tego festiwalu. Serio! Jak macie czas na przełomie maja i czerwca to pomyślcie o wizycie na Torze Wyścigów Konnych.

Mój pierwszy raz w Wiedniu. Jak było?

Wiele miesięcy temu, któregoś jesiennego dnia, podjęliśmy decyzję, że na kolejny koncert Amy Macdonald wybierzemy się do Wiednia. Założenie było takie, żeby spędzić tam kilka dni i zwiedzić miasto, w którym turystycznie nigdy nie byliśmy. Plan się powiódł, pogoda dopisała, Mozart faktycznie tam mieszkał – i to w całkiem sporym mieszkaniu. Samo miasto nie zrobiło na mnie jednak dużego wrażenia. Nie zachwyciło mnie, ale też nie rozczarowało i nie mogę się pozbyć przekonania, że gdyby nie Mozart i inni wielcy, znani kompozytorzy, do których miało szczęście, niespecjalnie wyróżniałoby się na tle niemieckojęzycznych krajów Europy.

Byłam na trzech koncertach!

Po krótkiej przerwie od koncertowych wrażeń kwiecień zaowocował trzema koncertami, w trzech różnych miastach, w trzech różnych krajach. Zaczęło się bardzo sympatycznie od koncertu Alice Merton w Poznaniu, później był rewelacyjny koncert Amy Macdonald w Wiedniu, a na deser Madrugada w Berlinie. Relacje z koncertów są oczywiście do przeczytania tutaj.

Moje plany koncertowe na najbliższy czas są bardzo okrojone, jak na razie do dwóch koncertów w wakacje – lipiec P!nk, sierpień Madrugada. Liczę, że jesienią uda mi się zobaczyć na żywo kilka polskich zespołów. Bardzo bym chciała wybrać się na jubileuszową trasę Agnieszki Chylińskiej oraz specjalną trasę Indios Bravos. Liczę też, że Mrozu zagra w jakimś sympatycznym klubie. Po tak zwanej drodze będzie jeszcze Męskie Granie, bo daty już zostały ogłoszone i możecie je sprawdzić np. tutaj. Także póki co spokojnie, jesień z przytupem!

A jednak, czyli Asia Kulig w serialu Netflixa

Polski aktor w serialu realizowanym przez Netflix, jak i zresztą polski serial w całości produkowany dla Netflixa, nadal brzmi egzotycznie. Do tego stopnia, że informacja o angażu Joanny Kulig do serialu The Eddy wywołała wśród wielu dumę niemalże taką samą, jaką dzielili się w sieci śledząc sukcesy Zimnej Wojny.

Oczywiście fantastycznie, że Kulig dostała tę rolę, że zagra w serialu dostępnym na najpopularniejszej platformie jaka obecnie istnieje. Bardzo wiele już napisano o tym serialu, i jak to często bywa nie wszystko było prawdziwe, zatem odsyłam tutaj, gdzie dostępna jest notka prasowa na temat produkcji. Można w niej wyczytać m.in., że Damien Chazelle, reżyser fantastycznego Whiplash, obsypanego nagrodami La La Land czy wypuszczonego w ubiegłym roku First Man wyreżyseruje dwa z ośmiu odcinków, a nie cały serial. To taka sytuacja, jak z Agnieszką Holland, która nie wyreżyserowała wszystkich odcinków 1983, choć wiele osób tak uważa.

Paweł Domagała w serialu Canal+

To było moje największe i najbardziej pozytywne zaskoczenie serialowe mijającego miesiąca. O tym, że lubię muzykę Pawła Domagały i podoba mi się to, że nie śpiewa o miłości w sposób depresyjny, a na żywo wypada rewelacyjnie już pisałam. Z jego grą aktorską natomiast mam ten problem, że z jednej strony lubię jego wesołe role, a z drugiej męczy mnie to, że stał się nowym Tomaszem Karolakiem polskiego dużego i małego ekranu – każda rola oparta na zbliżonym schemacie, scenariusze na tyle podobne, że łatwo pomylić tytuły.

Grając w serialu kryminalnym, bo serial Żmijowisko oparty na książce Wojciecha Chmielarza właśnie taki będzie, ma szansę pokazać się z zupełnie innej aktorskiej strony. I bardzo się cieszę, że zrobi to w serialu produkowanym właśnie dla Canal+, bo jak wspomniałam wyżej, nie ma zbyt wielu powodów, żeby nie ufać, że Canal+ zrobi dobry serial. Więcej o serialu można przeczytać tutaj.

4 lata minęły!

W tym miesiącu minęły cztery lata od powstania tego bloga. Nie powiem, żeby ten czas upłynął w jakimś nadzwyczajnie szybkim tempie, ale każda rocznica skłania do refleksji. A to takich, które każą podsumować to co było i zastanowić się, czy nie mogło być lepiej. Albo takich, które pozwalają docenić to, co udało się stworzyć, wypracować, osiągnąć.

Była rocznica, nie było rocznicowego tekstu. Nie było, ale naprawdę świadomie. Mam w głowie pomysł na jeden tekst, który spokojnie mogłoby uchodzić za takie rocznicowe, sentymentalne opowieści, ale na razie to tylko pomysł. Rocznica to natomiast dobra okazja, żeby po prostu powiedzieć, że nadal lubię ten pomysł na blogowanie! Cieszę się, że dzięki niemu mogę poznać osoby, które często podzielają moje zdanie na popkulturowe tematy albo mają je zupełnie odmienne. Doceniam to!

W tym miesiącu nie było zbyt wielu tekstów, choć tematów jak zwykle aż nadto, ale czasami tak już bywa. Nawiązaliśmy za to dwie nowe współprace, a jeszcze dwie są bliskie nawiązania, więc jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w kolejnych miesiącach pojawi się więcej treści filmowych, książkowych i związanych z grami!

Wielki powrót, czyli Zlot Fanów Avril Lavigne 2019

Skoro moda na wielkie, spektakularne powroty trwa w najlepsze pomyślałam, że trzeba dorzucić do tego swoje pięć groszy. 21 lipca w Warszawie odbędzie się Zlot Fanów Avril Lavigne, oficjalnie szóste w historii spotkanie pod tą nazwą, w praktyce ósme spotkanie polskich fanów w ogóle. Zlot wraca po trzech latach i zarazem jest to pierwsze spotkanie właśnie od trzech lat.

Okazji ku temu, żeby się spotkać jest aż nadto. Pierwsza to premiera albumu Head Above Water, drugim jest 15-lecie albumu Under My Skin, kolejnym 14 rocznica pierwszego koncertu Avril w Polsce i 11 rocznica drugiego. Poza tym mija 15 lat od założenia największej i najstarszej polskiej strony zrzeszającej jej fanów, Avril-Lavigne.pl.

Tutaj można dołączyć do oficjalnego wydarzenia na Facebooku, co polecam zrobić, żeby nie przegapić bardziej szczegółowych informacji na temat spotkania! Te pojawią się w czerwcu.

A jeśli się zastanawiacie, czy warto pójść na Zlot Fanów albo uważacie, że nie warto, polecam mój tekst sprzed trzech lat. Napisałam w nim, dlaczego lubię spotkania fanów i dlaczego artysta jest w tym wszystkim jedynie tłem.