Lipiec tego roku zapamiętam na długie lata, a może i na zawsze. Ten miesiąc to dla mnie zamykanie rozdziałów, otwieranie nowych, bardzo dużo pracy i jeszcze więcej przemyśleń. W tych wszystkich 30 zwariowanych dniach znalazły się też momenty na złapanie oddechu, chociaż na początku miesiąca byłam przekonana, że tempo nigdy nie zmaleje. Okazało się jednak, że po dwóch miesiącach przerwy wybrałam się wreszcie na koncert, a nawet kilka! Było też kino i zwiedzanie muzeum, a do tego udało mi się zebrać naprawdę ciekawą listę tematów do Monthly na lipiec.

Na początku każdego miesiąca zaczynam kompletować tematy, które w przedostatni dzień miesiąca stają się częścią Monthly. Z każdym nowym miesiącem obiecuję sobie, że zacznę je porządkować, redagować i opisywać na tydzień przed publikacją, tak żeby nie zostawiać tego na ostatnią chwilę i stworzyć możliwie jak najdłuższy, najbardziej wielobarwny tekst. Nigdy mi to jednak nie wychodzi, nie wyszło również tym razem. Monthly na lipiec zostało więc, zgodnie z tradycją, napisane wczoraj. O czym jest? Dosłownie o wszystkim, ale zacznę od najważniejszego…

Skończyłam studia!

Oficjalnie, ostatecznie, choć nie wiem, czy definitywnie, pożegnałam się z uczelnianym życiem. Czekam jeszcze na stosowne papierowe potwierdzenia mojego tytułu naukowego, ale od 9 lipca mogę mówić o sobie Pani Magister. Przez pierwszy tydzień sprawiało mi to mnóstwo radości, teraz oswoiłam się z tym na tyle, że zdążyłam już zapomnieć, że obrona pracy magisterskiej naprawdę miała miejsce. Fakt jest jednak taki, że cel został osiągnięty. Obroniłam się w pierwszym możliwym terminie, w ekspresowym tempie poprawiłam ponad 100 stron pracy magisterskiej i zakończyłam 5 lat edukacji na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza.

O czym pisałam pracę dyplomową? To chyba najczęściej zadawane mi pytanie ilekroć mówię, że skończyłam studia. Pisałam na temat wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych i roli, jaką odgrywa w nich celebrity endorsement, a wszystko to na przykładzie kampanii wyborczej Hillary Clinton i Donalda Trumpa z 2016 roku. Jak widać interesuję się polityką, nie tylko popkulturą, choć w Ameryce są to naczynia naprawdę połączone i trudno oddzielić politykę od popkultury. Zwłaszcza w Hollywood.

Co studiowałam? Dziennikarstwo i komunikację społeczną. Najpierw przez trzy lata specjalność dziennikarstwo, później przez dwa zarządzanie komunikacją w biznesie. Mam więc papiery na to, żeby mówić o sobie dziennikarz nie tylko z powodu wykonywanego zawodu! Miłe uczucie, nie powiem, że nie. Może kiedyś opowiem o studiowaniu więcej.

Muzyczny miesiąc!

Kolejny odwyk od koncertowych wrażeń oficjalnie uważam za zakończony! W lipcu, jak nakazuje moja prywatna, ale też blogowa tradycja, wybrałam się na koncert inaugurujący trasę Męskie Granie. Zaledwie kilka dni później miałam przyjemność po raz kolejny posłuchać na żywo Marceliny, a kolejnego dnia zobaczyć, jak od środka wygląda Stadion Narodowy i spełnić marzenie sprzed lat o posłuchaniu na żywo P!nk. Na deser została mi Daria Zawiałow, nad wodą podczas zachodzącego słońca. Każdy koncert był inny, każdy wyjątkowy, żadnego nie da się powtórzyć.

Relacje z wszystkich tych wydarzeń są już dostępne na blogu, tutaj. Na trzech z nich byłam w roli fotoreportera, więc oprócz pisanej relacji można też obejrzeć zdjęcia. Zachęcam, zapraszam, polecam!

Na wakacje do Stolicy?

Niezupełnie, ale poniekąd tak! Wyjazd na koncert P!nk udało się nam połączyć z kilkudniowym odpoczynkiem w Warszawie. Zatrzymałyśmy się w samym centrum miasta, w niezbyt instagramowym mieszkaniu na ul. Marszałkowskiej, którego olbrzymią zaletą była właśnie lokalizacja. Przez pięć dni pobytu przeszłyśmy ponad 40 kilometrów, zwiedzając miasto, korzystając z uroków chłodniejszych wieczorów i faktu, że po prostu wszędzie miałyśmy blisko. A przynajmniej tak się nam wydawało…

Oczywiście głównym powodem przyjazdu do Warszawy był koncert P!nk, ale zdecydowałam się na niego przede wszystkim dlatego, że od bardzo dawna chciałam zwiedzić Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Historia świata i historia Polski, przede wszystkim czasy po I wojnie światowej aż do rozpadu Związku Radzieckiego to okres, który bardzo mnie interesuje. Zwiedzenie POLIN, biorąc pod uwagę bogatą i tragiczną historię Żydów mieszkających na terenie Polski, było dla mnie ważne. Jeśli lubicie przemyślane pod względem architektonicznym, interesujące pod względem treści i ciekawie ją eksponujące muzea, koniecznie musicie się tam wybrać. Nie jest to krótka wizyta, żeby zwiedzić wystawę stałą potrzeba dwóch, trzech godzin, ale naprawdę warto! A skoro jesteśmy w temacie Żydów…

Będzie druga część opowieści o Elio i Oliverze

Już w grudniu, w Monthly na grudzień, pisałam, że André Aciman poinformował, że napisze kontynuację tej historii. W tym miesiącu pokazał pierwszy wydruk, okładkę książki i ujawnił, że powieść ma się ukazać jesienią. Jaka była moja reakcja? Mieszana, z przewagą przekonania, że albo będzie to świetne uzupełnienie dalszych losów bohaterów, albo będzie to niepotrzebna publikacja podyktowana chęcią zarobku. Co oczywiście nie powinno mnie dziwić, ale jednak poprzeczka została postawiona bardzo wysoko, a André z pewnością ma tego świadomość.

Sequel powieści Call Me by Your Name ma się ukazać w październiku, a więc już naprawdę niebawem. Znalazłam dwie daty premiery – 1 październik i 29 październik. Jeśli wierzyć opisowi, Elio stał się wielkim pianistą, jego ojciec wdaje się w romans, który ma odmienić jego życie, a żonaty Oliver rozważa powrót do Europy. Znając styl Acimana książka będzie językowo czarująca, utrzymana w romantycznym tonie.

Mój jedyny problem polega na tym, że przez dłuższy czas Aciman nie chciał pisać kontynuacji, mówił wprost, że tego nie czuje. Później zmienił zdanie, ale patrząc na sukces filmu Call Me by Your Name, który powstał na podstawie książki o tym samym tytule, Acimanowi sporo czasu zajęło podjęcie decyzji o opowiedzeniu dalszego ciągu tej historii. Obawiam się więc, że napisał książkę na siłę, pod wpływem nacisków i próśb.

HBO Go? Nie! Czas na HBO Max

Był Showmax. Jest Netflix, a za granicą mają jeszcze kilka innych serwisów umożliwiających oglądanie seriali w dowolnej chwili i w dowolnym miejscu na ziemi. HBO ma już swoje HBO Go, ale zapragnęło więcej i lepiej, stając się ciekawą alternatywą dla Netflixa i bardzo silnym graczem na rynku. Chociaż byłoby pewnie silniejszym, gdyby wprowadziło nową usługę wraz z premierą ostatniego sezonu Gry o tron, przytrzymało klientów dzięki serialowi Czarnobyl, a później nie pozwoliło odejść serwując drugi sezon Big Little Lies.

Czym będzie HBO Max? Tym, czym jest Netflix tylko z dużo większą liczbą własnych produkcji, co w naturalny sposób ograniczy zasoby Netflixa. HBO, oprócz swoich kultowych już seriali będzie oferowało seriale (i filmy) realizowane przez Warner Bros., słowem to, co znajduje się w katalogu WarnerMedia Entertainment. No i będą też pojawiać się nowe seriale, filmy czy programy realizowane pod HBO Max. Takie HBO Max Originals.

Jeszcze kilka lat temu byłabym szczęśliwa, że coś takiego powstaje i że wreszcie w jednym miejscu będę mogła oglądać Falling Skies, Arrow, programy CNN czy autorskie seriale HBO. Teraz coraz bardziej denerwuje mnie to, że wszyscy chcą iść „na swoje”, rozmieniając na drobne to, co mogłoby być pod jedną marką. Chociaż jednocześnie, z biznesowego punktu widzenia, dziwię się, że HBO nie poszło w to wcześniej!

Kozidrak w więzieniu, czyli Netflix umie w internety

Netflix Polska po raz kolejny pokazał, że potrafi reklamować swoje sztandarowe produkcje. Podczas gdy Monika Brodka wcielała się we wszystkich głównych bohaterów serialu Stranger Things, Beata Kozidrak oswajała się z Litchfield, więzieniem z serialu Orange is the New Black. Od wielu sezonów nie śledzę już perypetii bohaterek tej placówki, znudziło mi się obserwowanie ich więziennych przygód, ale mnóstwo radości (i śmiechu) przysporzyło mi oglądanie tego, co Netflix wyczarował z Beatą Kozidrak. Obejrzyjcie koniecznie! Nawet jeśli nie znacie fabuły.

Metallica oferuje streaming pełnych koncertów wideo

Metallica zawsze przodowała w temacie innowacyjnych interakcji z fanami i ułatwiania życia kolekcjonerom nagrań z koncertów. Uruchomiony w 2004 roku serwis LiveMetallica, umożliwiający zakup profesjonalnie zmiksowanego zapisu każdego koncertu w formacie audio, był naturalnym następstwem specjalnych sektorów dla rejestrujących bootlegi w latach 90-tych. Żyjemy jednak w czasach streamingu i zawartości wideo dostępnej na życzenie, a Metallica jak zwykle nie zostaje w tyle pokazując, że jest zaprzyjaźniona z trendami i technologią.

Najpierw więc uruchomiono abonamentowy streaming całego koncertowego katalogu audio, dostępnego wcześniej jedynie na LiveMetallica, a w tym miesiącu doszła do tego możliwość obejrzenia zapisu wideo każdego koncertu z obecnie trwającej europejskiej odnogi trasy WorldWired Tour, począwszy od koncertu w Berlinie, który odbył się 6 lipca. To oznacza, że polscy fani, którzy wykupią abonament na stronie Nugs.net, będą mogli obejrzeć profesjonalny, wielokamerowy zapis koncertu w Warszawie, który odbędzie się 21 sierpnia. [Kot]