Gdy byliśmy mali MTV Video Music Awards mocno nas fascynowały. Gdy byliśmy jeszcze mniejsi MTV Video Music Awards były najważniejszym popkulturalnym wydarzeniem w telewizji, show z najlepszymi występami, które przechodziły do historii. Z upływem lat MTV VMA przestało wzbudzać pozytywne emocje, a zaczęło wzbudzać pytania i zażenowanie. Tegoroczna impreza ma szansę na wywołanie kilku skandali i nie żeby to było coś nowego i typowo współczesnego – MTV VMA wywoływało skandale od zawsze, ale z roku na rok ich liczba rośnie, a spada liczba pierwszoligowych artystów, którzy chcą w tym spędzie uczestniczyć.

O muzyce, z której MTV już nie słynie można napisać bardzo wiele, ale mimo wszystko rozdania Monomanów wciąż dzielnie trzymają się w czołówce chętnie oglądanych i komentowanych wydarzeń muzycznych. Są też wydarzeniem, na które najchętniej przychodzą wschodzące gwiazdeczki reality shows. Może kluczem do sukcesu są nominacje i prowadzący? A może marka MTV, tak po prostu, jest nieśmiertelna i zasada „co cię nie zabije, to cię wzmocni” działa w tym przypadku perfekcyjnie?

Miley niezniszczalna

Miley Cyrus to wielka zagadka. Z jednej strony pokazuje swoje wielkie serce, z drugiej strony wręcz prześciga się sama ze sobą w wymyślaniu coraz bardziej kontrowersyjnych kreacji, opinii i poglądów. Gdzieś w tym całym zgiełku pozostaje też interesującą artystką z bardzo charakterystyczną barwą głosu. Swoją przygodę z MTV Video Music Awards zaczęła jeszcze jako disnejowska Hannah Montana, a dwa lata temu zamknęła sobie drzwi do występowania na tej gali słynnym duetem z Robinem Thickem.

Emocje po tym pełnym dziwnych póz występie już dawno opadły, a Cyrus zdążyła też wywołać kolejne kontrowersje i na dobrą sprawę przyzwyczaić społeczeństwo, zwłaszcza to amerykańskie, do swojego sposobu na życie. Mało kogo dziwi, gdy pozuje ze świnką, zakleja sobie sutki albo całuje swoją nową dziewczynę. Taka już jest. To Miley Cyrus i gdziekolwiek pojawia się jej nazwisko, tam pojawia się też potencjalny skandal.

Za miesiąc będzie miała szansę udowodnić, jak radzi sobie w roli prezenterki telewizyjnej. Poprowadzi tegoroczną galę wręczenia MTV Video Music Awards. Organizatorzy będą też mogli pokazać nowy kierunek, w którym żwawym krokiem podąża stacja. Będzie smacznie czy niestrawnie? Przekonamy się 30 sierpnia.

Para królewska jest tylko jedna

Listę nominowanych zdominowały dwa nazwiska. Nazwiska ściśle ze sobą powiązane – Lamar i Swift, którzy nie tak dawno wypuścili wspólny teledysk do singla Bad Blood i jednocześnie wspólną wersję tej piosenki. Rezultatem jest garść nominacji właśnie dla tego singla i teledysku. Łącznie, nie tylko za Bad Blood, Kendrick ma szansę na trzynaście statuetek, a Taylor na dziewięć. No poniekąd, bo w kategorii Teledysk Roku nominowany jest zarówno Alright Lamara, jak i wspomniane Bad Blood. Tak czy inaczej – Taylor była tegoroczną faworytką i z całą pewnością to jej obecności na imprezie będą wyczekiwali wszyscy. Pewnie jest też przyszłoroczną faworytką, ale nie wyprzedzajmy wydarzeń…

Kilka nominacji wpadło też do koszyka Beyonce, której klip do 7/11 bardzo spodobał się organizatorom. Można więc stwierdzić, że i ona jest takim artystą obowiązkowym na liście nominowanych do nagród MTV. Podobnie jak Rihanna, która niegdyś zgarniała po kilka nominacji. W tym roku musi uradować się jedną, za teledysk z przesłaniem. Niektórzy twierdzą, że to najbardziej wymyślna kategoria wszelkich rozdań nagród, bo wartość dydaktyczna klipu to doznanie niezwykle subiektywne. Ale taka nominacja brzmi dumnie, prawda?

Kto wystąpi?

MTV jeszcze nie poinformowało, komu przypadnie w udziale artystyczne urozmaicenie show. Dość oczywistym wyborem byłaby Taylor Swift, ale czytając komentarze internautów można odnieść wrażenie, że ludzie czują już przesyt oglądaniem Taylor w każdym możliwym miejscu. Co oczywiście nie ma wpływu na chęć kupowania jej płyt i chodzenia na koncerty. Te dwie rzeczy działają bez zarzutów, wręcz perfekcyjnie, ale trzeba wiedzieć kiedy przystopować, żeby nie przesadzić. Może to właśnie ten moment?

Na scenie ma szansę stanąć Fall Out Boy. Ich singiel Uma Thurman cały czas podnosi swoją pozycją w rozgłośniach radiowych i serwisach streamingowych, a klip jest nominowany w kategorii Najlepszy Rockowy Teledysk. Niemalże oczywistym wydaje się też zaproszenie do występu Wiz Khalify i Charlie Putha, bo See You Again to bez wątpienia hit ostatnich miesięcy oraz Marka Ronsona i Bruno Marsa z Uptown Funk.

Kto jeszcze mógłby wystąpić? Prywatnie nie pogardziłabym Demi Lovato z Cool for the Summer oraz Hozierem, choć on wydaje mi się alternatywą do Fall Out Boy, więc jest to mało prawdopodobne połączenie. Organizatorzy pewnie będą chcieli zaprosić ciemnoskórego artystę, bo już niejednokrotnie krytykowano MTV za faworyzowanie białej rasy, a więc idealna wydaje się Nicki Minaj lub Beyonce. Ta pierwsza dostała kilka nominacji za klip do singla Anaconda, czyli potencjalnie miałaby sposobność zaprezentowania się na imprezie wspólnie z Beyonce i Feeling Myself, który przez MTV został brutalnie – zdaniem Minaj – pominięty w wyborze nominowanych.

 

Nie oglądałam całej gali MTV Video Music Awards od naprawdę dawna. Męczyły mnie skecze prowadzących i wręczających nagrody oraz mało interesujący artyści, którzy występowali. Zdecydowanie łatwiej jest obejrzeć jeden czy dwa występy na YouTube niż męczyć się trzy godziny przed telewizorem. Nie sądzę, aby tegoroczna gala zmieniła moje przyzwyczajenia, bo nominacje nie powaliły mnie na ziemię. Bardzo lubię Taylor, z resztą wspomniałam o tym nie raz, ale zgadzam się z komentarzami, że co za dużo, to niezdrowo.

Podobne Posty