Połowa miesiąca przyniosła kolejne ciekawe muzyczne nowości, w tych dwa single, na które warto zwrócić szczególną uwagę. Pierwszy to nowa propozycja od Miley Cyrus, która wspaniale czerpie z brzmień lat 80. i udowadnia, że ma ochotę i możliwości, żeby w dogodnym dla siebie momencie wydać rewelacyjną płytę. Drugi to zapowiedź reedycji pierwszej studyjnej płyty Linkin Park. W tym roku Hybryd Theory kończy 20 lat, a ja już wiem, na co wydam część mojej wrześniowej wpłaty. Co poza tym?

Muzyczne szorty #60 to też efekt współpracy przedstawicieli indie z austriackim producentem muzycznym, oraz zabarwione politycznie nawoływanie do zaangażowania się w wybory prezydenckie. Nie lubię, gdy muzyka miesza się z polityką, ale akurat w tym przypadku nie jest to poparcie konkretnego kandydata.

Miley Cyrus – Midnight Sky

Pamiętam, że były dwa momenty, w których nie potrafiłam zachwycić się muzyką Miley Cyrus. Pierwszy to okres jej popularności serialowej, gdy podbijała świat utworami śpiewanymi jako Hannah Montana. Drugi to moment, w którym zaczęła wydawać muzykę jako Miley Cyrus i świat szalał do Party in the U.S.A.. Do dziś nie rozumiem fenomenu popularności tego singla, ale domyślam się, że dobrą promocję wsparło naprawdę wtedy rozpoznawalne nazwisko Cyrus. A raczej jej twarz. Od wydania albumu Bangerz, w 2013 roku, z przyjemnością słucha mi się tego, co tworzy, nawet jeśli kilkakrotnie miałam momenty zwątpienia, gdy jej wizerunek był głośniejszy od muzyki. Na szczęście zdaje się, że ten czas niejako minął. W ubiegłym roku Cyrus oczarowała mnie EPką She Is Coming, z kilkoma naprawdę świetnymi kompozycjami, a teraz robi to samo singlem Midnight Sky.

Słychać wszystkie inspiracje, o których opowiada Miley mówiąc o tym utworze. Widać je także w klipie – Steve Nicks, Joan Jett, Debbie Harry jest w Midnight Sky pełno, ale jednocześnie to piosenka, w której nie zgubił się ten genialny głos Cyrus i jej nie mniej charakterystyczny pazur. Inspiracje trzeba umieć czerpać, nie jedna wokalistka chciałaby być współczesną Stevie Nicks. Nie każdej się to udaje, Miley się udało. Witajcie w latach 80-tych! Produkcją utworu zajęli się Louis Bell i Andrew Watt, którzy są także jednymi z współautorów singla.

Pierwotnie, jeszcze przed pandemią i rozstaniem z mężem, Miley zapowiadała wydanie trzech EPek, które miały złożyć się na pełen studyjny album. W maju 2019 wydano She Is Coming, Miley promowała ją m.in. koncertem na Orange Warsaw Festival, ale ostatecznie zrezygnowano z wydania dwóch kolejnych. Teraz piosenkarka przyznaje, że jej priorytetem nie jest wydanie całej płyty, a więcej przyjemności czerpie z publikowania singli. Trochę szkoda, ale Midnight Sky to godny następca choćby Mother’s Daughter czy Slide Away, więc w tym przypadku czekanie na single nie wydaje się taką złą wizją. Zwłaszcza, że Miley ewidentnie lubi czerpać inspiracje z życiowych doświadczeń i dzielić się nimi ze światem tak szybko, jak to możliwe, dlatego nie wyobrażam sobie, żeby miała zbierać piosenki i czekać aż uzbiera się 12 czy 14.

Linkin Park – She Couldn’t

Od tygodnia, może dwóch, zespół Linkin Park rozpoczął publikacje serii postów dających do zrozumienia, że przygotowują się do świętowania dwudziestej rocznicy debiutanckiego albumu, Hybryd Theory. Gdyby żył Chester, a świat nie byłby ogarnięty pandemią, z pewnością pokusiliby się o dużą trasę koncertową. A ponieważ nie mogą postawili na wydanie specjalnej wersji albumu, co raczej też by się wydarzyło, gdyby okoliczności były inne. W czwartek ujawniono szczegóły wydawnictwa oraz udostępniono utwór She Couldn’t, który powstał w trakcie prac nad krążkiem.

Media błyskawicznie okrzyknęły piosenkę niepublikowany wcześniej utworem, ale w rzeczywistości to piosenka doskonale znana wiernym fanom grupy. Została upubliczniona w ramach tzw. Linkin Park Underground, czyli oficjalnego fan clubu grupy, gdzie po wykupieniu jednego z pakietów członkowskich dostaje się dostęp do rarytasów. Właśnie 18 z nich zostanie wydanych na pięciopłytowej reedycji albumu Hybryd Theory. Oprócz tego zestaw będzie zawierał album Hybryd Theory, płytę Reanimation, 12 b-side’ów czy 12 wcześniej niepublikowanych wersji demo. Będą także trzy płyty DVD, trzy winyle, kasety czy 80-stronicowa książka ze zdjęciami. Szczegóły wydawnictwa można znaleźć tutaj. Po wybraniu konkretnego zestawu pokazuje się tracklista każdego z nośników. Premiera 9 października.

The Kooks feat. Filous – Hey Love

Austriacki producent Filous zamarzył, żeby wyprodukować utwór z udziałem The Kooks i spełnił to marzenie. Właśnie ukazał się przyjemny, ale nieszczególnie zaskakujący brzmieniem singiel Hey Love. Ponoć zamierzenie było takie, żeby połączyć brytyjskie brzmienia z wiedeńskim kunsztem. To pierwsze udało się z pewnością, bo piosenka brzmi dokładnie tak, jak brzmi The Kooks, a nawet nieco lżej, bo Hey Love ma taki klimat nastoletnich wakacyjnych przebojów. Nie jest to zły utwór, ale efekt tej współpracy trudno nazwać wybitnym.

Evanescence – Use My Voice

Zespół Evanescence udostępnił trzecią zapowiedź albumu The Bitter Truth, singiel Use My Voice, który jakiś czas temu puszczono małej grupie fanów w trakcie internetowego spotkania. Co ciekawe, piosenka ukazała się teraz nie bez powodu. Zespół wydał ją w ramach kampanii, która ma na celu zwrócenie uwagę społeczeństwa na to, jak ważny jest czynny udział w wyborach i dlaczego warto dopisać się do spisu wyborców. Chodzi oczywiście o wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Gościnnie w chórkach zaśpiewały takie mocne żeńskie głosy, jak Lzzy Hale z Halestorm, Taylor Momsen z The Pretty Reckless, Sharon den Adel z Within Temptation czy Lindsey Stirling. Obsada mocna, utwór średni. Poprzednie dwa zrobiły na mnie większe wrażenie.

Nowy album grupy wciąż nie ma dziennej daty premiery, ale ma się ukazać jeszcze w tym roku. Na przyszły zespół ma zaplanowaną wspólną trasę koncertową z Within Temptation i w jej ramach 12 września 2021 zagra w Gliwicach. Bilety można kupić tutaj. O pierwszym singlu z krążka pisałam w Muzyczne szorty #50.