Po pozytywnym wrażeniu, jakie wywarł na mnie serial Big Little Lies zupełnie inaczej patrzę na Reese Witherspoon i Nicole Kidman. Wcześniej były dla mnie po prostu aktorkami, dobrymi aktorkami, które dostawały role w lepszych i gorszych filmach. Od niedawna mam jednak ochotę oglądać filmy z nimi, jakoś bardziej. Poznawać ich warsztat i możliwości, więc gdy nadarzyła się okazja, żeby znów rozsiąść się w kinowym fotelu, i obejrzeć Na pokuszenie właśnie z Kidman, od razu się zgodziłam.

W dodatku w obsadzie filmu jest też Kirsten Dunst, Elle Fanning i Colin Farrell, a historia osadzona jest w wojennych klimatach. Co prawda jest to okres wojny secesyjnej, więc generalnie z punktu widzenia Europejczyków może niezbyt interesujący, ale wojenny pierwiastek zawsze mile widziany. Lubię takie filmowe historie, które mogę odnieść do rzeczywistości, nawet odległej.

Ranny żołnierz John McBurney zostaje uratowany podczas wojny secesyjnej i trafia do żeńskiej szkoły z internatem. Mężczyzna szybko nawiązuje romanse z mieszkającymi tam kobietami, co prowadzi do zawiści i sporów – opis fabuły.

Jeśli chodzi o obsadę aktorską to Dunst prawie nie rozpoznałam! Bardzo się zmieniła odkąd widziałam ją w jakimś filmie, powiedziałabym, że stała się prawdziwą kobietą, co oczywiście w wypadku tej historii zadziałało na plus, bo to film o kobietach z kobietami w roli głównej.

Nicole Kidman, ze swoją aparycją, idealnie pasowała do roli stanowczej, konkretnej, mocno stąpającej po ziemi nauczycielki, która zawsze potrafi dostosować się do sytuacji nie tracąc przy tym gracji i porcelanowego wdzięku.

Elle Fanning to z kolei na tyle młoda aktorka, że ciężko powiedzieć, czy jej dziewczęcy urok jeszcze się nie zagubi, ale na razie, a przynajmniej w tym filmie, miała w oczach figlarnego diabełka, który bardzo mi się podobał.

Natomiast Colin, cóż… Granie amanta z brudnymi paznokciami, w obcisłych spodniach i uwodzenie niewinnych niewiast wychodzi mu bez zarzutu. Dla mnie ten film tworzyły kobiety i przyznaję szczerze, że nie miało dla mnie znaczenia, kto gra rolę męską.

Film na postawie książki Thomasa P. Cullinana

Wydana w 1966 roku powieść doczekała się już jednej ekranizacji, a w główną rolę męską wcielił się Clint Eastwood. Nie oglądałam tamtej wersji, nie czytałam też książki, więc być może mój pseudo obiektywizm byłby inny, gdybym mogła porównać. Nie mogę, i być może dlatego uważam, że Sofia Coppola, reżyserka i scenarzystka, oddała widzowi film wizualnie bardzo przyjemny, mocno artystyczny, pełen gracji i… złych wibracji.

Złe zakończenie wisi w powietrzu od pierwszej sceny, ale nie ma się czemu dziwić. Gdy do domu pełnego kobiet, gdzie jednym brakuje mężczyzny, innym brata, a innym ojca przychodzi jeden, jedyny facet, który mógłby być nawet najbrzydszym mężczyzną na tej planecie, emocje i pragnienia biorą górę. Kobiety zaczynają walczyć same ze sobą, dosłownie i w przenośni, jednocześnie próbując zachować tą niewinność, jaką cechuje się szkoła z internatem mając wychować przyszłe damy i dostarczyć im edukację najlepszą z możliwych.

Takich thrillerów już się nie robi

Albo przynajmniej rzadko chodzi się na takie masowo do kina. Na thrillery, w których przemocą nie jest naładowana każda scena. Na thrillery, które nie są przesadnie głośne. I wreszcie na thrillery utrzymane w oprawie klasycznego piękna. Z przepięknymi kreacjami, onirycznymi zdjęciami. Tak, ten film należy do kategorii filmów ładnych i chociaż to słowo przeważnie nie oddaje zbyt wiele, w tym wypadku wystarcza.

Być może pośród osób, które wolą filmy trzymające w napięciu, pełne konfliktów, z narastającymi wrzaskami i wystrzałami broni Na pokuszenie będzie produkcją nudną. Dla mnie obserwowanie zachowań głównych bohaterek, tego, jak próbowały (mówiąc wprost) przypodobać się Kapralowi i skraść jego serce, a na końcu i tak stanąć ze sobą ramię w ramię, było wystarczająco wciągające. Może też dlatego, że interesujące jest patrzenie na świat oczami kobiet, które żyły w XIX i XX wieku. Ich wartości są kompletnie inne od naszych, ich sposób rozumienia świata i własnego miejsca w tym świecie również jest bardzo odmienny od naszego.

 

Nie sądzę, żeby Na pokuszenie było filmem psychologicznym, nie byłabym nawet pewna, czy to w ogóle film o ludzkiej psychice. To raczej produkcja pokazująca kobiety tamtych lat, wartości, jakie stawiały sobie za najważniejsze i film o tym, co się stanie, gdy przyjdzie konfrontować te wartości z pokusami i wyzwaniami, jakie stawia życie.

Czasami naprawdę dobrze jest skupić się na szczegółach, pięknie zdjęć i, w tym przypadku, kobiecym wymiarze kina, a nie tylko szukać krwi i brutalności. Wydaje mi się, że pod względem scenografii, kostiumów i klimatu tamtych lat, jaki udało się odtworzyć w tym filmie, jest to najpiękniejszy film, jaki widziałam w tym roku.