Po podsumowaniu minionego 2017 roku, czas z optymizmem spojrzeć na nadchodzący w 2018 kalendarz premier. Oczywiście znakomitą większość gier, które ukażą się w drugiej połowie roku poznamy dopiero na E3, ale już teraz wiadomo o przynajmniej kilku bardzo obiecujących tytułach, które zapowiedziano na najbliższe miesiące. Poniżej lista tych, w których pokładam największe nadzieje.

Red Dead Redemption 2
II kwartał

Chyba nie ma osoby, która choćby mgliście interesowała się grami, a nie usłyszała nigdy o Red Dead Redemption. To druga najważniejsza po GTA marka firmy Rockstar, a poprzednia odsłona z 2010 roku do dziś przez wielu uważana jest za ich najlepszą grę. Nic więc dziwnego, że w „dwójce” pokładane są ogromne nadzieje, którym gra zwyczajnie może nie sprostać. Ale czy Rockstar kiedykolwiek tak naprawdę zawiódł? Ja do dziś pamiętam, jak poruszyło mnie zakończenie pierwszej części i nie mogę się doczekać, by znów zasmakować w otwartym świecie Dzikiego Zachodu.

The Crew 2
II-IV kwartał

Nie jest wielką tajemnicą, że samochodówki to mój ulubiony gatunek, stąd też aż trzy tego typu pozycje w niniejszym zestawieniu. Pierwsza część The Crew była grą niebywale ambitną, która na dłuższą metę potwornie męczyła mnie nierównym poziomem trudności, koniecznością grindowania czy wreszcie dyskusyjnym modelem jazdy. Druga część rozwija serię w ciekawym kierunku, pozbywając się kompletnie dziwnego tła fabularnego, a dodając nowe kategorie pojazdów, w tym samoloty i motorówki. To może być gra na dziesiątki godzin, o ile tylko naprawione zostaną rażące niedociągnięcia poprzedniej odsłony.

A Way Out
23 marca

Uwielbiam gry, które w ciekawy sposób zachęcają graczy do przechodzenia ich w trybie kooperacji. W ostatnich latach świetnie bawiłem się zarówno przy współczesnych odsłonach Resident Evil czy Gears of War, jak i ultratrudnych platformówkach dwuwymiarowych pokroju Guacamelee! czy Cuphead. A Way Out to od początku do końca gra pomyślana tylko i wyłącznie o przechodzeniu jej w dwuosobowej kooperacji. Cała historia opiera się na relacjach między dwoma głównymi bohaterami i skuteczności ich współpracy. Taka konwencja to mile widziany powiew świeżości w nieco sterylnej obecnie branży.

Onrush
II kwartał

Po przejęciu przez Codemasters zamkniętego przez Sony studia Evolution (Driveclub, Motorstorm) liczyłem na coś pokroju Drivecluba właśnie, ale multiplatformowego. Tymczasem okazuje się, że zespół pracuje nad Onrush, którego od biedy nazwać można duchowym spadkobiercą Motorstorma, ale na pierwszym zwiastunie gra prezentuje się nieco biednie, wręcz budżetowo. To bardzo rozczarowujące po absolutnie imponującym graficznie Driveclubie. Mam nadzieję, że to efekt tego, że gra jest jeszcze w bardzo wczesnej fazie powstawania i że będzie prezentować się znacznie lepiej. Samo Codemasters dopiero co dało światu znakomitego DiRT 4, więc poza coroczną odsłoną serii F1 pewnie nie należy się po nich zbyt wiele spodziewać.

Vampyr
I-II kwartał

Jest też kilka gier, które może nie robią mi wielkich nadziei, ale których wypatruję z zaciekawieniem. Należy do nich m.in. Vampyr – nowy tytuł studia Dontnod, które urzekło mnie przegenialnym Life Is Strange. Wprawdzie Vampyr to gra tak inna od wspomnianych przygód Max i Chloe jak to tylko możliwe, ale francuscy deweloperzy mają u mnie po swojej poprzedniej grze olbrzymi kredyt zaufania (a także ich poprzedni tytuł, Remember Me, wspominam całkiem ciepło). Z kolei pełnoprawna nowa odsłona Life Is Strange, z nową historią i nowymi bohaterami, ponoć także powstaje, ale czy zobaczymy ją w tym roku, jest wielce wątpliwe.

Forza Horizon 4
IV kwartał

Najbardziej oczekiwana przeze mnie gra roku wyjątkowo na końcu zestawienia, ponieważ jako jedyna nie została jeszcze oficjalnie zapowiedziana. Ale to właściwie tylko formalność, bo jej istnienie i premierę na przełomie września i października bieżącego roku możemy stwierdzić z 99% prawdopodobieństwem. Od kilku lat Microsoft z zegarmistrzowską dokładnością wypuszcza w tym czasie na zmianę kolejne tytuły z serii Forza. Dwa lata temu w trzeciej odsłonie Horizon (która została naszą grą roku 2016) szaleliśmy po wirtualnej Australii, a według rzekomo wiarygodnego wycieku informacji, czwarta odsłona zabierze nas do egzotycznej Japonii. Jaki takie środowisko daje potencjał na wspaniałą samochodówkę, chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć.


Co jeszcze nas czeka w 2018 roku? Jako osoba od wielu lat grająca głównie na Xboksie, liczę na to, że Microsoft ma kilka asów w rękawie i na E3 pokaże nowe tytuły, które staną się nowymi wizytówkami w jego portfolio. Miło byłoby zrobić należyty użytek z nowego Xboksa One X. Jeśli chodzi o sprzęt, Microsoft wrócił na tron, teraz pozostaje jeszcze zapewnić mu godną bibliotekę w postaci dobrych gier, których próżno będzie szukać na innych platformach.

Ponadto czekam niecierpliwie na zapowiedź nowej odsłony przygód Lary Croft. O istnieniu Shadow of the Tomb Raider wiadomo już od jakiegoś czasu, a oficjalna zapowiedź nastąpić ma w tym roku. Premiery spodziewać się możemy jesienią. Po bardzo udanym Injustice 2 chętnie zobaczyłbym nową odsłonę Mortal Kombat, ale na to jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Podobnie jak na nowego Dooma.

Na liście z pewnością znalazłoby się także Afterparty, czyli nowy projekt studia odpowiedzialnego za Oxenfree, ale gra ma ukazać się dopiero w 2019 roku. Kiedy by się jednak nie ukazała, kupię ją z pewnością w ciemno w dniu premiery. Swoim poprzednim tytułem Night School Studios zdobyło moje pełne zaufanie. W Afterparty, dwójka głównych bohaterów po śmierci trafia do piekła, gdzie czeka ich starcie z samym Szatanem… Ale nie takie, jakiego można by się spodziewać po większości gier. Zamiast wielkiego karabinu, ich bronią ma być alkohol, a zwycięstwo w grze o to kto wypije więcej, zagwarantować ma bohaterom odkupienie win i powrót do świata żywych. Znając kunszt deweloperów, będzie to fascynująca przygoda pełna niespodzianek.

Nadzieje na 2018 - w co zagramy w nowym roku?