Zanim zasiądę do sporządzenia listy najbardziej wyczekiwanych gier nowego roku, lubię sięgnąć pamięcią wstecz i zerknąć na listę sprzed roku. Czy wyczekiwane wówczas gry spełniły pokładane w nich nadzieje? Na liście umieściłem tylko 6 tytułów, ale aż 3 z nich znalazły się rok później na mojej liście najlepszych gier roku. W tym roku lista wyczekiwanych tytułów jest znacznie dłuższa – znajduje się na niej aż 11 pozycji, a trzeba pamiętać, że o znacznej części tytułów, które będą miały premierę w 2019 roku, jeszcze nawet nie wiemy! Już widać jak na dłoni, 2019 będzie świetny dla gamingu.

Resident Evil 2 Remake
27 stycznia

Najbliższa oczekiwana premiera już na dniach, bo pod koniec stycznia. Szerzej pisałem o niej w tekście o premierach stycznia, tutaj więc skupię się do opisania wrażeń z ogrania świeżej wersji demo. Niestety ograniczonej tylko do 30 minut, ale tyle czasu wystarczy, by zorientować się, że autorzy dotrzymali obietnic. To rzeczywiście klasyczny Resident Evil w konwencji i oprawie na miarę naszych czasów. Jest atmosfera zaszczucia, napięcie i zasadzanie satysfakcjonujących headshotów nieumarłym.

Trials Rising
12 lutego

Od czasów zapowiedzi na E3 miałem okazję ograć wczesną wersję beta i cóż mogę powiedzieć – nowa odsłona Trials nie rozczarowuje. Po futurystycznym Fusion wracamy na planetę Ziemia czasów współczesnych, a tłem naszych ekwilibrystycznych wyczynów na dwukołowcach będą dobrze znane widoki z pocztówek. Wszystko oczywiście z przymrużeniem oka i zwariowanym poczuciem humoru twórców, będzie więc widowiskowo i wesoło. Mój drobny niepokój wzbudziło wrażenie, że fizyka została nieco spłycona, a przez to obniżono poziom trudności. Z ostatecznym werdyktem jak zwykle warto jednak wstrzymać się do premiery pełnej wersji.

DiRT Rally 2.0
26 lutego

Wszystko wskazuje na to, że 2019 będzie pierwszym od dawna rokiem bez premiery nowej gry spod szyldu Forza. W związku z tym moją pasję do samochodówek będzie musiał zaspokoić DiRT, co nie powinno przysporzyć mu trudności, bowiem ostatnie dwie odsłony przyniosły sporo dobrej zabawy. Najnowsza odsłona ma być bezpośrednią kontynuacją hardkorowego DiRT Rally (jednej z moich gier roku 2016), ale specyficzna pisownia tytułu nawiązuje do legendarnego Colin McRae Rally 2.0, którego wielu do dziś uważa za najlepszą odsłonę cyklu. A odsłona owa była mocno zręcznościowa, taki też tryb posiadał wydany w 2017 roku DiRT 4, może więc twórcom ponownie uda się dobrze wyważyć poziom trudności i radość czerpaną z rozgrywki. A jako bonus dla polskich graczy – tym razem w grze pojawią się polskie odcinki specjalne!

Mortal Kombat 11
23 kwietnia

Dobór muzyki do pierwszego zwiastunu kolejnej części legendarnego „mordobicia” wywołał chyba większą dyskusję niż sama gra. I chociaż sam nie byłem zachwycony owym doborem, wolałem się skupić na tym co najważniejsze, a to zapowiada się soczyście. Współczesne odsłony Mortal Kombat nie rozczarowują, a po bardzo udanym Injustice 2 jestem spokojny, że i tym razem Ed Boon i kierowane przez niego NetherRealm Studios dostarczą satysfakcjonujący produkt który pochłonie kilkadziesiąt godzin z mojego czasu spędzonego przy konsoli. Moją wiarę w MK11 umacniają: nowy silnik graficzny, nowy system fatality, nowa technologia prezentowania brutalności i obszerne możliwości dostosowywania postaci.

RAGE 2
14 maja

RAGE 2 jest na moim radarze już od czasu pierwszej zapowiedzi i wygląda na to, że będzie on częścią niebywale w tym roku bogatego portfolio Bethesdy. Ale pamiętać należy, że w tytule maczają palce nie tylko specjaliści od otwartego świata z Avalanche (Mad Max), ale też spece od pierwszoosobowej sieczki przy użyciu broni palnej id Software (Doom). Gra wygląda więc jak optymalna krzyżówka Mad Maxa z Doomem – jest szalony, chaotyczny post-apokaliptyczny świat, walki pojazdów i ekstremalnie szybka i widowiskowa walka przy użyciu wielkich spluw.

Dla poniższych tytułów daty premier nie są znane w dniu pisania tekstu, a więc wymieniłem je alfabetycznie.

Afterparty
2019

Za każdym razem, gdy przypomnę sobie o Oxenfree, biorę głęboki oddech i odpływam w zadumie nad jedną z najbardziej pamiętnych przygód, jakich doświadczyłem z kontrolerem w rękach. Kolejne dziecko Night School Studios przygarnę w ciemno w dniu premiery, bo ich talent do opowiadania ciekawych historii i kreowania atmosfery jest niezrównany. Całkiem niedawno moją ekscytację podkręciło ogłoszenie aktorów użyczających głosów postaciom w Afterparty. Na liście płac znajdują się m.in. Erin Yvette, czyli Alex z Oxenfree i Ashly Burch, czyli Chloe z Life Is Strange.

Doom Eternal
2019

Zapowiedzi nowej wersji Dooma wzbudzały we mnie umiarkowany entuzjazm. Nie wierzyłem, że to się może udać. Doom był tak znakomicie wyważoną pod każdym względem grą, że osiągnięto właściwie perfekcję i od 1993 roku nikomu nie udało się do tego idealnego wzorca nawet zbliżyć. Nawet samemu id Software – Doom III nie był tym, czego oczekiwali fani serii. Aż tu nagle w 2016 roku okazało się, że można zrobić Dooma na miarę naszych czasów. Pierwsza prezentacja sequela nie budzi już żadnych wątpliwości – będzie jeszcze lepiej. A ja mam tylko nadzieję, że gra znajdzie się na liście tytułów obsługujących klawiaturę i mysz na Xbox One, bo mam ochotę zagrać, jak za dawnych czasów.

Gears 5
2019

Z Gearsami już się zrobiła taka tradycja, że każdą kolejną odsłonę ogrywam w sieciowej kooperacji z kumplem i dokładnie takie same zamiary mam wobec kolejnej odsłony. Jakoś wyjątkowo dobrze kooperacja współgra z nadal nieco specyficzną konwencją ociężałej trzecioosobowej strzelaniny w Gears of War. Poza Resident Evil nie przychodzi mi do głowy żadna inna seria, w której przechodzenie fabularnej kampanii z drugim graczem zrealizowana byłaby równie dobrze. Tegoroczny Resident jednak jest tytułem solowym, a więc zapotrzebowanie na co-opa będę musiał zaspokoić piątymi Gearsami.

Ori and the Will of the Wisps
2019

Pierwsza część przygód sympatycznego leśnego duszka, Ori and the Blind Forest, zasłużenie znalazła miejsce na mojej liście gier roku 2015. Po jego premierze obrodziło w platformówki w baśniowej oprawie, ale tylko Ori realizuje tę konwencję na tak znakomitym poziomie. Do tego był platformówką piekielnie trudną i piekielnie uczciwą – człowiek czuł, jak robi się coraz lepszy i pokonuje coraz bardziej wymyślne tory przeszkód z coraz większą lekkością. Wszystko wskazuje na to, że sequel dostarczy więcej tego samego i bardzo dobrze, bo sprawdzonej formuły się nie zmienia, a co najwyżej delikatnie ulepsza. Warto wspomnieć, że gra w dniu premiery będzie dostępna także w ramach Game Passa.

Twin Mirror
2019

Po ogromnym sukcesie Life Is Strange, studio Dontnod nie zasypuje gruszek w popiele i rzuciło się na masową produkcję gier. Czy to dobrze, na razie ciężko stwierdzić. Wydane przez nich jak dotąd Vampyr (zawarty na mojej liście nadziei na 2018 rok) i pierwszy odcinek Life Is Strange 2 okazały się tytułami przyzwoitymi, ale nie powalającymi tak, jak Life Is Strange. Twin Mirror to kolejna odważna próba wprowadzenia nowej marki w formie gry epizodycznej. Tym razem będzie to oniryczny kryminał, a skojarzenia z Twin Peaks ma nasuwać nie tylko tytuł. Mam nadzieję, że z nowymi grami Dontnod nie będzie tak, jak było u Telltale – że w pewnym momencie ilość zdecydowanie przedłożono nad jakość.

Wolfenstein: Youngblood
2019

Bethesda ma szansę zdominować ten rok, przynajmniej jeśli chodzi o gry akcji dla jednego gracza. O ile oczywiście wszystkie zapowiedziane tytuły rzeczywiście ukażą się w 2019 roku. Obok RAGE 2 i Doom Eternal zapowiedziano jeszcze jeden nowy tytuł oparty na uniwersum znanej marki – Wolfenstein. Nie jest to jednak pełnoprawny sequel, a coś w rodzaju Old Blood, czyli samodzielnego nie-pełnoprawnego sequela. Lata 80-te, Paryż opanowany przez hitlerowców i dwie córki Blazkowicza jako protagonistki, którym pokierujemy wraz z kompanem w trybie kooperacji. Dla mnie rewelacja, a i kolega od Gearsów zaciera ręce.