Czerwiec był gorącym miesiącem zdominowanym przez nowinki z E3, a wśród bieżących premier tylko dwa tytuły przykuły moją uwagę, w dodatku oba były zaadresowane do miłośników wyścigów. Lipcowe zestawienie dla odmiany takowych w ogóle nie posiada – jest za to coś dla fanów „dziwnego” serialu i gier 16-bitowych, pamiętnych „indyczych” podróży i oldskulowego strzelania.

4 lipca – Stranger Things 3: The Game
Xbox One, Playstation 4, Nintendo Switch, PC

Coś dla fanów zarówno popularnego serialu Stranger Things, jak i klasycznych gier 16-bitowych. A ponieważ wspólnym mianownikiem jednego i drugiego są lata 80-te, jest szansa, że grupa docelowa, do której kierowana jest gra, będzie podwójnie zadowolona. Stranger Things 3: The Game nawiązuje fabularnie do trzeciego sezonu wspomnianego serialu, a jest klasyczną chodzoną bijatyką w pięknym, retro-pikselowym rzucie izometrycznym. Na zwiastunach wygląda to bardzo gustownie i jeśli sama rozgrywka nie będzie zbyt nużąca, będzie szansa na mile spędzony czas przy tym tytule.

5 lipca – Sea of Solitude
Xbox One, Playstation 4, PC

To był jeden z jaśniejszych momentów ubiegłorocznej konferencji EA na E3. Intrygujące jest to, że w tym roku w trakcie EA Play nie poświęcono tej obiecującej grze ani sekundy, chociaż jej premiera odbędzie się niecały miesiąc od E3. Sea of Solitude to intrygująca gra niezależna powstała pod skrzydłami EA, która tematyką, nastrojem i stylem graficznym nasuwa skojarzenia z takimi tytułami jak Journey czy RiME. Główna bohaterka przemierza tytułe „morze samotności”, rozliczając się z własnymi demonami. Silny nacisk został położony oczywiście na eksplorację barwnego świata, ale pojawią się także zagadki logiczne oparte na kontrolowaniu wszechobecnej wody. To może być pamiętne doświadczenie, oby tylko kwestie techniczne nie przyćmiły obiecujących walorów emocjonalnych.

26 lipca – Wolfenstein: Youngblood
Xbox One, Playstation 4, Nintendo Switch, PC

Nie ukrywam, że jest to nie tylko jeden z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie tytułów lipca, ale i roku w ogóle. Wolfenstein jeszcze mnie w trakcie tej generacji nie zawiódł, a Youngblood zapowiada się na odsłonę która skoncentruje się w stu procentach na niedorzeczności i soczystej walce. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że nie jest to pełnoprawna kolejna część serii, a raczej coś w rodzaju spin-offu. Ponowny zabieg MachineGames zastosowało między The New Order a The New Colossus, wydając The Old Blood, które dostarczyło mi nie mniej zabawy niż tytuły nadrzędne. Youngblood zapowiada się tym ciekawiej ze względu na silny nacisk na dwuosobowy tryb kooperacji, w którym każdy z graczy wcieli się w inną córkę B.J. Blazkowicza i Anyi Oliwy – Jes lub Soph. Zwiastuny nie pozostawiają wątpliwości – będzie się w to grało niezwykle przyjemnie.