„Druga jesień” dla graczy zaczęła się w lutym i w marcu trwa w najlepsze. Miesiąc przynosi premiery wielu dużych, wyczekiwanych przez rzesze graczy tytułów, które zapowiadają się na wyjątkowo łakome kąski, zwłaszcza dla fanów kilku wieloletnich cyklów. Szczegóły poniżej!

1 marca – Dead or Alive 6
Xbox One, Playstation 4, PC

Dead or Alive to po Mortal Kombat/Injustice i Virtua Fighter trzecia moja ulubiona seria bijatyk. A także jedna z trzech jedynych, w których jestem w stanie zorientować się w przyjaźnie zaprojektowanym systemie walki – przystępnym dla początkujących, ale oferujących niemal nieograniczone możliwości zgłębiania jego tajników i doskonalenia umiejętności. Od premiery Dead or Alive 5 minęło już wiele czasu (gra zadebiutowała jeszcze na poprzedniej generacji konsol w 2012 roku). Tak wiele, że twórcy zdążyli spełnić już chyba wszystkie własne i graczy fantazje przebierając zawodniczki (i zawodników, ale kto by tam na to zwracał uwagę) w miliony fatałaszków. Jednocześnie prawdopodobnie bijąc rekord Guinessa ilości dodatków wydanych do jednego tytułu. Wśród nowych funkcji przedstawionych w szóstej odsłonie, należy wspomnieć przede wszystkim o możliwości dostosowania fizycznej symulacji zachowania biustów zawodniczek.

8 marca – Devil May Cry 5
Xbox One, Playstation 4, PC

Jeden z najsłynniejszych na całym świecie japońskich cyklów gier akcji powraca w piątej pełnoprawnej odsłonie. Capcomowi ostatnio nie w głowie nieco dziwne eksperymenty pokroju umiarkowanie entuzjastycznie przyjętego przez graczy DMC: Devil May Cry z 2013 roku i naprowadza swoje największe marki z powrotem na te tory, których oczekują fani: klasycznej rozgrywki w nowoczesnej oprawie. Po bardzo ciepło przyjętym nowym-starym Resident Evil 2, przychodzi pora na Devil May Cry, tym razem w zupełnie nowej odsłonie, ale nawiązującej do klasycznych części i bezpośrednio kontynuującej wątki z czwartej części. Gra używa nowego silnika RE Engine, który świetnie sprawdził się w ostatnich dwóch odsłonach Resident Evil i zagwarantuje bardzo realistyczną oprawę wizualną.

15 marca – Tom Clancy’s The Division 2
Xbox One, Playstation 4, PC

Naprawdę staraliśmy się z pierwszą odsłoną The Division. Chcieliśmy, żeby nam wyszło, spotykaliśmy się wielokrotnie, kilka razy się sparzyliśmy, robiliśmy sobie przerwy i wracaliśmy do siebie po paru tygodniach. Coś ewidentnie między nami było, ale jednak nie działało tak, jakbyśmy tego chcieli. Ostatecznie po wielu miesiącach prób rozstaliśmy się definitywnie i wystawiłem ją… na eBay’u. Mimo że bardzo podobała mi się z wyglądu, nie miałem już cierpliwości użerać się ciągle z tymi samymi problemami. Zmuszała mnie do marnowania mnóstwa czasu na ulepszanie ciuszków i gnata tylko po to, by zaliczyć kolejne spotkanie, niczym nie różniące się od poprzedniego. Dojście do końca bywało drogą przez mękę, ileż można walić kulami ciągle w ten sam cel? Nie sądzę, by nowa odsłona coś tu mogła zmienić. Jasne, wygląda zupełnie inaczej i jest nadal bardzo atrakcyjna, ale mam przeczucie, że pod tą odświeżoną powłoką kryje się znów to samo, w gruncie rzeczy puste wnętrze. Z pewnością jednak ci, którzy lubią tego typu toksyczne związki, spędzą z „dwójką” kolejne setki masochistycznych godzin.

22 marca – Sekiro: Shadows Die Twice
Xbox One, Playstation 4, PC

FromSoftware kojarzy się graczom w ostatnich latach przede wszystkim z cyklu Demon/Dark Souls. Świetnie przyjęte Bloodborne ukazało się tylko na PS4, ale ich najnowszy produkt, Sekiro: Shadows Die Twice, zawita także na Xboksie i PC. Tym razem będziemy mieli do czynienia z bardziej „luźnym” podejściem do tematu – to czysta zręcznościówka, pozbawiona jakichkolwiek elementów RPG. I właśnie tym przyciągnie być może nawet mnie, bo z chęcią polatałbym sobie samurajem i pociął kilku łobuzów kataną. Swego czasu sporo radości sprawiły mi gry First i Second Samurai na Amidze, a we współczesności mechanizm walki w odświeżonym Shadow Warrior dawał mnóstwo satysfakcji. Trochę tylko martwią ostrzeżenia, że pomimo uproszczonej względem poprzednich tytułów studia rozgrywki, nie znaczy to wcale, że gra będzie łatwiejsza – nie jestem pewien, czy starczy mi na to cierpliwości i czy mój pad mi nie ucieknie z przerażenia na samą myśl o przemocy fizycznej, jakiej może doznać z mych dłoni.