Styczeń i luty tego roku były wyjątkowo nieciekawe, jeśli chodzi o branżę gier. Tym bardziej, że część tych naprawdę ciekawych premier, została przesunięta – jak na przykład Ori and the Will of the Wisps. Ale marzec nadrabia z nawiązką. Nie tylko ukaże się wspomniany Ori, ale także druga gra z mojego zestawienia największych nadziei na 2020Doom Eternal. Będzie się działo!

11 marca – Ori and the Will of the Wisps
Xbox One, PC

Pierwsza część, Ori and the Blind Forest, dostarczyła niezapomnianych wrażeń przy konsoli. Ta najpiękniejsza dwuwymiarowa platformówka, jaką kiedykolwiek stworzono, pozornie wydaje się milutką bajkową przygodą. Nic bardziej mylnego. „Niewidomy Las” okazał się być miejscem bezlitosnym dla każdego pozbawionego małpiej zręczności i 30 lat doświadczenia w graniu w wymagające zręcznościówki. Ori jednak jednocześnie nigdy nie sprawiał wrażenia gry nieuczciwej – gracz nie mógł winić za swoje niepowodzenia niczego, poza własną nieudolnością. Nie mam wątpliwości, że „dwójka” będzie jeszcze piękniejsza, jeszcze bardziej baśniowa, ale też jeszcze bardziej wymagająca. Czy mam na to cierpliwość? Z pewnością przekonam się, korzystając z przywilejów subskrybenta Game Passa.

20 marca – Doom Eternal
Xbox One, Playstation 4, PC

Bethesda wiedziała, co zrobić, by nakręcić hype jeszcze bardziej. Nie to, żeby w przypadku takiej gry było mi to potrzebne. Ale miło było chwycić na wyprzedaży za kilka złotych niedawno wydane porty pierwszych trzech części Dooma. Zwłaszcza Dooma 3, z którym jakimś cudem minęliśmy się w mojej gamingowej karierze, a takich zaległości mieć nie wypada. Niestety, i tak nie zdążę tego ograć przed premierą Doom Eternal. Będę musiał się mocno starać, by nie kupić tej gry w dniu premiery. Ale chyba nie wytrzymam do gamepassowej „premiery”. Póki nie zapowiedzą nowej odsłony Forza Motorsport, Doom Eternal to najbardziej wyczekiwana przeze mnie premiera 2020 roku i praktycznie pewny kandydat do miana gry roku. Nie wiem, co musiałoby się stać, by stało się inaczej. Z pewnością usunięcie zwykłego pistoletu nie wystarczy.

24 marca – Bleeding Edge
Xbox One, PC

Tyle było narzekania, że Xbox ma mało „exclusivów”, a tu proszę – aż dwa jednego miesiąca. I to nie byle jakie, i to zupełnie różne! Po baśniowych przygodach leśnego duszka Ori, czas na coś zgoła odmiennego. Na przykład sieciową strzelaninę ze zwariowanymi postaciami. Wprawdzie nie jestem fanem sieciowych strzelanek, ale w końcu Ninja Theory to niemal gwarancja jakości. Ciekawe, że jednocześnie pracują nad Senua’s Saga: Hellblade II. Trudno nie odnieść wrażenia, że Bleeding Edge było potrzebne, by nieco „odreagować” bardzo ciężkie klimaty sączące się z przygód niespokojnego umysłu Senuy. Czy jednak praca nad dwoma tak różnymi, a zarazem ambitnymi projektami nie wpłynie negatywnie na jakość efektów końcowych? Przekonamy się już w marcu oraz, najpewniej, jesienią.