Sezon premier rozkręcił się w pełni. Już wrzesień przyniósł premiery gier, które trudno zignorować, ale prawdziwy wysyp jak zwykle rozpoczyna się w październiku. Z niebywale obfitej listy premier zwyczajowo wyłuskałem kilka tych, które zaintrygowały mnie najbardziej. Jak zwykle też nie jest to wybór najbardziej oczywisty, chociaż w tym roku wyjątkowo nawet mnie zainteresowała najnowsza odsłona strzelankowego tasiemca w postaci Call of Duty: Modern Warfare.

8 października – Yooka-Laylee and the Impossible Lair
Xbox One, Playstation 4, Nintendo Switch, PC

Druga część zapoczątkowanych w 2017 roku przygód duetu składającego się z sympatycznej jaszczurki Yooka i nietoperza Laylee. Platformówka zainspirowana klasycznymi konsolowymi tytułami takimi jak Banjo-Kazooie nie ustrzegła się pewnych technicznych mankamentów, jednak posiadała ten charakterystyczny dla tego typu gier urok. Nowa odsłona stawia na jeszcze większe zbliżenie się do klasyki – tym razem w pełni trójwymiarową rozgrywkę zastąpi mechanika dwuwymiarowa, chociaż nadal w trójwymiarowej oprawie – przypomina chociażby wybrane sekwencje z Super Lucky’s Tale. Te zaś przeplatać się będą z eksplorowaniem interaktywnej „mapy”, widzianej z góry, urozmaiconej prostymi zagadkami środowiskowymi. Zapowiada się na niezwykle sympatyczną, kolorową grę, przy której dobrze będą bawić się zarówno młodsi, jak i poszukujący oddechu po „poważnych” tytułach starsi gracze.

11 października – GRID
Xbox One, Playstation 4, Google Stadia, PC

W tym roku nie będzie nowej Forzy, nie będzie nowego Gran Turismo, z „większych” samochodówek będzie tylko nowy Need for Speed, który zwyczajowo już z realizmem nie ma zbyt wiele wspólnego. To idealny czas na powrót GRID-a, którego na konsolach obecnej generacji mogliśmy ogrywać tylko dzięki wstecznej kompatybilności. Co prawda grze pod względem fizyki jazdy nadal bliżej do zręcznościówki, niż do symulacji takich jak wspomniane na początku akapitu tytuły, to jednak zwyczajowo już GRID oferuje nieco bardziej realistyczne spojrzenie na temat wyścigów – ścigamy się pojazdami sportowymi w różnych kategoriach na licencjonowanych torach wyścigowych, chociaż nie tylko, bo tradycyjnie wrócą też tory miejskie i plenerowe. Będzie więc miks wszystkiego, w tym odświeżone wersje starych lokacji (jak na przykład pamiętany jeszcze z pierwszego GRID-a z 2008 roku miejski tor w San Francisco), jak i zupełnie nowe, jak Havana. Do tego zmienne warunki atmosferyczne i mocno odświeżona oprawa, korzystająca z ostatnich usprawnień oświetleniowych silnika Ego, które można było podziwiać już m.in. w ostatnich odsłonach cykli F1 i Dirt Rally. Szczególnie dobrze wyglądają wyścigi nocne. Będę jeździł, jak tylko nacieszę się/zniechęcę do Dirt Rally 2.0, który raptem kilka dni temu zawitał do xboksowego Game Passa.

17 października – Felix the Reaper
Xbox One, Playstation 4, Nintendo Switch, PC, Mac

Jak miło, że w miesiącu zdominowanym przez wysokobudżetowe blockbustery, ktoś odważa się wydać także grę niezależną, jakiej jeszcze nie było. Tym kimś jest wydawca Daedalic Entertainment (słynący głównie z nietypowych przygodówek) i niezależne studio Kong Orange. W ich najnowszym dziele, Felix the Reaper, pokierujemy tanecznym krokiem sympatycznego żniwiarza, który rozwiązując zagadki środowiskowe utoruje sobie cienistą drogę przez kolejne plansze, co ostatecznie zbliży go do celu wędrówki – ukochanej Betty z Ministerstwa Życia. Tworząc osobliwy i pełen uroku styl artystyczny, podchodzący do tematu śmierci w sposób ciepły i kolorowy, twórcy inspirowali się przedstawianiem motywu śmierci na przestrzeni tysiąca lat w różnych kulturach. Obok oryginalnej oprawy graficznej, urzeka także pieczołowicie dobrana ścieżka dźwiękowa, stworzona przez niezależnych artystów.

18 października – Plants vs. Zombies: Battle for Neighborville
Xbox One, Playstation 4, PC

Trzeba przyznać, że metamorfoza marki Plants vs. Zombies, z prostej, ale bardzo udanej gry mobilnej typu tower defense, w pełnoprawną, wysokobudżetową strzelaninę na „dużych” platformach, była czymś zadziwiająco udanym. Aż dziw bierze, że „to się udało” i w zasadzie ta sama formuła jednakowo dobrze sprawdza się zarówno w jednym, jak i drugim formacie. Battle for Neighborville to już trzecia odsłona trzecioosobowej strzelaniny od EA, w której waleczne rośliny walczą z nie mniej walecznymi zombie. Ta absurdalna koncepcja sprawdziła się znakomicie i dała praktycznie nieograniczone możliwości w wymyślaniu kolejnych trybów rozgrywki, postaci, broni i usprawnień. Nowych elementów z każdej kategorii nie zabraknie w nowym tytule. Znacznemu rozbudowaniu uległ też czekający na eksplorację otwarty świat, w którym roi się od rozmaitych zadań do wykonania. Obfitej zawartości towarzyszy stosownie dobrana oprawa graficzna, która dzięki trafionej stylistyce i znakomitemu oświetleniu przypomina wysokobudżetowe hollywoodzkie „bajki”. Nie zdziwię się, jeśli w końcu weźmie się za tę markę Pixar lub inne tego typu studio i zrobi tego hollywoodzki hicior na miarę Lego Batman.

25 października – Call of Duty: Modern Warfare
Xbox One, Playstation 4, PC

Z roku na rok kolejnymi odsłonami Call of Duty interesowałem się coraz mniej. Black Ops 4 nie oferując nawet kampanii dla pojedynczego gracza ostatecznie utwierdziło mnie w przekonaniu, że czynię słusznie. Jeden z najbardziej niepokojących współczesnych trendów w branży: serie, które niegdyś słynęły przede wszystkim z fantastycznych kampanii dla pojedynczego gracza, teraz zupełnie się z nich wycofują. Ale nadchodząca odsłona, będąca „rebootem” dobrze znanego każdemu Modern Warfare, na nowo przykuła moją uwagę. Gra porzuca hollywoodzko-komiksową efekciarskość na rzecz brutalnego, mrocznego realizmu, który ma grającym w bardziej dosadny sposób przybliżyć wyzwania, z jakimi zmagają się żołnierze na wojennym froncie. Gra nie będzie więc przykładowo prowadzić gracza za rękę, jednoznacznie odróżniając wizualnie tych „złych” od tych „dobrych”. Tutaj jedynie od bystrego oka i refleksu gracza zależeć będzie, czy wskutek jego działań, ucierpią też niewinni cywile. A jeśli tak się stanie – ów zostanie ze swych czynów uczciwie i surowo rozliczony. Ja w to wchodzę.

29 października – Afterparty
Xbox One, Playstation 4, PC

Najbardziej wyczekiwana przeze mnie gra miesiąca, a może i całego roku. O Afterparty pisałem już nie raz, podobnie jak o poprzedniej grze jej twórców Night School Studio – Oxenfree. Ta ostatnia okazała się jedną z najlepszych produkcji, w jakie miałem przyjemność grać w całym moim życiu i lubię wspominać o tym ponownie przy każdej możliwej okazji. Oxenfree kupiło mnie do tego stopnia, że każde następne dzieło Night School Studios biorę w ciemno. Wprawdzie Afterparty to zupełnie nowi bohaterowie i nowa historia, ale może to i lepiej, bo oczekiwania wobec bezpośredniego sequela Oxenfree miałbym tak gigantyczne, że twórcy chyba nie byliby w stanie im sprostać. Tymczasem Afterparty zapowiada się na nowe, bardzo odmienne od poprzedniego doświadczenie, a jednocześnie zawierające drobne elementy wspólne z Oxenfree – jak na przykład specyficznie wyglądające dymki z opcjami dialogowymi, czy też generalny styl graficzny i sposób przedstawienia akcji. Będę grał od pierwszej minuty dnia premiery – i to dzięki Game Passowi.