Wreszcie nadszedł październik! Najbardziej wyczekiwany przez całą społeczność graczy miesiąc roku.  Już we wrześniu miała miejsce premiera nie do przegapienia, wszak ukazała się trzecia część współczesnej wersji przygód legendarnej Lary Croft – Shadow of the Tomb Raider. Październik to czas powrotu na Dziki Zachód w najbardziej wyczekiwanej grze roku – Red Dead Redemption 2. Jest też mój osobisty faworyt – Forza Horizon 4. A na deser, kilka mniej głośnych tytułów, które też warto mieć na oku. Zaczynamy jazdę bez trzymanki!

2 października – Forza Horizon 4
Xbox One, PC

Nie jest wielką tajemnicą, że czekam na tę grę. Jak i na każdą poprzednią w serii. Ale tym razem hype jest niedorzecznie wysoki. Playground Games to absolutni mistrzowie w swoim fachu i to, co osiągnęli na poziomie technologicznym zakrawa na jakieś szamańskie praktyki. Bo przecież nie jest możliwe, żeby na 5-letnim sprzęcie śmigał tak bogaty w najdrobniejsze szczegóły, tętniący życiem otwarty świat. Do tego absurdalna ilość zawartości, stale wzbogacana po premierze – co tydzień w małych dawkach i co miesiąc w dużych – z pewnością przyciągnie mnie do konsoli na kolejne setki godzin. Ta gra sprawia, że nawet nie jest mi przykro, że jej konkurentki z minionych miesięcy okazały się mniejszymi lub większymi niewypałami. Po co komu The Crew 2 czy Need for Speed: Payback, kiedy Forza Horizon 4 wyciera nimi podłogę jak mokrymi ścierkami.

5 października – Assassin’s Creed Odyssey
Xbox One, Playstation 4, PC

Jakby ktoś wolał wybrać się w podróż do wielkiego, szczegółowego otwartego świata pieszo, a nie na czterech kółkach, w tym samym tygodniu startuje dobra alternatywa. Kolejny Assassin’s Creed zabiera graczy na wakacje do starożytnej Grecji. Miękki ‚reboot’ sprzed roku, Origins, przyjął się bardzo dobrze zarówno wśród krytyków, jak i graczy, a Odyssey zdaje się komfortowo kroczyć utartymi przez niego szlakami. Morze Śródziemne jak dotąd chyba w żadnej grze nie było tak cudownie błękitne. Cóż, gdyby nie bezpośrednie towarzystwo FH4 i RDR2 w kalendarzu premier, pewnie też bym się skusił, ale w tej sytuacji – zwyczajnie nie starczy mi czasu na kolejną gigantyczną grę w otwartym świecie. Ale z pewnością wrócę jeszcze do Ciebie, Grecjo.

12 października – Call of Duty: Black Ops 4
Xbox One, Playstation 4, PC

Moje i Call of Duty drogi rozeszły się już dawno, a brak trybu kampanii dla pojedynczego gracza w najnowszej odsłonie jedynie cementuje naszą separację. To trochę przewrotne, że seria, która jeszcze kilka lat temu wyznaczała trendy, teraz próbuje nadążyć za trendami wyznaczonymi przez współczesne sieciowe strzelanki takie jak PUBG czy Fortnite. Z pewnością zwolennicy tego typu rozgrywki zacierają już ręce, a ja przyznaję – nic tu po mnie, i czekam na swojego soczystego, single-playerowego Dooma.

26 października – Red Dead Redemption 2
Xbox One, Playstation 4

Pierwsze dzieło Rockstara od czasów Grand Theft Auto V nadchodzi. W dodatku, jest to pierwsza gra Rockstara stworzona od podstaw z myślą o konsolach obecnej generacji. Trochę się naczekaliśmy, ale jednego możemy być pewni: wyciśnie ostatnie soki z nie najmłodszego już przecież sprzętu. Ale i pełnymi garściami będzie czerpać z dodatkowej mocy obliczeniowej modeli premium w postaci Xbox One X i PS4 Pro. Gdy myślę o RDR2, przychodzą mi do głowy podobne pochwały, jak przy FH4: że to ogromny, żyjący otwarty świat stworzony z nadzwyczajnym przywiązaniem do szczegółów. Ale nie zapominajmy, że Rockstar to nie tylko spece od technologii i budowy środowiska dla graczy; to także mistrzowie opowiadania historii. To po prostu pozycja obowiązkowa dla każdego posiadacza Xboksa lub Playstation. Jak tylko uporam się z Shadow of the Tomb Raider i zaspokoję podstawowy hype na Forzę, natychmiast dosiądę mojego rumaka w RDR2. To znaczy, zaraz po tym, jak go wyszczotkuję.

30 października – Call of Cthulhu
Xbox One, Playstation 4, PC

W miesiącu zdominowanym przez wysokobudżetowe gry w otwartym świecie i sieciowe strzelanki miło zobaczyć też produkcję o mniejszej skali, skupiającej się na liniowej narracji i gęstej atmosferze. Gier nawiązujących do twórczości H.P. Lovercrafta było już wiele, ale skuteczność oddania specyficznej atmosfery jego dzieł była bardzo dyskusyjna. Nadchodzące Call of Cthulhu zdaje się mieć zadatki na to, by podołać wyzwaniu. Granica między klarownością zmysłów a popadaniem w obłęd bohatera będzie się w grze mocno zacierać, co utrudni mu postępy w śledztwie. Zapowiada się intrygująco, mam tylko nadzieję że premiera gry nie zginie w swoim własnym mroku i cieniu gigantycznych przebojów opisanych powyżej.


Pozostałe najciekawsze premiery października:

9 października – Pinball FX3: Williams Pinball – Volume 1 (Xbox One, Playstation 4, Nintendo Switch, PC)

Nie trzeba było długo czekać by przekonać się, co stało się z licencją na klasyczne stoły pinballowe Williamsa po tym, jak utraciło ją FarSight Studios, twórcy Pinball Arcade. Przejęło ją Zen Studios, które słynie z bardzo ekstremalnych, mocno zręcznościowych pinballowych adaptacji Gwiezdnych Wojen, komiksów Marvela i wszelkiej maści innych popularnych marek. Wraz z nadejściem pierwszej paczki klasycznych stołów Williamsa ogłosili jednak nowy tryb realistycznego oddania fizyki zachowania bili na stole, a stoły będzie można ogrywać także w klasycznych wersjach, jeśli komuś nie w smak wszystkie efekty specjalne, z jakich słyną produkcje Zen Studios. W pierwszej paczce znajdą się stoły: Medieval Madness, Junk Yard, The Getaway: High Speed II oraz darmowe dla wszystkich Fish Tales. Ciekaw jestem jak wypadną nowe wersje tych stołów w porównaniu z tymi wykonanymi przez FarSight.

19 października – SoulCalibur 6 (Xbox One, Playstation 4, PC)

Lubię bijatyki, ale nie jestem w nie dobry. Najbardziej po drodze zawsze mi było z Mortal Kombat, a seria SoulCalibur nie może chyba stać na bardziej przeciwległym krańcu w kwestii zarówno stylu artystycznego, jak i mechaniki. Mimo to był taki moment, że namiętnie zagrywałem się w demo SoulCalibur 4 na X360. Pamiętam nawet, że postać która przypadła mi do gustu, nazywała się Cassandra. Chętnie rzucę okiem na jej nowoczesną wersję w szóstej odsłonie cyklu.

25 października – Flashback 25th Anniversary (Xbox One, Playstation 4)

Flashback to kultowy tytuł budzący ciepłe wspomnienia każdemu posiadaczowi Amigi. Była to jedna z najchętniej uruchamianych przeze mnie gier w tej złotej erze 16-bitowego gamingu. Gra zestarzała się naprawdę godnie i jej kunsztowne, dwuwymiarowe retropikselowe tła mogą podobać się do dzisiaj. Perspektywa przejścia klasycznej wersji tej gry ponownie przy użyciu wygodnego pada do konsoli brzmi bardzo kusząco, podobnie jak zdobycie kilku osiągnięć w klasycznej amigowej grze. Oby tylko cena nie odstraszała.

26 października – Nickelodeon Kart Racers (Xbox One, Playstation 4, Nintendo Switch)

Lubię wyścigi kartów, bo to idealna zabawa ze znajomymi na jednej konsoli w trybie podzielonego ekranu. Lubię też Spongeboba, chociaż nie cierpię współczesnej, Nickelodeonowej wersji Żółwi Ninja. Perspektywa sprania tyłka tym nieudanym Żółwiom przy użyciu Spongeboba lub Patricka brzmi więc kusząco. Niestety, na materiałach promocyjnych gra ta wygląda tak sobie i raczej nie będzie to pogromca Mario Kart. A szkoda, bo materiał na fajną, luźną grę będącą odskocznią od wielkich, „poważnych” tytułów opisanych powyżej jest doskonały.