Po grudniowym wysypie ostatnich wyczekiwanych tytułów 2016 roku, pora na odrobinę wytchnienia i czas, by skupić się na ogrywaniu tych wszystkich tytułów zakupionych na świątecznych wyprzedażach lub znalezionych pod choinką. Nie oznacza to jednak, że w styczniu nie ukaże się nic ciekawego – wprost przeciwnie. Wybraliśmy tylko dwie gry, ale za to jakie!

24 stycznia – Resident Evil 7: biohazard
Xbox One, Playstation 4, PC

Siódma odsłona najsłynniejszego komputerowego horroru wszechczasów oferuje największą zmianę w sposobie prezentacji akcji od czasów Resident Evil 4: zmienia perspektywę. Tym razem na świat będziemy patrzeć oczyma bohatera, co ułatwi immersję w nowej konwencji. Resident Evil 7 to rewolucja dla serii, wpisująca się jednak w trend pierwszoosobowych horrorów stawiających na powolne budowanie atmosfery, eksplorację i proste zagadki środowiskowe, co w ostatnich latach oferowały takie tytuły jak P.T., Outlast czy Alien: Isolation. biohazard to jednak gra tak niewspółczesna, jak tylko się da: brak tu tutoriala, nikt nie prowadzi nas za rączkę, nie wiadomo w sumie o co chodzi, bohater jest niemal bezbronny, a świat gry skrywa mnóstwo sekretów i alternatywnych dróg. Aby narobić sobie smaku, warto ograć demo będące samodzielnym prologiem do finalnej gry, zatytułowane The Beginning Hour.

31 stycznia – Hitman: The Complete First Season
Xbox One, Playstation 4, PC

Hitman powrócił jako gra wypuszczana w formacie epizodycznym. To, co sprawdza się świetnie w przygodówko-serialach Telltale, niekoniecznie musi się dobrze sprawdzać w przypadku skradankowej gry akcji, zatem cieszę się że wstrzymałem się w ogrywaniem nowego Hitmana. Pod koniec miesiąca ukaże się cały sezon w wersji fizycznej i w takiej właśnie formie wolę go sobie przywłaszczyć i ograć grę od początku do końca. Poprzednia część, Absolution, bardzo mi się podobała, chociaż wielu graczy narzekało na przesadne uproszczenie zabawy. Tutaj jest bardziej „old-skulowo”, a zarazem nowocześnie, przynajmniej od strony technicznej, bo gra pozwala zwiedzać absolutnie powalające środowiska. Nie mogę się już doczekać wizyt w Paryżu, Sapienzie, Marrakeszu, Bangkoku, Colorado i Hokkaido.