2018 był dobrym rokiem dla graczy. Przyniósł premiery wielce wyczekiwanych gier, w tym największego tytułu tej generacji – Red Dead Redemption 2. Ale nie samym RDR2 człowiek żyje. Nie miałem problemu, żeby wybrać garść najlepszych tytułów, które bez zawahania mogę polecić każdemu graczowi. Tym razem zdecydowałem się wyróżnić sześć tytułów. Oto najlepsze gry roku 2018.

6. Hellblade: Senua’s Sacrifice

Wprawdzie Hellblade pierwotnie ukazało się w 2017 roku na PC i PS4, ja jako posiadacz Xboksa mogłem lepiej zapoznać się z tym tytułem dopiero w 2018 roku. Bez cienia wątpliwości jest to jedna z najlepszych gier, które ukazały się w tym roku na Xbox One i stąd jej obecność w zestawieniu. Na wyróżnienie zasługuje nie tylko faktem, że to jedna z nielicznych gier niezależnych, mogących pod względem oprawy konkurować z grami wysokobudżetowymi. Przede wszystkim jednak Hellblade przybliża mitologię skandynawską i celtycką, a czyni to w skrajnie niebanalny sposób: oczami cierpiącej na psychozę głównej bohaterki, genialnie odegranej przez nagradzaną za tę rolę Melinę Juergens. Branża potrzebuje więcej gier, które nie boją się przedstawiać graczowi trudnych tematów, a nie tylko poklepywać po ramieniu i dawać cukierki za osiągnięcie kolejnego poziomu.

5. A Way Out

Kolejna odważna gra niezależna, ale w zupełnie inny sposób niż powyższe Hellblade. Twórca gry, Josef Fares, to specjalista od poszerzania definicji „gry kooperacyjnej”. Po zaprezentowaniu światu Brothers, czyli pomysłowej gry kooperacyjnej… dla jednego gracza, przedstawił A Way Out – grę kooperacyjną o rozmachu fabularnym i oprawie graficznej rodem z wysokobudżetowych tytułów typowo singlowych. Gra zabiera dwójkę graczy w liniową jazdę bez trzymanki o iście filmowym rozmachu, w której ucieczka z więzienia to dopiero początek wspólnie przeżytej przygody. Ilość i różnorodność pieczołowicie przygotowanych miejscówek, wyreżyserowanych scen, dialogów i wspólnych aktywności dla postaci robi ogromne wrażenie. To pozwala przymknąć oko na drobne niedoróbki techniczne, nieco toporne animacje i sterowanie. A Way Out to tytuł jedyny w swoim rodzaju i pozycja obowiązkowa dla fanów kooperacji.

4. Red Dead Redemption 2

Najnowsze dzieło Rockstara to z pewnością coś więcej niż gra. To fascynujące zjawisko, które po prostu trzeba poznać. Odpalamy grę i natychmiast jesteśmy oderwani od rzeczywistości i przenosimy się w niebywale wiarygodny świat Arthura Morgana. Nadobność z jaką suma najdrobniejszych detali składa się na jedną powalającą całość jest nie do opisania słowami. Prezentacja jest tak przekonująca, a immersja tak głęboka, że nawet zwykły upadek podczas jazdy na koniu zdaje się być rzeczywiście bolesny. Największy problem z tą grą jest taki, że jest tak ogromna, że trzeba mieć na nią mnóstwo czasu. Nie ułatwiają zapoznawania się z nią nieco ślamazarne tempo akcji i przestarzałe mechanizmy rozgrywki. Nie zmieniają one jednak faktu, że RDR2 to niebywałe osiągnięcie pod względem narracji w grach i aspektu technologicznego.

3. Overcooked 2

Dopracowany niemal do perfekcji sequel doskonałej gry kooperacyjnej. Tylko tyle i aż tyle. Jedyny zarzut, jaki przychodzi mi do głowy wobec Overcooked 2, to że czasem etykiety nad naczyniem przysłaniają przedmiot leżący bezpośrednio nad nimi. Cała reszta zrealizowana jest bezbłędnie, a przygotowywanie posiłków na czas i próba kontrolowania chaosu rozgrywającego się na ekranie autentycznie uzależnia. Największą zaletą tej gry jest to, że jest brutalnie uczciwa. Co za tym idzie, to co wydaje się na początku niemożliwe, po czasie wytrwałej praktyki staje się całkowicie wykonalne. Wymaga cierpliwości, wysiłku, skupienia i wprawy – jak w życiu. Ale to uczucie, gdy wymasterujecie z kompanem najtrudniejszą planszę na 3 gwiazdki, to prawdziwa satysfakcja – coś, czego coraz trudniej doświadczyć w banalnych samograjach, jakimi w większości stały się współczesne gry.

2. Shadow of the Tomb Raider

Powierzenie prac innemu studiu nad kolejną grą uznanego cyklu zawsze wiąże się ze sporym ryzykiem, ale w przypadku Tomb Raidera okazało się strzałem w dziesiątkę. W rezultacie trzecia część zrebootowanej trylogii okazała się też być najlepsza. Eidos Montreal wykazał się sporym zrozumieniem dla materiału źródłowego i w doskonałych proporcjach zmieszał bazę wypracowaną przez Crystal Dynamics w dwóch poprzednich częściach z elementami klasycznych gier z serii. Kolorowe, soczyste plenery Ameryki Południowej znacznie lepiej sprawdzają się jako tło działań nieustraszonej panny archeolog. Większy nacisk na eksplorację i zagadki środowiskowe to kolejny ukłon w stronę fanów oryginału. Walka zaś jest dynamiczna i satysfakcjonująca: dokonało się przepoczwarzenie Lary z ofiary w łowcę. Protagonistka z brutalną skutecznością rozprawia się z całymi grupami uzbrojonych wrogów, wykorzystując naturalne elementy otoczenia. Wbijanie przeciwnikowi noża w gardło przez umazaną błotem, przyczajoną w gęstych krzaczorach Larę lub podwieszenie go na linie z gałęzi drzewa zawsze wywołuje uśmieszek satysfakcji. No chyba, że ktoś woli płaczliwe i niezdarne kobiety, o takowych również się robi gry. Shadow of the Tomb Raider nie jest jednak jedną z nich. Tutaj Lara Croft jest „badass” i mi taki żeński odpowiednik Rambo pasuje.

Na specjalne wyróżnienie zasługuje fantastyczne udźwiękowienie: od znakomitego voice actingu (w głównej roli jak zwykle niezastąpiona Camilla Luddington), po tętniącą życiem dżunglę.

1. Forza Horizon 4

Niektórzy twierdzą, że jak się próbuje dogodzić każdemu, to się nie dogodzi nikomu. Playground Games udowodniło, że jednak się da. Forza Horizon 4 to najbardziej kompletna samochodówka, która wciągnie zarówno fanów wyścigów lubujących się w określonych dyscyplinach, jak i ludzi, którzy na co dzień stronią od palenia gumy za kółkiem. To także technologiczny majstersztyk, który w idealnych proporcjach łączy wiarygodny realizm z wizją artystyczną wywołującą niepohamowany ślinotok. Wielka Brytania ukazana w Forza Horizon 4 jest śliczna, ciekawa, wiarygodna, pełna smaczków i detali. Zarówno niespieszna jej eksploracja, jak i emocjonujące zmagania wyścigowe są niebywale satysfakcjonujące. Seria wyprzedziła cała konkurencję o kilka długości zostawiając takie serie jak The Crew i Need for Speed daleko, daleko w tyle. W temacie umiarkowanie realistycznych, zręcznościowych samochodówek nie ma niczego o choćby zbliżonej jakości i nie będzie prawdopodobnie aż do premiery kolejnej odsłony.