Czesław Mozil wpisał się w świat polskiego show biznesu wielkimi zgłoskami. Głównie w kategorii podrywacza, szaleńca, wariata, a pewnie i mniej kulturalne określenia także padły pod jego adresem. Dla wielu pozostaje osobowością ściśle medialną, człowiekiem, który nie do końca poprawienie wysławia się w języku polskim i przez to ciężko go zrozumieć. Dla bardziej wtajemniczonego grona jest muzykiem. I to całkiem nieźle radzącym sobie na polskim rynku muzycznym, chociaż od kilku lat już nie staje na najwyższym stopniu podium.

W październiku Wydawnictwo Otwarte wypuści książkę zatytułowaną Nie tak łatwo być Czesławem, (auto)biografię Mozila. W napisaniu książki pomógł mu Jarek Szubrycht, a całość ma chyba pokazać skomplikowanie prosty świat, w jakim obraca się artysta. Współautor książki podkreśla jednak, że nie jest to biografia, a opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości.

Nigdy nie wstydziłem się być sobą – małym gówniarzem z akordeonem.

Chwilę po ogłoszeniu radosnej nowiny o jesiennych planach podbicia polskich księgarni, Mozil odebrał pierwsze negatywne komplementy na temat książki. Niektórzy już teraz są przekonani, że wydawanie takiego czegoś to szczyt egocentryzmu, arogancji i głupoty. Ciekawe, co powiedzą po przeczytaniu 328 stron. Nie od dziś wiadomo, że niechęć najlepiej napędza sprzedaż… Premiera 7 października.