Dokładnie rok temu zmarł David Bowie. Muzyk, artysta, o którego śmierci do dziś mówi się tak, jakby miała miejsce wczoraj. Rok 2016 upłynął pod znakiem „czekania na śmierć,” bo jak żaden inny, co miesiąc zabierał kogoś ważnego. Nie powstrzymał się nawet w grudniu zabierając Carrie Fisher i George’a Michaela. Odeszło w tym czasie wielu innych znanych, cenionych, ważnych dla kultury twórców. Dlaczego o tym piszę?

Przeczytałam dziś kilka tekstów, wspomnień Davida i zaczęłam zastanawiać się, co pozostało nam po wielkich twórcach kultury, którzy odeszli w minionym roku. Oczywiście poza ich dorobkiem artystycznym. W dniu ich śmierci, dzień po ich śmierci, są na językach wszystkich. Często dostają pośmiertne nagrody, odznaczenia, tablice pamiątkowe, pomniki…

David Bowie ma to olbrzymie szczęście, że jego śmierć pociągnęła za sobą nie tylko wyróżnienia (i pewnie niebawem pośmiertną nagrodę Grammy za Blackstar), ale także książki. W dniu pierwszej rocznicy śmierci muzyka zwracam Waszą uwagę na książkę On Bowie napisaną przez dziennikarza Rolling Stone, Roba Sheffielda.

Książka zaczęła powstawać tak naprawdę chwilę po śmierci Bowiego, gdy Sheffield został poproszony o napisane, właśnie dla Rolling Stone tekstu, w którym przybliży czytelnikom postać Davida. Swojego wielkiego idola.

on-bowie

Tak powstała książka, o której Sheffield mówi, jak o próbie poradzenia sobie z tą śmiercią.

Oczywiście dużo w tej książce analizowania tego, jak bardzo nagrywając Blackstar, potem klipy do piosenek, Bowie wiedział, że to są jego ostatnie razy. Ale jest tam też o tym, co to znaczy być artystą, co to znaczy jednoczyć wokół siebie ludzi, tworzyć specyficzną społeczność.

On Bowie próbuje też wytłumaczyć fenomen Davida. Nie każdy fan, ba, praktycznie żaden fan, nie ma możliwości opublikowania książki o swoim idolu, w której już po jego śmierci będzie próbował wszystko podsumować, poukładać i pożegnać się z człowiekiem, którego nigdy nie poznał, a który był dla niego tak ważny. Bowie miał, ma, to szczęście, że jego śmierć zachęciła ludzi do opisywania, jak bardzo był on dla nich ważny.

Rok 2016 zabrał naprawdę wielu twórców, o których mogłoby powstać wiele wartościowych książek. Nie takich typowych biografii opisujących ich życie od niemowlęcia aż do śmierci, ale właśnie książek pisanych z perspektywy fana. Tłumaczących ich fenomen z perspektywy osób, na których życie wpłynęła ich praca artystyczna. Czy George Michael doczeka się takiej książki? Czy ktoś wytłumaczy młodemu pokoleniu, dlaczego Carrie Fisher, o której mówi się teraz tak wiele, była tak ważną postacią? Przydałoby się.

Podobne Posty