Pisałam już o serialach, które pozbawiły mnie snu w 2019 roku. Postanowiłam też przyjrzeć się polskim serialom, które pojawiły się na ekranach w minionym roku. Dzięki temu przypomniałam sobie o produkcjach, które tak bardzo nie utkwiły mi w pamięci, że gdyby nie ten tekst, w ogóle zapomniałabym, że powstały. O pięciu z nich pisałam już długie teksty, o pozostałych wspominam po raz pierwszy. Polskie seriale 2019 to kilka udanych prób stworzenia ciekawych historii. Niektóre nie powiodły się zupełnie, inne są tym małym płomyczkiem nadziei na to, że scenariusze polskich seriali będą jeszcze zaskakiwać. 

Gdybym miała napisać recenzję każdej z tych trzynastu produkcji okazałoby się, że większość oglądałam za karę. Prawda jest jednak nieco inna. Oglądałam, bo chcę wiedzieć, jak miewa się polski świat serialu. Także po to, żeby zobaczyć ulubionych polskich aktorów oraz tych, którzy zwrócili moją uwagę i im kibicuję. I wreszcie oglądałam dlatego, żeby móc powiedzieć, jakie elementy podobają mi się w polskich serialach, a co wolę w produkcjach zagranicznych. Głupio byłoby wypowiadać się na temat zachodnich produkcji nie wiedząc, jak miewają się te krajowe.

Odwróceni. Ojcowie i córki. TVN

Czy nie odnosicie wrażenie, że Artur Żmijewski zagubił się w polskim serialu i filmie? Zdążyłam już zapomnieć, i miałam pełne prawo, że był kiedyś gliną z krwi i kości. Wspólnie z Robertem Więckiewiczem wrócił na mały ekran, aby po kilkunastu latach przerwy przypomnieć losy Blachy i Sikory. Przyjemnie oglądało się ten powrót, pełen sentymentów i mocnych jak na TVN scen.

W 2019 roku stacja TVN wykopała z podziemia jeszcze jeden serial, 39 i pół tygodnia, którego nie obejrzałam go końca, bo nie potrafiłam. Serial Odwróceni. Ojcowie i córki. skończyłam, do dziś uważając, że nie zniszczono tej historii. No i furtka do kolejnego sezonu jest otwarta…

Chyłka: Zaginięcie. TVN

Serial pojawił się w ofercie Player.pl jeszcze w 2018 roku, ale obejrzałam go w 2019 i napisałam wówczas tekst, dlatego przypominam go w tej publikacji. To nie jest zły serial, ale trzeba mieć mocne nerwy, żeby przetrwać chamskie lokowanie produktu, którego jest tam w nadmiarze. Po kilku miesiącach od obejrzenia Chyłka: Zaginięcie pamiętam głównie to. Recenzję publikowałam tutaj.

Chyłka: Kasacja. Player.pl

Pierwsza rzecz, o której trzeba wspomnieć pisząc o drugim sezonie telewizyjnych przygód Chyłki to to, że jest on ciekawszy od pierwszego. Opowiadana historia jest mocniejsza, bardziej intrygująca i nareszcie zawiła na tyle,  żeby chciało się poznać zakończenie. Choć mnie ono rozczarowało. Wierni fani twórczości Remigiusza Mroza mogą się jednak czuć usatysfakcjonowani, bo to bardzo dobrze zrealizowana produkcja. Tylko narzuca dziwną potrzebę jedzenia słodyczy garściami… Jeśli oglądaliście, wiecie co mam na myśli. A jeśli nie oglądaliście to może i lepiej, bo nie zrazicie się do produktów pewnej marki produkującej wyroby z czekolady.

Zakochani po uszy. TVN7

Napisałam o tym serialu na początku 2019 roku dzieląc się tytułami moich serialowych guilty pleasure. Lubię wracać do Zakochanych po uszy. Uważam, że to świetny serial do posiłku, gdy wraca się do domu po pracowitym dniu pełnym jeżdżenia po mieście i nie ma się ochoty słuchać, co nowego wydarzyło się w polityce i ile osób zginęło w wypadkach drogowych. Niczego od tego serialu nie oczekuję, nie mam zupełnie żadnych oczekiwań. Jest lekki, banalny. Idealny, żeby się wyluzować.

Żmijowisko. Canal+

Mam pewien rodzaj żalu do Canal+, że nie odpuścił klimatów zbuntowanych, niebezpiecznych, mrocznych nastolatków i decydując się na ekranizację książki Żmijowisko postawił na patenty sprawdzone w Belfrze. Być może, gdyby inna stacja wykupiła prawa do ekranizacji moje odczucia byłyby inne, a może historia napisana przez Wojciecha Chmielarza i tak nasuwałaby skojarzenia z serialem Canal+. Recenzję publikowałam tu.

Wataha 3. HBO

Czasem oglądając trzeci sezon serialu Wataha na HBO zastanawiałam się, jak to jest możliwe, że pośród tak wielu nieudanych polskich seriali, pośród tak wielu niedopracowanych scenariuszy nagle pojawia się Wataha. Oglądanie pierwszego sezonu, w 2014 roku, było wielką przyjemnością. Oglądając drugi sezon, w 2017 roku, byłam szczęśliwa, że nadal jest to wciągająca, dobrze zagrana i doskonale pokazana historia. Wtedy okazało się, że można czekać dwa lata na powrót serialu, że polscy twórcy potrafią napisać dobrą kontynuację historii. Na premierę trzeciego sezonu, w 2019 roku, czekałam bez obaw, że wznowienie produkcji okaże się fatalnym pomysłem. Ten serial to złoto. I chyba zacznę oglądać od początku.

Motyw. Player.pl

Po pierwszych dwóch odcinkach myślałam, że Motyw będzie najlepszym serialem stacji TVN od lat. Zapowiadało się naprawdę rewelacyjnie. Produkcję można obecnie oglądać w ofercie Player.pl. Jestem wielką fanką retrospekcji w serialach, bo pozwala pokazać motywy działań bohaterów, których poznajemy w już określonych sytuacjach, bardzo często po ważnych wydarzeniach w ich życiu. To właśnie te przeskoki w czasie, które były główną osią opowiadania historii w pierwszych odcinkach przekonały mnie do tej produkcji. W dodatku głównych bohaterów (Luizę, Czarną i Maksa) grają w nich młodzi aktorzy.

Niestety im jest ich mniej, tym nudniejsza staje się to opowieść. Jednocześnie im więcej jest w serialu Małgorzaty Kożuchowskiej, tym trudniej się go ogląda. Dla Agnieszki Grochowskiej i tych młodych, nieopatrzonych twarzy (Grażyna Sobocińska, Agata Turkot, Bartłomiej Kotschedoff), które dodają temu serialowi świeżości, warto przetrwać nudniejsze odcinki. A takich kilka się znajdzie, bo Motyw to nierówny serial. Kilka zmian w obsadzie dobrze by tej produkcji zrobiło.

Pod powierzchnią 2. TVN

Obejrzałam tylko i wyłączne po to, żeby przekonać się, czy coś się zmieni względem pierwszego sezonu. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że historia potoczyła się jeszcze dziwniej. O serialu pisałam tutaj.

Zasada przyjemności. Canal+

Nieco skrytykowałam ten serial w recenzji, ale jak nie skrytykował serialu, którego zagadkę rozwiązuje się już na samym początku oglądania? Na pewno warto obejrzeć dla świetnej roli Małgorzaty Buczkowskiej i ogólnie dobrego pomysłu na scenariusz. Nie wyszedł serial genialny, ale ciekawszy od Żmijowiska. Recenzję publikowałam tutaj.

Szóstka. TVN

Ten serial miał szansę stać się serialem otwierającym ludziom oczy. Szóstka bohaterów, trzy przeszczepy, sześć ludzkich istnień, każdy z inną życiową historią. Tymczasem okazało się, że powstał serial, który przeszczep spycha na drugi plan. Niby w każdym odcinku jest o tym, że trzeba iść na dializę, że przeszczep jest konieczny, że to szansa na normalne życie. W praktyce postać grana przez Gabrielę Muskałę bardzo dużo płacze, postać grana przez Grzegorza Damięckiego gubi się między tym, co zrobić chce, a co powinna. Do tego dołącza zagubiona Olga grana przez Julię Wyszyńską, a całość dopełniają Marcin Bosak – znów w roli faceta w garniturze, który zrobił karierę i Sławomir Orzechowski, ponownie z rolą cwaniaczka. Wiem, że to nie TVN ma produkować misyjne seriale w naszym kraju, ale serialowi Szóstka blisko do telenoweli, daleko do udanego serialu obyczajowego. Nie polecam, szkoda czasu.

Szóstka mogłaby być świetnym wstępem do seriali obyczajowych o życiowych problemach, nieidealnych rodzinach i nieidealnym życiu. Brakuje mi w polskiej telewizji seriali, które nie będą kryminałami, słodkimi obyczajówkami albo śmiesznymi opowieściami.

Pułapka 2. TVN

Pierwszy sezon tej produkcji to jeden z najlepszych seriali emitowanych na TVN w ostatniej dekadzie. Dużo było w nim ryzyka, bo liczba brutalnych scen, latami unikanych przez stację na rzecz opowieści o życiu rodzinnym w ładnych wnętrzach, mogła skutecznie odstraszyć wrażliwszego widza, ale to ryzyko się opłaciło. Drugi sezon nie robi już tak dobrego wrażenia jak pierwszy. Może dlatego, że na rzecz dynamiki zgubiono relacje między głównymi bohaterkami? W pierwszym sezonie Olga i Ewa stały się sobie bardzo bliskie. W drugim sezonie ich więź zeszła na dalszy plan. Skupiano się na zbrodniach, zagadkach, tajemnicach, niebezpieczeństwie. Zakończenie miało prawo zaskoczyć, ale można też zapytać: czy nie rozwiązano tej historii zbyt zwyczajnie?

Jeśli podobał Wam się pierwszy sezon to drugi musicie obejrzeć. Choćby dlatego, że warto wiedzieć, jak kończy się ta historia. I dla Agaty Kuleszy.

Ultraviolet. AXN

Oglądałam zawsze w czwartki wieczorem, pijąc herbatę i jedząc coś słodkiego. Świętując koniec tygodnia pracy i relaksując głowę. Ultraviolet jest dla mnie takim polskim CSI: Kryminalne zagadki…, z tą różnicą, że tutaj nikt niczego nie bada w laboratorium, ale obie produkcje można oglądać z przerwami na toaletę i kolejną porcję ciasta. Nie jednokrotnie wspominałam też, że lubię Martę Nieradkiewicz, a tak się składa, że w tym serialu gra główną rolę. Ten serial miewa dobre odcinki, ale jego twórcy nie silą się na skomplikowane kryminalne zagadki i to mi się podoba.

Jeśli nigdy nie oglądaliście to polecam zacząć od pierwszego sezonu. W każdym odcinku rozwiązywana jest inna zagadka kryminalna, ale główna bohaterka często wraca do tematu śmierci brata, który pojawił się w pierwszym sezonie i co pewien czas jest przywoływany. To spychany na drugi plan wątek, który wciąż czeka na rozwiązanie.