Masz dość Shape of You, Castle on the Hill i Galway Girl? Masz dość czytania o kolejnych sukcesach, jakie odniosła płyta Divide Eda Sheerana? Po czterech miesiącach, jakie minęły od wydania tego albumu masz do tego prawo. Pomyśl tylko, jak bardzo zmęczeni tą sytuacją są artyści, którzy próbują przebić Eda, jak zmęczeni muszą być ich fani… Okazuje się, że niekończąca się ekspansja Sheerana zmęczyła także Official Charts Company.

Ta brytyjska organizacja zajmująca się tworzeniem oficjalnych notowań w Wielkiej Brytanii spróbuje poskromić poczynania Eda na listach popularności. Zmienia zasady, wprowadza ograniczenia. Wszystko to oczywiście w dobrej wierze i z założeniem, że listy popularności powinny pozwalać zaistnieć nie tylko tym najpopularniejszym, topowym artystom.

Żeby lepiej zrozumieć sytuację powinniście poznać kilka faktów:

  • w 2016 roku aż 60% dochodu ze sprzedaży nagrań muzycznych w Wielkiej Brytanii pochodziło ze streamingu. Nie muszę chyba pisać, że to bardzo dużo?
  • istnieje coraz liczniejsza grupa artystów, którzy mogą pochwalić się niemalejącą sprzedażą płyt właśnie dzięki dużej popularności nagrań w serwisach streamingowych,
  • tylko w Stanach Zjednoczonych, i tylko w ubiegłym tygodniu, Ed Sheeran sprzedał 29,041 egzemplarzy albumu ÷ dzięki popularności albumu w serwisach stremaingowych. Dało mu to #6 miejsce na oficjalnej liście sprzedaży.
  • aktualnie pięć piosenek Eda znajduje się na liście najpopularniejszych singli w Wielkiej Brytanii.

Uproszczając to jeszcze bardziej. Jeśli jesteś popularnym muzykiem, masz miliony fanów, a oni mają czas i ochotę by słuchać Twojej muzyki ze streamingów, jesteś w stanie wprowadzić wszystkie nowe piosenki z albumu na listę najpopularniejszych utworów.

Nie potrzebujesz wsparcia stacji radiowych, nie potrzebujesz teledysków. Nie potrzebujesz żadnej promocji i wkładu finansowego. Potrzebujesz po prostu ludzi, którzy będą Cię słuchali. I w rzeczywistości istnieje coraz większa grupa artystów, którzy potrafią nie schodzić z czołówki list sprzedaży właśnie dzięki streamowi. Należy do nich nie tylko Ed, ale przede wszystkim Kendrick Lamar, który wyciąga 70 tysięcy w tydzień i Drake, który w USA depcze po piętach Edowi.

Wyciągnięcie 70 tysięcy, ba, wyciągnięcie 40 tysięcy w jednym tygodniu to wyczyn. Obecnie sprzedanie 100 tysięcy egzemplarzy w pierwszym tygodniu od premiery to już spory sukces. Wszystko co przekracza tę liczbę, i podchodzi pod 200 tysięcy, uważane jest za bardzo duży sukces. Oczywiście drugi, trzeci, czwarty tydzień obecności płyty na rynku wszystko weryfikuje.

Od lipca Ed Sheeran będzie musiał pożegnać się z dwoma swoimi utworami na liście Official Charts Company.

Organizacja poinformowała, że właśnie od lipca wprowadza zasadę maksymalnie trzech utworów jednego artysty w Top 100. Wyjaśniono, że chodzi o to, aby umożliwić innym, mniej znanym muzykom zabłyszczeć na listach. Wyliczono, że dzięki wprowadzeniu tej zmiany w każdym nowym notowaniu rotacja utworów będzie na poziomie 10%. Pierwsze po zmianie zasad będzie opublikowane 7 lipca. Przekonamy się, ile nowości trafiło do zestawienia.

Dlaczego o tym piszę? Po pierwsze, dlatego, że to ciekawe. Po drugie, dlatego, że bardzo mnie to rozbawiło. Ed Sheeran właśnie ogłosił piękną, długą listę koncertów stadionowych i halowych w Europie. Na tajże liście jest oczywiście wiele dat dla Wielkiej Brytanii. Idę o zakład, że razem z ogłoszeniem dat Brytyjczycy znów zaczną intensywniej streamować Eda. Official Charts Company wstrzeliło się ze swoimi planami idealnie – odświeżony szał na Eda nie dotknie, a przynajmniej nie tak bardzo, notowania najpopularniejszych singli.

Przy okazji szałów to Edward wystąpi w Polsce! 11 sierpnia, Stadion Narodowy. Wpadacie?