Jakich tekstów jest na blogach najwięcej w grudniu? Oczywiście, że prezentowników! Ten jest jednak nieco inny, bo podarowanie komuś płyty nie jest tak proste, jak wybranie ładnych skarpetek, rękawiczek i czapki. Prezentownik płytowy to zestaw 12 płyt, które uwielbiam. Od roku, dwóch lat, a nawet ponad dekady. To krótka lista albumów, które mogą pomóc Wam kupić brakujące prezenty, uzupełnić własną kolekcję albo po prostu poznać nowych artystów.

Czy to przydatny prezentownik? Myślę, że jest zdecydowanie mniej przydatny niż mnożące się teraz zestawienia prezentów idealnych dla każdego. Dlaczego? Z prostego powodu – płyta to nie jest prezent idealny dla każdego. Trzeba wiedzieć, jakiej muzyki słucha osoba, której chcemy ją podarować, trzeba wiedzieć, że nie ma tego albumu w swojej kolekcji. Ewentualnie można zrobić to w drugą stronę, czyli podarować komuś płytę, którą sami lubimy i uważamy, że ta druga osoba też powinna ją polubić, np. dlatego, że nie mamy z kim pójść na koncert. W taki sposób trafiła do mojej kolekcji jedna z płyt Happysad.

Nie polecam kupowania płyt w ciemno, bo można dać komuś płytę, która nie tylko go nie ucieszy, ale też wprawi w zakłopotanie, bo zupełnie nie trafi w gust.

Na tej liście znajduje się dwanaście płyt z bardzo różnych okresów wydawniczych, o różnych brzmieniach i różnym sukcesie komercyjnym. Większość z nich posiadam w wersji fizycznej, ale tworząc tę listę uświadomiłam sobie, ilu mi brakuje i że sama chętnie skorzystam z własnego prezentownika. Jaki był klucz doboru płyt? Skorzystałam z rankingu najchętniej słuchanych przeze mnie albumów, wzięłam pod uwagę płyty, do których bardzo chętnie wracam i te, które uważam, że zasługują na więcej uwagi i powinny się Wam spodobać, jeśli od dłuższego czasu czytacie tego bloga.

Curly Heads — Ruby Dress Skinny Dog

Debiutancki album Dawida Podsiadło był bardzo pozytywnym zaskoczeniem, ale gdy Curly Heads wydało debiutancką płytę Ruby Dress Skinny Dog zdałam sobie sprawę, że wolę Dawida w takiej zespołowej, bardziej energicznej wersji. Nie jest to najlepszy z debiutanckich albumów w historii polskiej muzyki, ale dobra zapowiedź tego, co mogło wydarzyć się później. Żyję nadzieją, że pewnego dnia doczekamy się dalszego ciągu tej muzycznej historii… <kup płytę>

Gavin DeGraw — Something Worth Saving

Uwielbiam ten album! To płyta z 2016 roku, która przypomniała mi o Gavinie, którego świat kojarzy chyba głównie z piosenki I Don’t Want To Be wykorzystywanej w serialu One Tree Hill. Na Something Worth Saving, poza energicznymi piosenkami, jest kilka fantastycznych ballad, w tym tytułowy utwór. W ubiegłym tygodniu dorwałam ten album za 15 zł. <kup płytę>

Halsey – Badlands

Halsey miała być pierwszą artystką serii postów o nowych nazwiskach na rynku muzycznym, które mają szansę stać się dużymi nazwiskami, ale pomysł na takie teksty szybko umarł, a Halsey równie szybko stała się topowym nazwiskiem. Jej debiutancki album Badlands uważam za jeden z najciekawszych albumów 2015 roku. Szkoda, że ten z tego roku nie jest równie rewelacyjny, ale nie zmienia to faktu, że Badlands warto poznać. <kup płytę>

Katy Perry – Teenage Dream

Z tym albumem Katy Perry wiąże się bardzo dużo dobrych dla mnie wspomnień. Chętnie wracam do tej płyty. Uwielbiam jej lekkość, wspomnienia lata, które ze sobą niesie i uważam za drugi najlepszy album w dorobku Katy. Popowy, nieprzekombinowany, interesujący i wnoszący do ówczesnego mainstreamu charakterystyczną dla Katy porcję humoru i zabawy. <kup płytę>

Kings of Leon — Only by the Night

Wiem, że prawdziwi, oddani i długoletni fani Kings of Leon nie przepadają za tym albumem i singlem Sex on Fire, ale w moim przypadku to była pierwsza płyta tego zespołu, którą usłyszałam. Nie powstrzymało mnie to przed posłuchaniem wcześniejszych i późniejszych, ale Only by the Night wciąż dzielnie okupuje czołówkę najchętniej słuchanych przeze mnie albumów ostatniej dekady. Pamiętam, jak cieszyłam się widząc ten klip na antenie MTV2. To były czasy… <kup płytę>

Krzysztof Zalewski — Złoto

Albumu Złoto nie mogło zabraknąć w płytowym prezentowniku z przynajmniej dwóch powodów: to moja ulubiona polska płyta 2016 roku i w 2017 roku również bardzo chętnie do niej wracałam. Po niedawnej wizycie Krzysztofa w programie Kuby Wojewódzkiego namnożyło się osób, które stały się fanami tego albumu, ponieważ dowiedziały się, że ta płyta może podpadać pod album antypartyjny. Ja się cieszę, że odkryłam Złoto na długo przed tym wywiadem i przypominam tekst z grudnia 2016 roku, w którym omawiam moje ulubione wówczas krążki. <kup płytę>

Marcelina — Gonić Burzę

Tworząc płytowy prezentownik zależało mi na tym, żeby spośród najchętniej słuchanych przeze mnie płyt wybrać też te polskie albumy, które zasługują na większy rozgłos, bo są rewelacyjne, a przeszły trochę niezauważone. W 2015 roku Marcelina wydała genialny krążek. Do dzisiaj żałuję, że słyszałam go na żywo zaledwie raz. Niedosyt pozostał ogromny. Brzmienie, cała estetyka tego albumu, teledyski… Coś pięknego! <kup płytę>

Marika — Marta Kosakowska

Drugą płytą wybraną na podobnej zasadzie jest album Marta Kosakowska wydany przez Marikę. Płyta trafiła do zeszłorocznego POPventu i tak naprawdę tam znajdziecie wszystko, co powinniście o niej wiedzieć. Dokładnie tak samo, jak w przypadku Marceliny – wciąż czuję niedosyt i liczę, że uda mi się jeszcze kiedyś usłyszeć ten album na żywo. <kup płytę>

Myslovitz — Miłość w czasach popkultury

W moim przypadku wybranie jednej ulubionej polskiej płyty jest bardzo trudne, ale takim albumem, do którego bardzo chętnie wracam, i który na pytanie o ulubioną płytę przychodzi mi do głowy błyskawicznie, jest Miłość w czasach popkultury Myslovitz. Według mnie to pozycja obowiązkowa w dyskografii każdego Polaka, który kolekcjonuje płyty, chociaż wiem, że wielu kolekcjonerów się ze mną nie zgodzi. To album mojego dzieciństwa, który odkryłam na nowo będąc nastolatką. Ma dla mnie bardzo duże znaczenie, także sentymentalne.

The Pretty Reckless — Who You Selling For?

Moja ulubiona zagraniczna płyta wydana w 2016 roku. Były o niej dwie publikacje – tutaj i tutaj. Niestety nie miałam przyjemności wysłuchania tego materiału na żywo, ale wciąż jestem pod ogromnym wrażeniem jednego. Gdy ukazywały się pojedyncze piosenki z Who You Selling For? wydawało mi się, że to będzie beznadziejny album. Gdy ukazał się cały, kilka dni zbierałam się z podłogi, bo to naprawdę rewelacyjny album. Mam go, ale podobnie, jak Złoto, wylądował w rodzinnej kolekcji. Taki już los genialnych krążków! <kup płytę>

Tomek Makowiecki – Moizm

Istnieją dwa powody, dla których Moizm jest w płytowym prezentowniku. Pierwszy jest oczywisty – bardzo lubię ten album. Drugi powód to fakt, że płyty nie ma w ofercie Spotify. A przynajmniej ja jej tam już nie widzę. Nie mogę więc jej legalnie słuchać, czyli muszę ją kupić. To jest właśnie jedna z tych płyt, o których przypomniał mi mój własny prezentownik. Szkoda, że listę prezentów, które można zrobić mi pod choinkę wysłałam kilka dni przed przygotowaniem tego tekstu… Szewc bez butów chodzi, znacie to powiedzenie, prawda?

Varius Manx — Ego

Ten album jest trochę, jak Miłość w czasach popkultury Myslovitz. Kultowy album, który zmienił oblicze polskiej muzyki rozrywkowej. Ego to pierwszy album Varius Manx z Kasią Stankiewicz. Kasia po latach wróciła do zespołu, zespół znów zaczął solidnie koncertować i bywać w ogólnopolskich mediach. W 2018 roku mają wydać pierwszy od lat wspólny album z Kasią. Z całego płytowego prezentownika ten krążek może być najbardziej uniwersalnym wydawnictwem. Znajdują się na nim przeboje, które zna każdy Polak. <kup płytę>