Im bliżej do E3, tym intensywniej zastanawiam się cóż takiego przygotują dla nas mali i duzi wydawcy gier. W przypadku tych drugich, wbrew pozorom, nie wszystko jest takie oczywiste do przewidzenia. Jeśli chodzi o Bethesdę, to najchętniej zobaczyłbym kolejnego Dooma, ale biorąc pod uwagę rozmach gry, a także czas powstawania poprzedniej części, jest na to chyba trochę za wcześnie. Zupełnie niespodziewanie okazało się, że nadchodzi RAGE 2. Gra, której pierwsza część liczy już sobie 8 lat i chyba nikt nie spodziewał się, że kiedykolwiek powstanie sequel. A jednak. Mało tego – wystarczył jeden zwiastun z rozgrywki, by przekonać się, że gra zapowiada się rewelacyjnie!

Nad procesem powstawania czuwa, do spółki z id Software, Avalanche Studios. Już ta prosta i krótka informacja mówi fanom gier bardzo wiele o tym, czego mogą się spodziewać po rozgrywce. Id Software, wraz z ostatnim Doomem, zmodernizowało najbardziej klasyczny i grywalny model rozgrywki w strzelaninie pierwszoosobowej, tworząc niebywale rajcowny mariaż brutalnego chaosu i wyrafinowanych mechanizmów (zresztą, Doom był jedną z naszych gier roku 2016). Avalanche to z kolei specjaliści od otwartych światów, w których można siać niemal nieograniczoną destrukcję. Wystarczy wspomnieć ich dokonania w serii Just Cause czy niebywale interesującą wizję post-apokaliptycznego świata zaprezentowanego w Mad Max (jednej z naszych gier roku 2015).

Widać w zwiastunie RAGE 2 coś, co daje nadzieję na to, że pierwszoosobowa walka będzie tu zrealizowana podobnie, jak w Doomie. Nie tylko dzięki oczywistemu nawiązaniu we frazie „big f%$@ing guns”, ale też dzięki dobrze dobranym fragmentom rozgrywki, z których wynika, że w walce istotne będzie pozostawanie w ciągłym ruchu zarówno w poziomie, jak i w pionie; umiejętne lawirowanie między wieloma przeciwnikami na małych arenach i sprawne przełączanie się pomiędzy różnymi typami broni. A to wszystko na modłę dawnych czasów, kiedy to nie liczył się realizm, a zabawa, beztroska rozpierducha i przesada na miarę amerykańskiego kina akcji.

Widać także, że w RAGE 2 silny nacisk położony jest nie tylko na przemieszczanie się pojazdami, ale także na walki w nich. To jeden z elementów, które mistrzowsko zrealizowane były przez Avalanche w Mad Max. Udało im się stworzyć coś niezwykle rzadkiego w grach akcji z otwartym światem. To mechanizm rozgrywki, w którym równy nacisk położony był jednocześnie na bezpośrednie animowanie naszego protagonisty, jak i na korzystanie z pojazdów w sposób inny niż samo transportowanie głównego bohatera. To wszystko sprawiło, że w grze bardzo satysfakcjonujące były zarówno walki między pojazdami, jak i samo używanie pojazdu i różnych jego funkcji, broni do walki z większymi grupami niezmotoryzowanych przeciwników, niszczenia baz lub innych elementów „dekoracji”.

Zwiastuny gier rzadko mnie ekscytują. Oglądam je raczej z przymusu tylko raz, żeby być na bieżąco i mieć jakieś wyobrażenie o tym, jak dana gra ma się prezentować. Tymczasem zwiastun RAGE 2 obejrzałem już kilka razy i wciąż mam ochotę do niego wracać. Jest w nim autentyczna wizja dobrej zabawy, która rezonuje z moimi dobrymi wspomnieniami z gier, w które grałem całkiem niedawno.

Widzę tu niesamowicie trafną i udaną miksturę ulubionych elementów z kilku najlepszych produkcji ostatnich lat i nie mogę już doczekać się, aby zasmakować w tym daniu samodzielnie. Mam tylko nadzieję, że w grze nie zabraknie wartościowego trybu dla pojedynczego gracz. Biorąc jednak pod uwagę jego rodowód, powinienem być o to spokojny. Do premiery ze pewnością pozostało jeszcze sporo czasu, a póki co, czekam na E3, bo tam z pewnością pokazane zostanie więcej.