Uwielbiam pisać teksty podsumowujące rok! Wtedy widzę, że ten czas nie płynie aż tak szaleńczo szybko, jak mogłoby się wydawać. I jest to dobra okazja, żeby odświeżyć sobie pamięć i przypomnieć, czemu poświęciło się dużo czasu. W tym wypadku powinnam chyba powiedzieć – na co przeznaczyło się bezcenne godzinny snu.

Dziewięć seriali na rok. Czy to dużo? Czy to mało? Chyba całkiem sporo, zwłaszcza, że dwa zaczęłam oglądać od początku, a nie są ani nowe, ani kontynuowane. Te seriale pozbawiły mnie snu w 2016 roku.

Lost

Nie pytajcie, dlaczego, bo sama nie wiem, co mnie trafiło, ale pewnego dnia poczułam, że chciałabym ponownie obejrzeć Lost. Przypomnieć sobie, jaki to był wciągający, momentami przerażający serial i spróbować zrozumieć, dlaczego stał się takim hitem.

Zaczęłam go oglądać jakoś razem z powrotem na uczelnię i obecnie jestem w połowie piątego sezonu. Nadal czasami się boję, jak robią zbliżenia na szalone oczy Bena, albo przemyka czarny dym… I tak sobie myślę, że gdyby Lost wypuszczono dzisiaj, sukces byłby taki sam. To, mimo upływu lat, poprawy efektów, świetnych świeższych produkcji, dobry serial!

The Affair

Długo odkładałam obejrzenie trzeciego sezonu, nie czułam się gotowa. To wbrew pozorom nie jest łatwy i lekki serial. Powiedziałabym, że z odcinka na odcinek staje się coraz bardziej wymagający, pokręcony i coraz mniej w nim pozytywnych, wesołych scen. Nie ma już wątku zakochanych par.

Ten sezon to jest najbardziej kryminałowi-podobny sezon, jaki wypuścili. W The Affair sceny zawsze miały klimatyczne, przygaszone światło, ale poziom mroku, jaki wprowadzili teraz aż prosi się o dodanie do listy gatunków, jakie The Affair rzekomo reprezentuje, wyrazu „thriller.”

Gossip Girl

Nigdy nie oglądałam Plotkary. Naprawdę. Jakoś ta faza dorastania mnie ominęła i wystarczyła mi jedynie wiedza o tym, że taki serial jest, znanie imion głównych bohaterów i sporadyczne podglądanie go w telewizji.

W tym roku postanowiłam, że muszę nadrobić braki w dojrzewaniu i odpaliłam pierwszy sezon. Nie powiem, taki słodkie intrygi bogatych, walki klasowe są wciągające, w porównaniu do The Affair to wręcz relaksujące. Jestem na czwartym sezonie, ale pierwsze zauroczenie minęło i coraz rzadziej wracam do tego serialu.

Pakt

Zdaje się, że HBO ratingowo nie wygrało z Canal+ i ich serialem Belfer, ale nie zmienia to faktu, że scenariusz drugiego sezonu Paktu jest naprawdę przyzwoity. Obsada aktorska też zacna, ponownie okazuje się, że mamy aktorów nieco więcej niż sugerują to popularne telewizyjne produkcje.

Scenariusz przyzwoity, bo dla mnie trochę w nim za dużo nawiązań do autentycznych wydarzeń politycznych, dopisywania im piątego dna i ogrywania walki o władzę po raz setny. Z Belfrem mógł przegrać nie tylko z tego powodu – seriale polityczne (lub z polityką w tle) są jednak ciut trudniejsze do odbioru niż te kryminalne, gdzie w środowisku wiejsko-miejskim docieka się, kto zabił i kto miał z tego tytułu korzyść.

Arrow

Moja przygoda z Arrow zakończyła się w maju, z końcem czwartego sezonu. Zapisałam sobie piąty sezon na liście seriali wartych oglądania jesienią, ale jeszcze się za to nie zabrałam. Chyba już mnie trochę znudziło oglądanie Olivera biegającego po mieście z zieloną strzałą, jego okraszone większym bądź mniejszym poświęceniem sukcesy…

Co poza tym?

Cztery seriale, o których nie tak dawno temu wspominałam w POPvencie. Odsyłam więc do tamtych tekstów, bo już nic nowego na ich temat nie wymyślę.

Belfer

Budowanie fabuły na morderstwie młodej dziewczyny w małym miasteczku, w którym rządzi kasa i wpływowi ludzie nie jest odkrywcze. Nauczyciel niczym Agent 007 może wydawać się śmieszny i małorealistyczny, ale to przecież tylko serial. Nie musi być w stu procentach do życia podobny, nie musi być przejmująco autentyczny. Czytaj dalej…

Billions

Serialem zainteresowałam się po obejrzeniu zapowiedzi, w której z basenu przy wypasionej willi wynurzał się Damian Lewis. Aktor dobrze mi znany z serialu Homeland i przez wielu sugerowany na nowego Bonda. Czytaj dalej…

Colony

Colony definiowane jest, jako serial science fiction. Dla mnie jest to bardziej obyczajówka, dramat z elementami science fiction. Nie ma tam kosmitów, zombie, czarnego dymu i bunkrów. Akcja toczy się w Los Angeles-przyszłości. Czytaj dalej…

The Walking Dead

Wielu było już w tym serialu negatywnych bohaterów, ale ich bronią była zawsze przemoc. Mordowali, porywali, więzili… Negan, nowy rządny poddanych i zysków koleś, stosuje broń podobną, ale inną – dręczenie, znęcanie się psychiczne. Czytaj dalej…

Podobne Posty