Mija miesiąc od premiery drugiej solowej płyty Artura Rojka. Album Kundel to kolejna świetna płyta w jego dorobku, choć zdecydowanie różniąca się od albumu Składam się z ciągłych powtórzeń. Po sześciu latach od premiery poprzedniej płyty Rojek wraca udowadniając, że naprawdę nie po to żegnał się z Myslovitz, żeby nagle zacząć grać tak, jak robił to w zespole. Muzycznie Kundel na pewno wywoła jakiś rodzaj poruszenia wśród tych osób, które nie potrafią zrozumieć, że artystka może mieć wiele wcieleń. Na płycie Kundel Rojek daje znać, że cały czas ma bardzo wiele do powiedzenia. I że nie zawsze musi to robić opowiadając bezpośrednio o sobie samym.

Nie mogę pozbyć się wrażenia, że płyta ukazała się w najgorszym momencie z możliwych. Teraz, ilekroć do niej wracam mam z tyłu głowy świadomość, że to ten materiał, który już do końca będzie mi się kojarzył z czasami pandemii. Pewnie dlatego jeszcze bardziej cieszę, że udało mi się posłuchać go na żywo podczas trasy koncertowej, która wystartowała jeszcze zanim zaczęło się to całe szaleństwo…

W relacji z poznańskiego koncertu pisałam trochę o Myslovitz, o radości z powrotu Rojka do grania starych, tak przeze mnie długo niesłyszanych na żywo piosenek, a teraz mogę napisać, że Kundel brzmi w wersjach koncertowych lepiej niż w wersji studyjnej. Uważam to za duży komplement.

Gdy w 2014 roku Artur Rojek wydawał Składam się z ciągłych powtórzeń wszyscy miłośnicy polskiej muzyki czekali na kolejne single z zapartym tchem. Była ciekawość, co wyda bez kolegów z zespołu. Była ciekawość, jak bardzo solowe brzmienie będzie inne. Była też tęsknota za jego głosem, wrażliwością, spojrzeniem na świat. Okazało się, że solowa twórczość Artura to nowy rozdział, dowód na to, że zamknięcie starego było odpowiednim krokiem. Teraz, gdy minęło sześć lat mam wrażenie, że ta ciekawość i tęsknota były dużo mniejsze, a jednocześnie wieść o premierze Kundla ucieszyła tych, którzy od dekad słuchają rojkowych kompozycji, czy to pod szyldem Myslovitz czy Lenny Valentino.

Jaki jest Kundel? Interesujący i intrygujący. Przemyślany, dopracowany, wyważony. Nie miałam obaw, że ta będzie dobra płyta. Pytanie brzmiało, czy będzie jedynie dobra, czy może rewelacyjna. Po spędzonym z nią miesiącu mogę powiedzieć, że trafia do mnie bardziej niż album Składam się z ciągłych powtórzeń. Choć nie wykluczam, że za kilka lat szala przechyli się na korzyść tej pierwszej płyty, bo jednak lubię płyty gitarowe. A Kundel, co było widać już podczas koncertu, gitarowy nie jest, co nie oznacza, że muzycznie nie jest ciekawy.

Powiedziałabym wręcz, że przez to, że instrumentalnie nie jest to brzmienie, które kojarzy się z twórczością Artura Rojka jest on właśnie intrygujący. Dowodzi bowiem, że Rojek wciąż ma dużo do powiedzenia, czuje ludzi, czuje współczesne granie. Czuje też rynek muzyczny, którego wielu artystów z jego dorobkiem i doświadczeniem już nie czuje.

To eklektyczna płyta. Trwa 34 minuty, zaczyna się anglojęzycznym Intro, a kończy instrumentalnym Outro. Uzupełniona jest fragmentami nagrań z życia codziennego, które dodają intymności. Te detale, których przecież mogłoby nie być, są tym, co sprawia, że ma się poczucie, że to materiał napisany, nagrany, wydany z pomysłem, bez przypadków. Singlowe Bez końca można nazwać najbardziej taneczną piosenką w całej dyskografii Rojka, można powiedzieć, że Sportowe życie i Kundel brzmią jak melodie pożyczone od dużo młodszych kolegów po fachu. Można pytać, gdzie podział się Rojek z gitarą i sentymentalnymi tekstami o przeszłości. Nie można jednak powiedzieć, że to powtarzalna płyta. Naprawdę trzeba się mocno postarać, żeby Kundla skrytykować. Zwłaszcza, gdy widziało się Artura na scenie, czerpiącego radość z grania nowych piosenek. To zawsze daje inny punkt odniesienia.

Jak skrytykować opartą na fortepianie, częściowo zaśpiewaną w języku niemieckim piękną balladę Fur meine liebe Gertrude? Pokazującą, że śpiewanie w języku przez wielu uważanym za najgorszy pomysł na świecie może być subtelne i delikatne? Jak nie docenić melancholijnego A miało być jak we śnie lub żywszego, ale różnorodnego brzmieniowo Chwilę błyśniesz potem zgaśniesz? No i wreszcie, jak można skrytykować chyba najpiękniejszą balladę ostatnich lat, jaką jest W nikogo nie wierzę tak jak w Ciebie? Śpiewający falsetem Rojek przekazuje piękne emocje. Pod względem tekstów to może być najlepsza płyta, jaką do tej pory wydał.

Artur Rojek nie bez powodu jest jednym z najważniejszych twórców polskiej sceny muzycznej. Albumem Kundel udowadnia, że inspiracje naprawdę czerpie z każdego gatunku muzyki i daje znać, że do jednego worka jego twórczości wrzucić się nie da. Kundel dla jednych będzie brzmiał alternatywnie, dla innych popowo.

W żadnym z tych określeń nie ma błędu czy przesady, bo przecież cały czas potrzebujemy dobrego, alternatywnego grania, o dobrym popowie nie wspominając.

Płytę można zamówić tutaj lub posłuchać w serwisach streamingowych.

Podobne Posty