Remastery, czyli odświeżone wersje starych gier, wpisały się trwale w krajobraz obecnej generacji. Naturalne jest, że w momencie premiery nowych konsol przygotowuje się ulepszone wersje starych hitów, by podnieść początkowo skromną liczbę dostępnych gier. Poza tym to doskonała okazja, by sięgnąć ponownie do portfeli graczy, oferując w zamian minimalny nakład pracy. Ile powinny zatem kosztować remastery? Microsoft wyrywa się przed szereg odpowiadając: nic.

Jakie usprawnienia są na ogół oferowane graczom w przypadku remasterów? Oczywiście bywa z tym różnie, ale w większości przypadków jest to jedynie poprawienie grafiki. Podbicie rozdzielczości, większa płynność animacji, z rzadka podmiana tekstur i modeli na bardziej szczegółowe czy poprawienie oświetlenia. Czasem dorzuca się jakieś DLC lub inne dodatki. Nie jest to jedna regułą, za to regułą jest stosunkowo wysoka cena.

Remastery pod lupą

Weźmy pod lupę najnowszy remaster – Burnout Paradise. Gra w wersji Remastered ukazuje się 16 marca, jednak jej wersja próbna jest już dostępna w ramach usługi EA Access. I co się okazało?

Zgodnie z tradycją, podbito rozdzielczość (do 1080p na standardowych modelach Xbox One i Playstation 4 lub 4K na modelach premium czyli Xbox One X i Playstation 4 Pro). Dorzucono DLC, a tych było sporo, więc gra jest znacznie bardziej obszerna pod względem zawartości od swojej podstawowej wersji. I tyle. Chwalenie się, że tytuł działa w płynnych 60 klatkach na sekundę jest wręcz smutne i to z dwóch powodów. Po pierwsze, nadal nie jest to standard. Po drugie, stałe 60 klatek na sekundę oferowała także podstawowa, 10-letnia już wersja gry na X360 i PS3!

Na tym usprawnienia graficzne właściwie się kończą. Sztucznego wyostrzenia tekstur nie liczę, bo trójwymiarowa gra to nie zdjęcie, które można wyostrzyć w Photoshopie. Podobnie jak kilku pomniejszych efektów. Wciąż mamy do czynienia z tym samym, starym Burnoutem Paradise. A chociaż to była dobra gra i nadal jest grywalna, nie zestarzała się najlepiej. Przypominam, że mamy do czynienia z 10-letnim tytułem, który ukazał się w najgorszym czasie dla estetyki gier. Był to szczyt okropnych trendów w kwestii filtrów i efektów graficznych.

Nie przebierając więc w słowach, w trakcie gry można odnieść wrażenie, jakby ktoś na ekran oddał jednocześnie mocz i kał. Wszystko skąpane jest w żółto-brązowej kolorystyce, a w dodatku mieni się okropnym bloomem. Grze przydałby się co najmniej zupełnie nowy model oświetlenia, ale na to budżetu w EA już nie starczyło. Za tego wyrafinowanego remastera każe się nam zapłacić co najmniej 129 PLN. Oczywiście jest to połowa ceny nowego tytułu, ale pamiętajmy, że mamy do czynienia z 10-letnią grą z podniesioną rozdzielczością i kilkoma dodatkami.

Cała sytuacja dziwi tym bardziej, że Electronic Arts zatwierdziło kilka swoich starszych tytułów dla Microsoftu do darmowych ulepszeń dla Xbox One X. Oznacza to, że w gry takie jak Mirror’s Edge i Skate 3 zagrać możemy w ulepszonych wersjach za darmo, o ile tylko posiadamy oryginalne wersje. Wystarczy wówczas pobrać aktualizację i można cieszyć się często nie tylko rozdzielczością podbitą do 4K, ale też dodatkowymi usprawnieniami graficznymi, takimi jak HDR, lepsze filtrowanie tekstur, czy zwiększony zasięg rysowania obiektów.

Microsoft w ofensywie

Tak się złożyło, że krótko przed premierą Burnout Paradise Remastered, Microsoft wypuścił nowe aktualizacje do kilku kolejnych wstecznie kompatybilnych gier: Crackdown, Fable Anniversary, Wiedźmin 2 i Forza Horizon. Przyjrzyjmy się tej ostatniej, jako że podobnie jak Burnout Paradise, jest samochodówką w otwartym świecie. Aktualizacja umożliwia granie w pełnym 4K – gra wygląda absolutnie olśniewająco. Jest tytułem o 4 lata nowszym od wspomnianego Burnouta i już na X360 wyglądał fenomenalnie, zwłaszcza jak na tamten czas.

Podbicie rozdzielczości zamiast bezlitośnie obnażyć ówczesne ograniczenia technologiczne, służy jej znakomicie. Sprawia, że gra nadal robi ogromne wrażenie pod względem wizualnym. Aktualizacja cieszy nawet, jeśli nie posiadamy ekranu 4K – przeskalowany z wyższej rozdzielczości obraz do 1080p sprawia, że gra wygląda wyraźnie lepiej także na ekranach Full HD. Grafika jest po prostu ostra jak brzytwa, a obraz klarowny i czysty zarazem – kłujące w oczy „ząbki” odchodzą w zapomnienie.

Zdaję sobie sprawę, że to nie do końca takie same sytuacje, bo kupując Burnouta w wersji Remastered płacimy także za całą grę i dodatki, a nie samą aktualizację. Ale nie zmienia to faktu, że dysponując obiema grami, na które licencje pozyskałem jeszcze w trakcie trwania poprzedniej generacji – to w przypadku jednej z nich to wystarczy, by zagrać w jej ulepszoną wersję, a w przypadku drugiej nie. I mimo że darzę Paradise sporym sentymentem, ani przez chwilę nie rozważałem ewentualności wydania na ulepszoną wersję kwoty, której żąda za nią wydawca. Wolę już pozostać przy wersji podstawowej i 720p, a jeśli będę miał już dość wielkich pikseli, odpalę jedną z gier odświeżonych za darmo przez Microsoft.

Podobne Posty