Jedna duża impreza rocznie dla branży gier to w tej chwili zdecydowanie za mało. Oprócz szeregu innych targów/konferencji/rozdań nagród (takich jak europejski Gamescom), każdy z trzech wielkich graczy ma także swój „show”. Microsoft już w zeszłym roku przywrócił swoją – X018 odbył się w Meksyku. Tym razem zabawa przeniosła się do Londynu, a ilość, jakość i różnorodność zaprezentowanych materiałów z nadchodzących gier zdawały się nie ustępować, a momentami nawet przewyższać te z tegorocznego E3.

Przede wszystkim, tym razem nie dało się odczuć nieco sztucznego nacisku na tytuły wysokobudżetowe. Wiadomo, że te są w produkcji – w końcu w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy Microsoft wybrał się na długie zakupy i kolosalnie wzbogacił portfolio wewnętrznych studiów deweloperskich. Na pierwsze efekty będziemy musieli jednak jeszcze trochę poczekać – chociaż szybko zleci, w końcu nowa konsola, roboczo nazwana Project Scarlett, ujrzy światło dzienne już pod koniec przyszłego roku. Póki co zobaczyliśmy jednak szereg mniejszych gier, które niejednokroć pod względem pomysłu, atmosfery, czy unikalnego stylu oprawy graficznej przewyższają bardziej realistyczne, „bezpieczne” produkcje wysokobudżetowe, obliczone pod schlebianie gustom masowego odbiorcy.

Nowości w Xbox Game Pass, w tym Yakuza!

Zanim przejdziemy do przeglądu nowych gier, warto pochylić się nad najświeższymi wieściami odnośnie wzbogaconej oferty Game Passa. Powtarzam to przy każdej okazji, ale, parafrazując amerykańskie porzekadło, Game Pass to „prezent, który wciąż daje”. Źle to brzmi po polsku, ale myślę, że przekaz jest zrozumiały. W każdym razie – jako zadowolony subskrybent usługi Game Pass Ultimate, który niedawno skorzystał z intratnej oferty i nie musi martwić się o wygaśnięcie usługi do sierpnia 2021 roku, z otwartymi ramionami, a jednocześnie lekkim niedowierzaniem, przyjmuję kolejne wieści na temat gier, które wkrótce dołączą do usługi. Tradycyjnie już w momencie trwania imprezy katalog został wzbogacony o kilka tytułów – i to nie byle jakich, bo wśród nich jest Rage 2, którym zachwycam się już od czasu pierwszej zapowiedzi i cieszę się, że mimo wszystko powstrzymałem się z zakupem, bo teraz będę mógł spokojnie ogrywać ten tytuł bez ponoszenia dodatkowych opłat.

Ale to nie wszystko, bo z miejsca dorzucono także Remnant: From the Ashes, Age of Wonders: Planetfall, The Lego Ninjago Movie, The Talos Principle, czy uroczą, świeżo opublikowaną grę w budowanie drewnianej kolejki – Tracks – The Train Set Game. Ale tak naprawdę nie to jest najlepszą wiadomością. Seria Yakuza, jeden z głównych powodów, by zazdrościć posiadaczom konsol Playstation, zmierza na Xbox One! Yakuza 0, Yakuza Kiwami 1 i Yakuza Kiwami 2 nie tylko ukażą się na Xboksie, ale także będą częścią oferty Game Pass. Świat się kończy!

Inwestycja w Game Passa to była prawdopodobnie najlepsza inwestycja gamingowa w całym moim, ponad 30-letnim życiu gracza. Jeśli jeszcze nie macie Game Passa, to jesteście… No, powiedzmy, że omija Was niebywała okazja…

Nie samym Game Passem jednak człowiek żyje (chociaż, po prawdzie, od kilku miesięcy nie czułem potrzeby kupowania jakichkolwiek gier i nie wykluczone, że to się już nie zmieni. Ale to temat na osobną dyskusję). Czas przyjrzeć się kilku nowym tytułom, które mnie urzekły. Było ich znacznie więcej, ale – jak zwykle – postanowiłem wyselekcjonować te, z jakiegoś powodu, wyjątkowe.

Fractured Minds

Cóż… Osoby poszukujące spektakularnej grafiki powinny już przejść do czytania kolejnego akapitu. Zdecydowanie nie o to chodzi we Fractured Minds – gry, która zaczęła życie, jako powstający w wolnym czasie rękoma jednej dziewczyny projekt. Emily Mitchell, osoba zmagająca się z różnego rodzaju zaburzeniami psychicznymi, dawała upust swojemu dyskomfortowi za pomocą narzędzi do tworzenia gier. Tak narodziło się Fractured Minds – intrygujący tytuł, który w nowatorski sposób reprezentuje, co odczuwa osoba cierpiąca na różnego rodzaju zaburzenia lękowe. Warto zapoznać się z tym tytułem, choćby oddając się lekturze poniższego zwiastunu, w którym urocza autorka z pasją opowiada o swoim dziele i czaruje osobowością.

Everwild

Wiadomo już, nad czym pracuje Rare. No, może nie do końca, bo na razie niewiele wiadomo. Ale pierwszy zwiastun nieco zdradza i daje solidne podstawy, by dopowiedzieć sobie resztę. Mamy kreskówkową, czy wręcz bajkową oprawę; „magiczny” świat, pełen dziwnych, ale sympatycznych kreatur; obietnicę eksploracji i przeżycia wielkiej przygody. Nasuwają się skojarzenia nie tylko ze wcześniejszymi grami Rare, ale także takimi tytułami, jak Journey, czy nawet Ori. Trudno w sumie coś więcej wyłuskać z trailera, ale nie zdziwiłbym się, jakby to była ogromna gra w otwartym świecie, celująca w bezpośrednią rywalizację z taką chociażby Zeldą: Breath of the Wild. Xboksowi zdecydowanie przyda się taki tytuł w portfolio.

Tell Me Why

No, tego się nie spodziewałem. Nie „skończył się” jeszcze drugi sezon Life Is Strange, Twin Mirror gdzieś tam niby już od dawna powstaje, a tu Dontnod zapowiada zupełnie nowy tytuł. Tell Me Why w zasadzie mogłoby się nazywać „Life Is Strange 3”, ale twórcy chyba nauczyli się, że tworzenie tak pamiętnych i angażujących bohaterów, jak Chloe i Max z pierwszego Life Is Strange, a następnie „brutalne” opowiadanie zupełnie nowej historii innych bohaterów pod tą samą nazwą, nie jest najlepszym sposobem na zdobywanie zaufania graczy. Tym razem też najwyraźniej twórcy stwierdzili, że dodawany nieco na siłę wątek nadprzyrodzony, nie jest niezbędny do opowiedzenia poruszającej historii o relacjach międzyludzkich. A atmosfera kojarzona z Life Is Strange, za którą pokochały serię miliony graczy, i tak sączy się z ekranu całymi wiadrami. Czekam niecierpliwie!

The Artful Escape

Nie mam pewności, czy w tym tytule mechanika rozgrywki będzie nadążać za przebogatą warstwą artystyczną, ale z pewnością dam jej szansę, choćby tylko ze względu na to drugie. Oprawa audio-wizualna The Artful Escape jest fenomenalna! Co się stanie, gdy niespełniony muzyk-gitarzysta… „odleci”? Ta gra zdaje się próbować odpowiedzieć na to pytanie wszystkim tym, którzy tego nie spróbowali. Momentami trochę to przypomina te wszystkie pseudo-artystyczne, wizualnie efektowne, ale pozbawione jakiejkolwiek głębi „samograje”, które tworzono taśmowo na fali tymczasowej popularności kontrolerów ruchu… Ale te czasy minęły i teraz znów liczy się przede wszystkim angażująca mechanika. Mam nadzieję, że tej nie zabraknie, bo pod względem artystycznym jest z całą pewnością fenomenalnie.

Microsoft Flight Simulator

Oglądając materiały ze wskrzeszonego Flight Simulatora nie da się nie odnieść wrażenia, że oto mamy do czynienia z pierwszym tytułem prawdziwej, nowej generacji. To bezsprzecznie zupełnie nowa jakość w grach, której dotąd nie widzieliśmy. Najnowsza odsłona legendarnego symulatora lotu wygląda jak grywalne demo dla nowoczesnych telewizorów. Technologie użyte do stworzenia najbardziej szczegółowego jak dotąd odzwierciedlenia całej planety w historii gier sprawiają, że człowiek nadziwić się nie może, jak to możliwe, że jeszcze niecałe 40 lat temu równie wielkie wrażenie robiły przygody wielkiej kropki z paszczą, zjadającej małe kropki. Co będzie za kolejnych 40 lat? Czy w ogóle potrzebne nam będzie jeszcze realne życie, skoro jego symulacja będzie równie dobra, lub wręcz przewyższająca, wrażenia dostarczane przez rzeczywistość? Strach pomyśleć. Flight Simulator daje do myślenia.

To oczywiście nie koniec. Celowo pominąłem kilka oczywistych, bardziej popularnych gier, które przygotowuje Microsoft: Minecraft Dungeon, Bleeding Edge i tak dalej. Dlaczego? Zakładam, że ich fani i tak wiedzą już wszystko na ich temat i widzieli wszystkie zwiastuny. Ale te powyższe gry teoretycznie łatwo przeoczyć w gąszczu tych najbardziej pożądanych informacji, a w mojej ocenie, częstokroć zasługują na znacznie więcej uwagi, bo łatwo przeoczyć w tym bałaganie te naprawdę wartościowe i obiecujące produkcje. Przyszłość świata gier zapowiada się naprawdę kolorowo, zwłaszcza dla abonentów Game Passa.