Od czasu oficjalnego ujawnienia podczas konferencji na ubiegłorocznych targach E3 nowej konsoli Microsoftu – nazwanej roboczo Project Scorpio – nie pojawiły się żadne nowe informacje na jej temat. Jej specyfikacja techniczna znana była jedynie w ogólnym zarysie i to głównie dzięki wyciekom informacji, ale żadne szczegóły nie były pewne. Microsoft postanowił położyć kres spekulacjom i za pośrednictwem strony Digital Foundry (specjalizującej się w technicznych analizach), będącej odnogą Eurogamera, obwieścił światu oficjalną, ostateczną, pełną specyfikację techniczną następnego Xboksa.

Przyjrzyjmy się zatem specyfikacji technicznej i jak się ma ona do podstawowego modelu Xboksa One, a także największego konkurenta Scorpio, ulepszonej wersji Playstation 4 nazwanej PS4 Pro. Sercem układu będzie procesor oparty na zmodyfikowanej technologii Jaguar, wyposażony w 8 rdzeni taktujących z częstotliwością 2.3GHz. Rdzeni jest więc tyle samo, co w pozostałych konsolach, jednak w Xbox One ich częstotliwość wynosi 1.75GHz, a w PS4 Pro – 2.1GHz. Procesor jest więc o ok. 30% szybszy niż w poprzednim Xbox One.

Scorpio wyposażony będzie w potężny układ graficzny – 40 jednostek obliczeniowych z częstotliwością 1172MHz (Xbox One: 12 jednostek 853MHz/914MHz w przypadku modelu S, PS4 Pro: 36 jednostek 911MHz). Układ graficzny jest aż 4,6 raza szybszy niż w Xbox One.

Nowy Xbox będzie dysponował także powalającą ilością szybkiej pamięci operacyjnej: 12 GB GDDR5, z czego 4 GB zarezerwowane mają być na funkcje systemowe, a pozostałe 8 GB dla gier. Dla porównania Xbox One dysponuje 8 GB wolniejszej pamięci DDR3 (z czego tylko 5 GB jest dostępne dla gier), a PS4 – 8 GB GDDR5. Da to ogromną przewagę Scorpio z całkowitą przepustowością pamięci na poziomie 326 GB/s w porównaniu z 218 GB/s, dysponowanymi przez PS4 Pro.

Dla wielbicieli suchych liczb ważna będzie informacja, że Xbox Scorpio rzeczywiście dysponuje mocą obliczeniową na poziomie 6 teraflopów, ale w praktyce konsola będzie działać wydajniej niż PC o tej samej mocy. Do tego dochodzą smaczki takie jak sprzętowa integracja DirectX 12, co umożliwi znaczące odciążenie sprzętu przez gry, które z niego korzystają.

Co to oznacza w praktyce?

No dobrze, odstawmy na bok cały ten techniczny żargon i skupmy się na tym, co to oznacza w praktyce dla graczy. W wielkim skrócie – wszystkie gry, zarówno te dla Xboksa One jak i wsteczne kompatybilne z X360, będą wyglądać lepiej i działać płynniej na Scorpio. Mocy obliczeniowej wystarczy, aby te tytuły, które obecnie dysponują rozdzielczością Full HD 108op na zwykłym XBO, mogły osiągnąć pełne Ultra HD 4K na Scorpio. Jeśli nie posiadasz ekranu o takiej rozdzielczości, nic straconego – nawet na tradycyjnych ekranach Full HD gry renderowane w 4K będą wyglądać lepiej, dzięki supersamplingowi, który zastąpi nawet najlepszą metodę antialiasingu. Mówiąc przystępnym językiem – koniec „pikselozy”, „ząbków”, „postrzępionych krawędzi” – obraz będzie gładki i zwyczajnie ładny.

Te tytuły, które pracują na silnikach z dynamicznie skalującymi się rozdzielczościami, na Scorpio częściej (lub zawsze) osiągać będą maksymalną rozdzielczość. Podobnie będzie z płynnością animacji – rzadziej uświadczymy ich spadki, a gry częściej będą pracować w stałych 30 lub 60 klatkach. Czy uświadczymy podbicia klatkażu z 30 do 60? Jest to możliwe, o ile deweloperzy przygotują odpowiednią aktualizację.

W tytułach, w których będzie to możliwe, konsola narzuci szesnastokrotne anizotropowe filtrowanie tekstur, dzięki czemu te nie będą się nieprzyjemnie „rozmywać” na płaszczyznach „równoległych” do punktu widzenia gracza, co jest w dalszym ciągu ogromną bolączką większości współczesnych tytułów na konsolach. Mało tego; dzięki jednoczesnemu zastosowaniu tej metody filtrowania, tekstur w wysokich rozdzielczościach przygotowanych z myślą o wyświetlaniu w 4K i wydajnemu supersamplingowi, gry będą wyglądać jeszcze bardziej szczegółowo nawet na ekranach 1080p.

Ponadto, czasy ładowania gier mają znacząco zmaleć, dzięki szybszemu procesorowi i dyskowi twardemu. Scorpio będzie mieć swój własny DVR pozwalający na zapis w 4K, a ponadto przeglądanie nagranych materiałów klatka po klatce w poszukiwaniu tego jednego, idealnego screenshotu. W środku znajdzie się 2,5-calowy dysk twardy, zasilacz (podobnie jak w modelu S, koniec z niewygodną „cegłą” na zewnątrz) i oczywiście napęd optyczny Ultra HD Blu-ray.

Warto?

Za wcześnie na jednoznaczną odpowiedź na to pytanie. Wszystko wskazuje na to, że będzie to sprzęt marzeń dla „hardkorowych” graczy. Ale pamietać trzeba, że nie znamy jeszcze ceny konsoli, nie wiemy nawet jak wygląda, ani kiedy dokładnie się ukaże (wiadomo tylko, że przed świętami Bożego Narodzenia 2017). Na te informacje będziemy musieli już raczej poczekać do tegorocznego E3 – ale zostały już tylko 2 miesiące, więc niebawem wszystko stanie się jasne.