Materiały prasowe

6 powodów by oglądać… Bestia we mnie (Beast In Me) Netflix

Fakty są takie, że w przypadku serialu Bestia we mnie (The Beast In Me) głównym powodem, dla którego warto oglądać jest Claire Danes, odtwórczyni głównej roli. Wszystkie inne mają mniejsze znaczenie. Wśród serialowych aktorek pozostaje jedną z moich ulubionych, a kultowy Homeland, gdzie przez prawie 10 lat wcielała się w Carrie Mathison ma szansę być jednym z moim ulubionych seriali już do końca życia. Oczywiście wiem, że Danes zaczynała karierę jako dziecięca aktorka i ma na koncie wiele ciekawych produkcji, ale lider jest jeden. The Beast In Me jest okazją, żeby ponownie obejrzeć ją w mrocznym, niespokojnym i psychologicznym serialu, a to naprawdę wystarczająca obietnica udanych godzin przez ekranem. Czy było warto?

Pogrążona w żalu i desperacko poszukująca celu w życiu Aggie Wiggs (Claire Danes) wikła się w romans z Nilem Jarvisem (Matthew Rhys) – mężczyzną oskarżonym niegdyś o morderstwo. Obsesja szybko staje się toksyczna, a zagrożenie zbliża się wielkimi krokami. „Bestia we mnie” to mroczny i złożony serial, który stawia pytanie o to, kim się stajemy, gdy ruszamy śladem potwora.

Źródło: Netflix

  1. Claire Danes – znów na małym ekranie, znów produkcja z dreszczykiem emocji, znów Clarie w akcji i na tropie. Nie chcę z niej robić aktorki jednej roli, ale czy nieczęsto jest tak, że ktoś tak świetnie wciela się w jedną postać, że chce się, żeby zrobił to ponownie w czymś nowym? Właśnie tak mam z Claire Danes.
  2. Serialowa Aggie to postać na tyle złożona, żeby chcieć ją bliżej poznać, zrozumieć jej motywację, współczuć jej i tak po ludzku z nią sympatyzować. To pisarka, której życie diametralnie się zmieniło po śmierci syna. Prywatnie leczy traumy, zawodowo próbuje dokończyć książkę i wywiązać się ze zobowiązań. Jej traumatyczne doświadczenia stawiają, że boryka się z poczuciem winy, które chciałaby przelać na kogoś innego uznając, że dzięki temu poczuje ulgę. 
  3. Powracająca karma, wyrównywanie rachunków i chęć posiadania dużej władzy to ważne elementy fabuły Beast In Me. Aggie i Nile wzajemnie na siebie wpływają, w pokręcony i niebezpieczny sposób są sobie potrzebni i coś tajemniczego ich do siebie przyciąga. 
  4. Bardzo dużo jest w tym serialu walki człowieka z własnymi myślami, przeżyciami oraz oczekiwaniami. Poza wątkiem kryminalnym Beast In Me skupia się na pokazaniu demonów, złych emocji i wzorców, które kształtują ludzie życie i nim sterują, czy tego chcemy czy nie.  
  5. Silne postaci kobiece to wielka wartość tego serialu. Męska siła to jedno, ale twarde charaktery Aggie, Madison czy Shelley niosą tę produkcje. To one są narratorkami i ich oczami oglądamy największą liczbę scen. Nawet lekko pogubiona Nina okazuje się w końcu kobietą, która dyktuje warunki i nie jest potulnym barankiem. Nie ma tutaj polukrowanych lasek.
  6. Dostajemy happy-end, ale scenarzysta dba o to, żeby była pozostawiona niepewność. Czy cechy despotyczne, psychopatyczne przenosi się w genach? Czy można wyrosnąć na dobrego człowieka mając rodziców z nieciekawą przeszłością? Koniec pozostawia kilka pytań bez jasnej odpowiedzi.