Materiały prasowe

6 powodów by (nie) oglądać… Zabójcza przyjaźń (His & Hers) Netflix


Pomysł na ten tekst wrzuciłam w szkice jeszcze w styczniu, wtedy serial Zabójcza przyjaźń miał premierę. Przyciągnął mnie do niego nie kto inny, jak Jon Bernthal, odtwórca jednej z głównych ról, ale ucieszyła też obecność Tessy Thompson. Obojga nie wiedziałam na małym ekranie od dawna, każde lubi scenariusze z mrocznym twistem i kultowe franczyzy, które na co dzień omijam. Oczywiście poza Punisherem, który niezmiennie uwielbiam! Tutaj spotkali się w serialu o ładnych ludziach, który można bez trudu obejrzeć w jeden weekend. Jest to zarazem jego zaletą, jak i wadą, ale fakt, że podeszłam do niego bez żadnych oczekiwań sprawił, że finał pozytywnie mnie zaskoczył. Dlaczego warto i dlaczego nie warto spędzać sześciu godzin z tą produkcją?

Banalność opisu fabuły tego serialu, którą zaproponował Netflix sprawia, że ma się inne wyobrażenie o tej historii. Na szczęście dość szybko okazuje się, że Anna i Jack grają do jednej bramki, nawet jeśli początkowo tego nie zauważają.

Żyjący w separacji małżonkowie — detektyw i reporterka — próbują rozwiązać zagadkę morderstwa, o którego dokonanie podejrzewają siebie nawzajem.

1. Pokręcone zwroty akcji są dobre. Na początku ustalmy, że tego rodzaju kino to mieszanka komedii-dramatu-kryminału, co w praktyce oznacza, że wiele scen rozmija się z tym, co miałoby szansę wydarzyć się w codziennym życiu. Ma to ten plus, że banalne rozwiązania w fabule nie są drażniące, a postaci – nawet jeśli przejaskrawione jak Richard czy Lexi, przyjmowane są jako element oczywisty. Bo to przecież oczywiste, że w telewizji pracują smukłe, prześliczne i nad wyraz bystre kobiety. Gdy zaakceptuje się pewien banał płynący ze scenariusza, rozpoczyna się przyjemność. 

2. Serial powstał na podstawie książki Alice Feeney o tym samym tytule, którą napisała sześć lat temu. W przygotowaniu są jeszcze dwie filmowe adaptacje jej powieści, tę na podstawie Rock Paper Scissors również tworzy Netflix.

3. Takie seriale ogląda się dla aktorów. A przynajmniej ja podejmując decyzję, czy chcę poświęcić jakiemuś serialowi czas sprawdzam, czy obsada mnie do tego zachęca. W tym przypadku wystarczyło, że Jon Bernthal pojawił się na plakacie i od razu założyłam, że nie zdecydowałby się na rolę w produkcji z beznadziejnym scenariuszem. Miałam rację! Jego bohater, Jack, jest stróżem prawa, ojcem, mężem kobiety, która potrzebuje przepracować stratę i najlepszym wujkiem, jakiego można sobie wymarzyć. Do tego ma swoje demony i problemy życia codziennego.

4. Niejeden problem serialowego Jacka wynika z tego, że przyszło mu żyć i pracować w małej mieścinie. Serial Zabójcza przyjaźń czerpie z tego ukochanego w amerykańskich serialach i filmach motywu malowniczego miasteczka, w którym każdy doskonale się zna, wciska sobie kit prosto w oczy i skoczy za sobą w ogień, jeśli kit zacznie wciskać ktoś z zewnątrz. Miasteczko jest oczywiście pozorną oazą spokoju, dziurą w której niewiele się dzieje, ale z której nie jeden mieszkaniec wyjechał, żeby robić wielką karierę.

5. Sekrety, niedomówienia, niespełnione oczekiwania, wredne dziewczyny i wersje zdarzeń odmienne w zależności od tego, kto je opowiada. Przecież każdy z nas widzi świat, rozumie i zapamiętuje zdarzenia, zasłyszane opowieści i przeżyte emocje inaczej. His & Hers pokazuje, że może istnieć cos takiego jak „moja racja”, a ona nie zawsze, a raczej prawie nigdy, nie będzie tą jedyną słuszną i zawsze będzie dotykała innego uczestnika zdarzenia. Ambitna dziennikarka Anna chciała dojść prawdy, jednocześnie zmierzyć się z własną przeszłością i lękami. Czy postąpiła słusznie? Czy rozdrapanie starych ran cokolwiek jej przyniosło? A może przyniosło coś komuś zupełnie innemu?

6. Miłość matki nie zna granic, a za zadany cios zawsze trzeba zapłacić. To najlepsze podsumowanie tego serialu. Jego finał rodzi jednak sporo pytań – czy można być niedostrzeżonym w społeczeństwie psychopatą? Czy ładna buzia i dobra mina do złej gry to idealna maska? Czy można aż tak nienawidzić i aż tak się zmienić? Czy rany z przeszłości można zaleczyć, czy prędzej lub później przyjdzie się z nimi skonfrontować? I nareszcie, czy można wybaczyć? Właśnie tak, ten z pozoru błachy serial, który jest połączeniem wszystkich serialowych gatunków, które godne są określenia „oglądam dla przyjemności, żeby mózg mi odpoczął”, zaczyna zostawać w pamięci.