Jaki odzew może mieć produkcja telewizyjna, której twórcą i producentem jest Brad Ingelsby, osoba odpowiedzialna za serial Mare z Easttown z fantastyczną Kate Winslet? Możliwości są dwie – krytyczny albo pozytywny. W przypadku serialu Grupa zadaniowa (oryginalny tytuł to Task, który można przetłumaczyć np. Zadanie, co wydaje się lepszym tytułem, zwłaszcza gdyby nazwać serial Zadanie do wykonania), stworzonego na zamówienie HBO, mówi się przede wszystkim dobrze. Stacja po raz kolejny udowadnia, że może nie wypuszczać nowości w tempie Netflixa, ale jeśli już coś wrzuca, jest to dopracowane i warte każdej godziny spędzonej przed ekranem.
Serial Grupa zadaniowa składa się z 7 odcinków, które przeprowadzają nas przez historię życia dwóch rodzin. To bardzo skrótowy opis tego kryminału i dramatu, ale ciut więcej opisuję w dalszej części tekstu. Dla kogo będzie to ciekawa propozycja na ciemne wieczory? Co mnie trzymało przed telewizorem 7 godzin?
Mroczny kryminał osadzony na robotniczych przedmieściach Filadelfii, gdzie narasta fala brutalnych napadów na magazyny narkotykowych gangów. Głównym bohaterem jest Tom Brandis (Mark Ruffalo) – doświadczony agent, który po osobistej tragedii zostaje przywrócony do służby, by stanąć na czele specjalnej jednostki mającej położyć kres przestępczej serii. Równolegle poznajemy historię Robbiego Pendergasta (Tom Pelphrey) – ojca samotnie wychowującego dzieci, pracującego w firmie odpowiadającej za wywóz śmieci. Zła sytuacja finansowa sprawia, że postanawia wraz z grupą znajomych organizować napady na gangsterskie kryjówki. Wraz z rozwojem działalności zaczyna się nimi interesować nie tylko FBI, lecz także ważni ludzie ze świata przestępczego.
Źródło: Filmweb.pl
- Uwielbiam amerykańskie seriale, ale nie takie seriale, które tylko z pochodzenia są amerykańskie, a te, które mam w głowie, gdy myślę „amerykański serial”. Jest w nich rozmach, ale tez małomiasteczkowość i przywiązanie do pewnej prostoty – otoczenia, nieprzejaskrawionych bohaterów, pewien brud. Koniecznie musi być też niepokój i dobrzy aktorzy, bo dla mnie serial to przede wszystkim kryminał.
- Mark Ruffalo jest jak wino – im starszy, tym lepsze scenariusze dostaje. A przynajmniej dostaje równie dobre, co kilka lat wcześniej. Dla mnie jest obecnie wyznacznikiem jakości i taką obietnicą, że dobrze spędzę czas.
- W serialu Grupa zadaniowa nie ma dobrych i złych bohaterów. Nie jest to zero-jedynkowa, czarno-biała opowieść o dobrym policjancie i złych przestępcach. To historia ludzi, którzy mają swoje pobudki, swoją przeszłość, a los sprawił, że urodzili się w takim, a nie innym położeniu. Tak naprawdę jest kilka momentów, w których nie wiadomo, czy kibicować Tomowi czy Robbie’mu.
- I tutaj pojawia się postać Maeve, której kibicowałam od samego początku. Młoda dorosła, z charakterem, stylem i ambicjami, którą życie postawiło w roli starszej siostry, opiekunki, dziewczyny, na której barkach spoczywa zbyt wiele. Jednocześnie bardzo odważnej i inteligentnej bohaterki, która zdaje się rozumieć zagrożenia i szanse płynące z konsekwencji działań ojca, a w późniejszym czasie też wujka.
- Ten serial ma bardzo wiele mrocznych kobiecych postaci, które nie są dominujące, ale też niekoniecznie stoją z tyłu. To one wpływają na wiele postępowań, one są cichymi dyrygentkami praktycznie wszystkich męskich zachowań. One kryją się za konwencjami, jak żona Toma Brandisa, czyli serialowego agenta FBI, czy Donna i Eryn, która wywróciła życie dwóch rodzin do góry nogami.
- Otrzymujemy dwie osie narracji – poznajemy dość dobrze historie dwóch rodzin, momentami nawet trzech pokoleń.
- Będzie drugi sezon, a przynajmniej tak głoszą wieści internetowe. Czy to dobrze? Po siódmym odcinku uważam, że tak i chcę wierzyć, że po pierwszym drugiego sezonu wciąż będę tej myśli.

